Reklama

Reklama

Polska gra z Australią o miejsce w elicie

Od piątku do niedzieli na korcie ziemnym w warszawskiej hali "Torwar" polscy tenisiści będą walczyć z Australijczykami o miejsce w Grupie Światowej Pucharu Davisa w 2014 r. "Biało-czerwoni" po raz pierwszy mogą wejść do elity, natomiast goście chcą do niej wrócić.

- Trudno powiedzieć, że czujemy jakąś szczególną presję przed tym spotkaniem. Wiadomo przecież jak jest z zawodniczą karierą, która zaczyna się od małych turniejów, a później idzie przez średnie i coraz większe. Za każdym razem są nowe doświadczenia, oczekiwania, no i ciśnienie. Jeśli jesteś zawodowcem, to musisz do tego przywyknąć. Każdy z naszych zawodników polizał już dużego świata, wielkiego tenisa, więc uważam, że jest przygotowany do kolejnego wyzwania, jakim jest walka o Grupę Światowa - zapewnił kapitan reprezentacji Radosław Szymanik.

W powołanej przez niego reprezentacji są 14. obecnie tenisista świata Jerzy Janowicz, półfinalista tegorocznego Wimbledonu, oraz Łukasz Kubot, obecnie 70. w rankingu singla ATP World Tour, były numer siedem w klasyfikacji deblistów. Skład uzupełniają debliści Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski, finaliści US Open 2010.

Niepewny jest wciąż występ Janowicza, który od dwóch tygodni zmaga się z kontuzją pleców. Ostateczna decyzja w jego sprawie zapadnie w czwartek rano, bowiem tego dnia w południe - godzinę przed oficjalnym losowaniem meczów - kapitanowie muszą podać ostateczne składy.

Z kolei Patrick Rafter będzie wybierał spośród byłego lidera rankingu ATP World Tour - Lleytona Hewitta (obecnie 58.), Bernarda Tomica (51.), Marinko Matosevica (55.) oraz Chrisa Guccione, który nie poniósł porażki w żadnym z dziewięciu deblowych występów w drużynie narodowej.

Polacy nigdy nie rywalizowali z Australijczykami, drugą wśród najbardziej utytułowanych nacji Pucharu Davisa. Po Srebrną Salaterę sięgnęli 28 razy, ale ostatnio w 2003 (Amerykanie - 32). Aktualnie zajmują 14. pozycję w rankingu Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF), a Polacy są na 21.

Gospodarze liczą, że - oprócz wsparcia pięciotysięcznej widowni - pomoże im wolna ziemna nawierzchnia usypana z mączki ceglanej, bowiem rywale od dziecka trenują na trawie bądź kortach twardych.

- Myślę, że ziemny kort też nie jest najlepszy dla Polaków - ripostował Rafter, któremu Tennis Australia powierzyła rolę trenera i postawiła za cel powrót do Grupy Światowej.

- Wiemy, jaka jest stawka i nasze zadanie, ale nie czujemy z tego powodu szczególnej odpowiedzialności. Jesteśmy świadomi dorobku naszych poprzedników i zamierzamy iść ich śladem, dlatego chcemy to spotkanie wygrać - dodał były lider rankingu tenisistów i dwukrotny triumfator US Open (1997-98).

Przewaga Raftera nad Szymanikiem w tym tygodniu polega na tym, że ma możliwość roszad przed poszczególnymi meczami. Dysponuje trzema dobrymi singlistami, a jednym niemal pewnym punktem wydaje się wystawienie do sobotniego debla pary Hewitt-Guccione. Całkiem realny jest zatem scenariusz, że Hewitt może wyjść też na kort np. w niedzielę zastępując Tomica lub Matosevica albo zostać zgłoszonym tuż przed losowaniem do gry pojedynczej.

Natomiast zgłoszony przed tygodniem skład Polski jest sztywny i nie daje praktycznie żadnych szans manewru, poza ewentualnym wystawieniem Kubota w deblu. Dlatego dość niepewny stan zdrowia Janowicza jest sporym problemem, bo ewentualna niedyspozycja sprawi, że na kort będzie musiał wyjść Fyrstenberg lub Matkowski, a obaj od dawna nie grają w singlu.

W odwodzie jest jeszcze Michał Przysiężny, którego ewentualne zgłoszenie do zespołu, za Janowicza lub jednego z deblistów, możliwe jest tylko do czwartku do godz. 12.

Spotkanie Polska - Australia rozpocznie się w piątek o godzinie 16. Początek debla zaplanowano na sobotę na godz. 14, a w niedzielę rywalizacja ruszy w samo południe.Transmisje w Canal + Family 2.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje