Reklama

Reklama

Dziennik Barcy i Realu

Luis Enrique o konflikcie z Messim i ultimatum

Luis Enrique, trener FC Barcelona, określił doniesienia o jego domniemanym konflikcie z Lionelem Messim jako "nieprawdziwe i nieżyczliwe" i powiedział, że ma poparcie wszystkich zawodników w swojej drużynie.

"Często rozmawiam z prezesem klubu (Josep Maria Bartomeu - przyp. red.), ale nie dostałem żadnego ultimatum" - stwierdził szkoleniowiec "Dumy Katalonii".

Reklama

W mediach pojawiły się pogłoski o napięciach pomiędzy Enrique a Messim, a atmosferę podgrzały informacje katalońskiego radia, według których Chelsea Londyn kontaktowała się z agentem piłkarza, którym jest jego ojciec Jorge.

RAC1 twierdzi, że "The Blues" są gotowi wyłożyć za Argentyńczyka 250 milionów euro, czyli jego klauzulę odstępnego.

"Od początku sezonu mam takie same relacje z piłkarzami. Oczywiście teraz znamy się znacznie lepiej, ale nasze relacje się nie zmieniły" - powiedział Enrique na konferencji prasowej przed dzisiejszym meczem 1/8 finału Pucharu Króla przeciwko Elche CF.

"Czuję, że mam poparcie zarówno ze strony klubu, jak i piłkarzy. Nie mam co do tego wątpliwości. Kontynuuję moją pracę z takim samym profesjonalizmem jak na początku, a ponadto nie przyszedłem tutaj, aby zaprzeczać medialnym doniesieniom. Nie zamierzam komentować tych wszystkich wiadomości o tym, co niby miało miejsce. Jest ich mnóstwo i są nieprawdziwe i nieżyczliwe" - dodał trener Barcelony.

Jednakże między wierszami zasugerował, że między nim, a największą gwiazdą nie wszystko jest takie idealne, jak to przedstawił. "Są pewne reguły, których wszyscy muszą przestrzegać: to jedna z moich zasad" - stwierdził.

Media twierdzą, że Enrique i Messi mieli ostrą wymianę zdań po piątkowym treningu, a także po niedzielnej porażce ligowej w San Sebastian, kiedy piłkarz miał być niezadowolony z faktu, że usiadł na ławce rezerwowych.

Szkoleniowiec uważał natomiast, że napastnik nie jest gotowy na pełne 90 minut, ponieważ później wrócił do zajęć po świątecznej przerwie.

W poniedziałek Argentyńczyka zabrakło na treningu otwartym dla publiczności i podczas wizyty w szpitalu, żeby odwiedzić chore dzieci, ponieważ sam nie był zdrowy.

Fakt, że tego samego dnia piłkarz zaczął "śledzić" profil Chelsea na Instagramie, miał odzwierciedlać jego stan umysłu.

"Messi jest najlepszym zawodnikiem na świecie. Mówiłem to wiele razy, więc nie ma sensu, ciągle tego powtarzać. Poza tym nie rozmawiam o tym, co dzieje się w szatni albo na boisku treningowym - to zostaje tam. Moim zadaniem jest prowadzenie zespołu" - powiedział Enrique.

Dowiedz się więcej na temat: Lionel Messi | Luis Enrique | FC Barcelona