Reklama

Reklama

Awans Łukasza Kubota i Alicji Rosolskiej

Piąty dzień wielkoszlemowego turnieju na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa nie przyniósł, jak poprzednie, wielkich niespodzianek. W cieniu zmagań w grze pojedynczej swoje deblowe mecze wygrali Łukasz Kubot w drugiej i Alicja Rosolska w pierwszej rundzie.

Kubot występuje w Paryżu razem ze Szwedem Robertem Lindstedtem, z którym w styczniu triumfowali w wielkoszlemowym Australian Open. Od Melbourne nie wiodło im się najlepiej. W ostatnich tygodniach przegrali kilka wyrównanych meczów w pierwszych rundach.   

Reklama

- Z Robertem mamy zawsze problem właśnie na początku turniejów. Ciężko nam wejść dobrze w pierwszy mecz i niestety zdarzało nam się ostatnio sporo przegranych tie-breaków, np. 6-8, czy 5-7, albo dramatycznych super tie-breaków, nie mniej wyrównanych. Na szczęście w Wielkim Szlemie nie gra się super tie-breaka, lecz normalnego trzeciego seta no i w gemie są przewagi, a nie decydujący punkt. To zmniejsza nieprzewidywalność wyników, pewnie dlatego wygraliśmy już drugi mecz - powiedział INTERIA.PL Kubot.

W czwartek polsko-szwedzki debel, rozstawiony w Paryżu z numerem dziewiątym, pewnie pokonał w drugiej rundzie 6:4, 6:1 francusko-austriacki duet Jeremy Chardy i Oliver Marach.

Obydwaj rywale to dobrzy znajomi Kubota, bowiem to jego byli partnerzy. Przez długie lata grał wspólnie z Marachem i właśnie z nim dwukrotnie zakwalifikował się do czołowej ósemki par występującej w kończącym sezon turnieju ATP World Tour Finals w Londynie.

- Z Olim znamy się przyjaźnimy od wielu, wielu lat. Ostatnio nasze drogi się trochę rozeszły, bo gramy z różnymi partnerami, często na rożnych turniejach. Ale kiedy się spotykamy, zawsze jest miło, choć trochę ciężko się gra przeciwko niemu mecze. Zbyt dobrze się znamy, a przede wszystkim znamy swoje słabości, więc obaj staramy się je wykorzystywać - uważa Kubot.

W ostatnich dwóch sezonach często startował w turniejach ATP, ale i wielkoszlemowych razem z Chardym. Jednak w tym roku, w styczniu, w ostatniej chwili zgłosił się z Lindstedtem do Australian Open i zwyciężając w Melbourne odniósł największy sukces w karierze.

W trzeciej rundzie Roland Garros, polsko-szwedzka para będzie walczyć z Jonathanem Erlichem z Izraela i Brazylijczykiem Marcelo Melo.

Do drugiej rundy debla awansowały w czwartek Alicja Rosolska i Kanadyjka Gabriela Dabrowski, po wygranej z Chorwatka Alją Tomjanovic i Chinką Zhuai Zhang 6:1, 6:3. Teraz trafią na rozstawione z numerem piątym Carę Black z Zimbabwe i Sanię Mirzę z Indii.

Natomiast w pierwszej rundzie gry mieszanej odpadli nieoczekiwanie Marcin Matkowski i Czeszka Kveta Peschke (nr 4. w drabince), po porażce z Mirzą i Rumunem Horią Tecau 6:4, 3:6, 7-10.

W piątek o godzinie 11 na kort centralny im. Philippe’a Chatriera wystąpi Agnieszka Radwańska (nr 3.) Rywalką krakowianki w trzeciej rundzie singla będzie Chorwatka Ajla Tomjanovic. Natomiast w trzecim meczu na stadionie im. Suzanne Lenglen Jerzy Janowicz (22.) spotka się po południu z Francuzem Jo-Wilfriedem Tsongą (13.). Obydwa mecze pokaże Eurosport.

Z Paryża Tomasz Dobiecki

Dowiedz się więcej na temat: Łukasz Kubot

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje