Reklama

Reklama

Vive Targi o dwie bramki od ćwierćfinału

Piłkarze ręczni Vive Targów muszą w niedzielę wygrać u siebie z Pick Szeged dwiema bramkami, by awansować do ćwierćfinału LM. Węgrzy przyjadą do Kielc bez dwóch czołowych graczy, ale zdaniem trenera Bogdana Wenty wcale nie oznacza to łatwiejszego zadania.

- Stoimy przed historyczną szansą awansu do grona ośmiu najlepszych drużyn w Europie - to jest kluczowa motywacja dla nas wszystkich. Liczę na większą skuteczność niż w pierwszym meczu w Szeged - powiedział w czwartek Wenta na przedmeczowej konferencji prasowej.

Zdaniem szkoleniowca kieleckiego zespołu, choć jednobramkowa przegrana w pierwszym meczu może wydawać się łatwa do nadrobienia we własnej hali, to tak naprawdę wszystkich czeka trudne zadanie. - Maskotką naszych rywali jest byk. Doskonale pasuje do charakteru tej drużyny. To bardzo silny przeciwnik - ocenił.

Reklama

Dobrą wiadomością dla kielczan jest fakt, że z powodu kontuzji nie wystąpi w Kielcach dwóch czołowych zawodników Pick. Jeden z najskuteczniejszych graczy rozgrywek Frantisek Sulc doznał kontuzji w trakcie pierwszego meczu z Vive. U Słowaka zdiagnozowano naderwanie mięśnia czworogłowego. W Hali Legionów nie wystąpi też Alen Blażević.

Wenta nie przywiązuje jednak wagi do problemów kadrowych rywali i przestrzega, że "mniej  czasem znaczy więcej", przypominając sytuację Vive w ostatnich meczach fazy grupowej.

Podobnego zdania jest reprezentant Polski Michał Jurecki. - Nie możemy teraz myśleć o problemach kadrowych rywali, cały zespół Pick reprezentuje wysoki poziom - powiedział lewy rozgrywający mistrzów Polski.

Jego zdaniem sposobem na Węgrów może być przede wszystkim konsekwencja w ataku. - W Szeged, często nam się to nie udawało, a przeciwnik szybko kontrował i zdobywał bramki.

W pierwszym spotkaniu 1/8 finału drużyna Vive przegrała w Szeged 25-26 (14-15).

Mecz rewanżowy odbędzie się w Kielcach, w niedzielę,  24 marca o godz. 17.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama