Porażka 7-krotnych mistrzów Polski. Nie zostawili na nich suchej nitki
Nie tak Abramczyk Polonia wyobrażała sobie pojedynek w Lesznie. Zespół z Bydgoszczy miał wykorzystać osłabienie Fogo Unii i pokusić się o zwycięstwo. Tymczasem drużyna nie zdobyła nawet 40 punktów. - Kompletnie nie trafiliśmy z przełożeniami - tłumaczy się trener Tomasz Bajerski. Kibice nie zostawiają na nich suchej nitki. Przyznają, że spadkowicz pokazał im, ile tak naprawdę dzieli ich od upragnionej PGE Ekstraligi. - Mam w głowie dwa, trzy kluczowe błędy - podkreśla szkoleniowiec.

Zespół z Bydgoszczy pokazał, że w trzech zawodników meczu w Lesznie się nie wygra. Choć Fogo Unia była osłabiona brakiem Benjamina Cooka, to goście zdobyli zaledwie 38 punktów. Szczególnie zabrakło punktów Krzysztofa Buczkowskiego.
Problem ze startami Polonii Bydgoszcz
Polak miał ogromne kłopoty ze startami. Tuż po puszczeniu sprzęgła jego motocykl unosił się w górę i zawodnik miał już pierwsze metry straty. W sumie element startowy to była pięta achillesowa całej drużyny. Buczkowski jednak nie miał odpowiedniej prędkości na dystansie, żeby przywieźć więcej, niż tylko 3 punkty.
- Przyjechaliśmy tutaj po zwycięstwo, a kompletnie nie trafiliśmy z przełożeniami. Przegrywaliśmy starty i pojechaliśmy po prostu słabo. Mimo wszystko lepiej, że stało się to teraz, a nie w kluczowej fazie sezonu - mówi nam Tomasz Bajerski.
Łoktajew prawie wpakował Huckenbecka w płot
Leszczynianie faktycznie czuli się bardzo dobrze już od pierwszej serii startów. Tor w gruncie rzeczy nie był tak samo twardy, jak na poprzednim starciu z Tarnowem. Nawierzchnia była nieco zdradliwa i momentami potrafiła zaskakiwać miejscami przyczepnymi.
Zawodnicy z Bydgoszczy nie czuli się jednak najlepiej. Nawet po wygranym starcie popełniali błędy. Mało brakowało, a w jednym z wyścigów Aleksandr Łoktajew wpakowałby Kaia Huckenbecka w płot. Zgranie i jazda parą to jeden z elementów, nad którymi Bajerski musi popracować.
- Znaliśmy siłę Unii na własnym torze. Zauważyliśmy też, że jest przyczepniej niż podczas meczu z Tarnowem. Mam w swojej głowie dwa, trzy kluczowe błędy na torze, które nie powinny się były dziś wydarzyć - kończy.














