Reklama

Reklama

"Pudzian": W ringu to on zatańczył dla mnie

- Trzy miesiące ciężkiej pracy, potu, płaczu i rzygania i nie powiem czego jeszcze. Mamo, tato - udało się! - cieszył się w łódzkiej Atlas Arenie Mariusz Pudzianowski po tym, jak na gali KSW 24 pewnie pokonał Seana McCorkle'a.

W walce wieczoru wziął rewanż za porażkę sprzed trzech miesięcy na KSW 23 i wygrał pojedynek, który - jak sam podkreślał - był sprawdzianem, czy może jeszcze coś osiągnąć w MMA.

- Dziękuję sztabowi trenerskiemu, to wasza ciężka praca, ja tylko jestem narzędziem jestem w waszych rękach - dodał skromnie.

- Powiedziałem, że to wygram, albo mnie wyniosą z ringu. Niewiele zabrakło, a tak by się stało - przyznał "Pudzian".

- Wyszedł do walki przy 'Ona tańczy dla mnie', ale w ringu to on zatańczył dla mnie - żartował Pudzianowski.

Reklama

Amerykański wojownik MMA przyznał, że mimo porażki, wywiezie z Polski pozytywne wrażenia.

- Kocham ten kraj, Polaków, i waszą muzykę. Chciałbym jeszcze raz walczyć z Mariuszem w przyszłym roku - powiedział McCorkle.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje