Reklama

Reklama

Izu Ugonoh poznał decyzję odnośnie swojej przyszłości

Polski pięściarz wagi ciężkiej Izu Ugonoh zaskakująco dobrze pod względem mentalnym zniósł pierwszą w karierze porażkę na ringu zawodowym, ale przegrana przez nokaut z Dominikiem Breazeale’em będzie miała swoje reperkusje. Sportowca czeka przede wszystkim obligatoryjna przerwa w boksowaniu.

"Izu na razie ma obowiązkową przerwę, narzucaną automatycznie przez Komisję Sportową, bo został znokautowany. Szybkiego powrotu raczej nie będzie. Na pewno z rywalem z niższej półki" - powiedział w rozmowie z polonijnym dziennikarzem portalu fightnews.com Przemkiem Garczarczykiem szef prasowy gal z cyklu Premier Boxing Champions Tim Smith.

Przypomnijmy, że Polak radził sobie świetnie w starciu z rosłym i sporo cięższym Amerykaninem, ale tylko przez nieco ponad dwie rundy. W trzeciej odsłonie Ugonoh leżał na deskach, a później sam wstrząsnął rywalem, który znalazł się na skraju nokautu. Koniec walki przyszedł już w piątej rundzie, bowiem Izu kompletnie zatracił kondycję. Doświadczony Breazeale zwietrzył szansę na zwycięstwo i przy linach "napoczął" naszego pięściarza. Za moment ponowił akcję i mieliśmy kolejny nokdaun, po którym urodzony w Szczecinie pięściarz już się nie podniósł.

Reklama

"Tak na gorąco powiedziałem Izu, że musi opanować nerwy, że musi walczyć bardziej z głową, a nie bić każde uderzenie tak, jakby to miało być ostatnie. na pewnym poziomie zawodnicy po prostu się nie poddają, kiedy są w kłopotach. Ci z wyższej półki - jak Breazeale - walczą dalej, są jeszcze bardziej niebezpieczni. Izu stracił w Alabamie za szybko siły, więc zaczął się bić, a to chyba nie jest jego najsilniejszą strona. Kiedy boksował pod kontrolą, wszystko było w porządku." - kontynuował Smith w rozmowie z Garczarczykiem. 

"Nie miałoby teraz większego sensu ponownie wystawiać Ugonoha na zawodnika z podobnym doświadczeniem jak Breazeale. W przyszłości rewanż Dominic kontra Izu na pewno chciałbym zobaczyć" - dodał.

Ciekawej odpowiedzi, bo pozostawiającej pole do spekulacji, Smith udzielił na pytanie o możliwości doprowadzenia do pojedynku Ugonoha z Arturem Szpilką. Z organizacyjnego punktu widzenia skala trudności byłaby minimalna, bowiem obu Polaków łączy postać menedżera Ala Haymona, stojącego za projektem Premier Boxing Champions.

"Szpilka kontra Ugonoh? Chyba jeszcze nie teraz, może w przyszłości. Szpilka kontra Breazeale to byłaby bokserska uczta. Dwóch chłopaków z wielkim sercem do bitki" - odparł rzecznik.

AG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje