Reklama

Reklama

Maja Chwalińska nową Agnieszką Radwańską?

Maja Chwalińska ma 14 lat i jest wielką nadzieją polskiego tenisa. Wygrywa już turnieje dla 18-latków. Pójdzie w ślady Agnieszki Radwańskiej?

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Maja Chwalińska z Dąbrowy Górniczej trenuje tenis przez połowę swoje życia. "Marzę o wygraniu olimpiady i turnieju Wielkiego Szlema. Obojętnie którego" - powiedziała.

W rozgrywkach PZT reprezentuje BKT Advantage Bielsko Biała, ale mieszka, uczy się i trenuje w Dąbrowie Górniczej. W lutym wygrała w Szczecinie swój pierwszy turniej ITF do lat 18.

Reklama

"W tenisie podoba mi się to, że jest strasznie indywidualny. Jest się zawsze odpowiedzialnym za swój los na korcie. Potrzebne jest wszystko: głowa, wytrzymałość, motoryka. Jeśli się chce być mistrzem, trzeba mieć wszystkie te cechy. To jest mobilizujące, zawsze wszystko trzeba poprawiać, rozwijać się" - dodała.

Przygodę ze sportem zaczynała od karate, potem zainteresowała się tenisem i siatkówką, ostatecznie postawiła na grę rakietą. Umiejętnie łączy treningi i udział w turniejach z nauką w dąbrowskim gimnazjum.

"Zaczęłam tenisowe treningi w wieku siedmiu lat, czyli... dość późno. Łatwo nie jest. Cały dzień mam wypełniony. Po lekcjach przyjeżdżam na trening, potem szybko do domu, by się pouczyć. Szkoła mi pomaga, nauczyciele bardzo mi idą rękę" - zaznaczyła.

Po zwycięstwie w Szczecinie pojechała na identyczny turniej w Hamburgu i też go wygrała.

"To ważne. Udowodniłam sobie, że to pierwsze zwycięstwo nie było przypadkiem, jakimś krótkim błyskiem formy" - nadmieniła.

Maja na razie nie myśli o pieniądzach, które można wygrać na kortach.

"Gram dla przyjemności, po to, by spełnić swoje marzenia" - stwierdziła.

Trener Paweł Kałuża "wyłowił" ją podczas akcji "Talentiada Tenisowa" zorganizowanej w Dąbrowie Górniczej.

"Takich talentów trzeba szukać. Maja od początku wyróżniała się radością z wysiłku fizycznego, była szybka, zwinna, łatwo uczyła się taktyki, techniki. Ma w sobie determinację, dążenie do celu życiowego. Do niczego nie trzeba jej zmuszać. Staram się nie pominąć żadnego etapu, nie spieszymy się" - powiedział szkoleniowiec.

W tym roku Chwalińska powinna wystąpić w 23 turniejach, głównie międzynarodowych. Jej karierę finansuje samorząd Dąbrowy Górniczej. Zawodniczka ma stypendium, korzysta z miejskiej hali, w której jest też kort, wspiera ją też bielski klub.

"Udział w tych turniejach traktujemy w kategoriach rozwoju, nie kasy. Najbardziej mnie cieszy, że może grać z różnymi rywalkami w różnych warunkach. Na pewno przyjemnie byłoby zobaczyć ją w przyszłości na turnieju wielkoszlemowym. Mam nadzieję, że jakiś wygra" - dodał Kałuża.

Sportowej pasji córki kibicują też rodzice.

"Wychowanie dziecka wiąże się w ogóle z nakładami finansowymi. Tego nie da się przeliczyć. A wspieranie pasji dziecka to obowiązek rodziców. Ja żadnych swoich ambicji nie spełniam. Myślę, że w głowie się jej nie przewróci, przecież już zjeździła pół Europy. Jest rozsądna. Każdy rodzic marzy o sukcesie dziecka. A ja chcę, żeby była po prostu szczęśliwa i robiła to, co lubi" - powiedział Tomasz Chwaliński, ojciec zawodniczki, zwracając uwagę na pomoc ze strony szkoły i miasta.

"Nie mamy na co narzekać. Tylko trenować, jeździć, grać" - podsumował.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL