Reklama

Reklama

Jest raport w sprawie żużlowej GP w Warszawie

- Do PZMot-u trafił właśnie raport przewodniczącego jury, w którym wyraźnie napisano, że nawierzchnia toru została źle przygotowana - zdradza w rozmowie z Kacprem Merkiem z RMF FM prezes Polskiego Związku Motorowego Andrzej Witkowski. W sobotę doszło do kompromitacji na Stadionie Narodowym.

Kacper Merk: Czy PZMot pozwie firmę organizującą mistrzostwa świata lub przygotowującą tor za sobotnie wydarzenia na Stadionie Narodowym?

Andrzej Witkowski: - Na razie nie chciałbym komentować medialnych doniesień dotyczących pozwu, czy też uruchomienia polisy ubezpieczeniowej firmy Ole Olsena. Sprawę przekazaliśmy w ręce dobrej, międzynarodowej kancelarii prawnej, która wysłała do Danii pismo z naszymi zarzutami. Liczymy, że uda się załatwić tą sprawę polubownie, na drodze negocjacji. Skierowanie jej do sądu jest ostatecznością, tym bardziej, że sądem właściwym byłaby tutaj nie Warszawa, a Kopenhaga - w przypadku firmy układającej tor - i Londyn - w przypadku organizatora mistrzostw świata. Poza tym należy pamiętać, że cały czas musimy współpracować z tymi podmiotami przy organizacji kolejnych rund żużlowej Grand Prix.

Reklama

Czego oczekujecie od tych firm?

- W umowach między nami były zawarte kary, jakie każda ze stron będzie zmuszona ponieść, w przypadku niedotrzymania swoich zobowiązań. Nie mogę jednak mówić o ich wysokości.

Jesteście pewni, że to duńska firma zawiniła?

- Ole Olsen w wywiadach potwierdził, że maszyna startowa była zepsuta, a naszym zdaniem to była główna przyczyna rozpoczęcia wszystkich problemów. Druga sprawa to kwestia toru. Duńczyk twierdzi, że ten był dobrze przygotowany, ale do PZM-otu trafił właśnie raport przewodniczącego jury Anthony'ego Steela. Brytyjczyk nie pozostawia złudzeń, że nawierzchnia została kiepsko przygotowana. To nasze koronne dowody, na podstawie których zwróciliśmy się do firmy przygotowującej tor.

Czy kibice mogą liczyć na jakąś rekompensatę za sobotnią imprezę?

- Usłyszałem wczoraj u konkurencji, że rozważamy możliwość wpuszczenia ich za darmo na kolejne zawody, ale to jest nierealne, chociażby ze względu na liczbę osób, które w sobotę były na Stadionie Narodowym. Dopóki nie zostanie rozstrzygnięta kwestia odpowiedzialności prawnej i finansowej organizatora mistrzostw świata i firmy układającej tor, nie mogę mówić o jakimkolwiek zadośćuczynieniu. Od rozwiązania naszych problemów z Ole Olsenem jest uzależniony fakt, na co będziemy mogli pozwolić sobie w stosunku do kibiców. Proszę ich jednak, by uzbroili się w cierpliwość - ta sprawa nie rozwiąże się w ciągu kilku dni, bo teraz pisma wymieniają między sobą prawnicy.

Kacper Merk

Czytaj też na rmf24.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama