Reklama

Reklama

Polska - Niemcy 26-29 na MŚ piłkarzy ręcznych

Reprezentacja Polski przegrała z Niemcami 26-29 w pierwszym meczu podczas mistrzostw świata piłkarzy ręcznych w Katarze. Polacy zmarnowali wielką szansę. W porównaniu do stanu reprezentacji sprzed turnieju nie zrobili kroku do przodu. Stare błędy spowodowały, że porażkę możemy tylko zadedykować władzom IHF, bo przecież Niemców na turnieju być nie powinno.

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Polska - Niemcy!

Reklama

Tutaj znajdziesz zapis relacji LIVE w wersji mobilnej

Tej historii jednak cofnąć się nie dało, a hasła o niesprawiedliwości nie pomogłyby w przygotowaniu taktycznym do meczu, a chyba tego w ogromnej mierze dzisiaj zabrakło.

Początek spotkania był wyrównany i ataki kielecko-płockiego rozegrania (Lijewski - Jurkiewicz - M. Jurecki) pozwalały na walkę gol za gol. Ale gdy tylko włączył się do gry niemiecki bramkarz Silvio Heinevetter, zaraz Niemcy mieli dwie bramki przewagi. To jeszcze nie był problem, bo jak wyczerpuje się arsenał ze środka rozegrania, to piłka ręczna daje multum innych możliwości. Ale z każdą chwilą przekonywaliśmy się, że to multum jest dla Polaków obce.

Bramki z drugiej linii Michała Jureckiego i Krzysztofa Lijewskiego dawały kontakt bramkowy, więc islandzki szkoleniowiec Niemców Sigurdsson wprowadził do bramki Carlena Lichtleina. W ataku Niemcy mieli Steffana Weinholda, który dziurawił niezbyt szczelną polską obronę jak chciał. W 24. minucie Niemcy mieli już trzy gole przewagi (11-14), za chwilę cztery, a potem jeszcze pięć (12-17)! Wykorzystali dwie kontry i dwa razy kołowego, na co nie było właściwej odpowiedzi.

Fatalny okres gry przed przerwą mógł wpłynąć na końcowy wynik, bo pięć goli starty przy wyrównanym poziomie drużyn to duża zaliczka.

Ale prawdziwe granie zaczęło się po przerwie. Najpierw wykorzystaliśmy grę w przewadze, a za chwilę sygnał dał Piotr Wyszomirski, który w bramce zastąpił Sławomira Szmala. I to w jakim momencie! Przy wyniku 16-19 w odstępie 16 sekund Polacy zarobili dwie kary dwuminutowe, ale najpierw "Wyszu" obronił karnego Uwe Gensheimera i dołożył świetną interwencję przy rzucie tego samego zawodnika ze skrzydła. W podwójnym osłabieniu!

Za chwilę Lijewski zdobył fartowną bramkę, też grając we czterech, a  kontrę. Polacy wrócili z dalekiej podróży i zamiast tracić cztery lub pię bramek zmniejszyli straty do jednej! I poszli za ciosem, w 42. Był remis 20-20 po indywidualnej akcji Chrapkowskiego. Nadal świetnie bronił Wyszomirski, a z kolejnego karnego nie trafił w bramkę Gensheimer. Ciągle goniliśmy wynik, ale już w kontakcie bramkowym, Na przełamanie serwisu zabrakło pomysłów, choć "Kasa" obronił kolejnego karnego, tym razem rzucanego przez Patricka Groetzkiego.

W 54. mincuie był ostatni remis - po 25 po golu Michała Jureckiego. Z karnego trafił Sellin i Niemcy wyszli na prowadzenie, straciliśmy piłkę po faulu w ataku Michała Jureckiego i cztery minuty przed końcem Michael Kraus bezkarnie podszedł na siódmy-ósmy metr i znów Niemcy prowadzili dwoma golami. Za chwilę Polacy dobrze wypracowali sytuację dla skrzydłowego Adama Wiśniewskiego, ale ten, w całym meczu niewidoczny, dał się obronić Lichtleinowi. W kolejnej akcji Weinhold trafił z drugiej linii i było po meczu.

Po meczu, który był do wygrania, gdyby "Biało-czerwoni" mieli przygotowanych więcej koncepcji ataku. Przez całe spotkanie nasza gra opierała się na kieleckich skrajnych rozgrywających - Michale Jureckim i Krzysztofie Lijewskim, i kołowych, którzy w sumie zdobyli sześć goli i trudno od nich po tym meczu było oczekiwać więcej, bo środek obrony Niemcy zagęszczali niemal wzorowo. Gra pchana była środkiem i opierała się na indywidualnych umiejętnościach graczy, a nie wypracowanych schematach i zagrywkach, których było zbyt mało.

Skrzydłowi nie tylko nie dostawali piłek, ale i nie starali się stworzyć ku temu okazji. Nie wykorzystaliśmy dobrej postawy Wyszomirskiego, rzutów Karola Bieleckiego. Młodszy z braci Jureckich był eksploatowany niemal cały mecz, a gdy wszedł Piotr Chrapkowski okazało się, że może dużo dać naszej reprezentacji, tyle że grał krótko. W obronie było sporo dziur, brakowało domykania defensywy przez skrzydłowych. I jeśli mimo takich mankamentów, przez niemal cały mecz Polacy toczyli wyrównaną walkę, to znaczy, że pokonanie Niemców było w ich zasięgu.

Porażka nie oznacza na razie wielkich problemów, bo każda z drużyn rozegra jeszcze po cztery spotkania, z których połowy nie da się łatwo przewidzieć wyniku. Kolejne spotkanie "Biało-czerwoni" rozegrają w niedzielę o 17 czasu polskiego z Argentyną.

Autor: Leszek Salva

Grupa D:

Polska - Niemcy 26-29 (13-17)

Polska: Sławomir Szmal, Piotr Wyszomirski - Krzysztof Lijewski 7, Michał Jurecki 5, Bartosz Jurecki 3, Kamil Syprzak 3, Michał Daszek 3, Piotr Chrapkowski 2, Karol Bielecki 1, Adam Wiśniewski 1, Mariusz Jurkiewicz 1, Przemysław Krajewski, Robert Orzechowski, Andrzej Rojewski, Piotr Grabarczyk, Michał Szyba.

Niemcy: Silvio Heinevetter, Carsten Lichtlein - Steffen Weinhold 9, Uwe Gensheimer 7, Patrick Groetzki 4, Martin Strobel 3, Johannes Sellin 1, Patrick Wiencek 1, Hendrik Pekeler 1, Michael Kraus 1, Jens Schoengarth 1, Paul Drux 1, Stefan Kneer, Erik Schmidt, Michael Mueller, Fabian Boehm. 

Rosja - Arabia Saudyjska 27-17 (17-9)

Dania - Argentyna 24-24 (13-8)

Tabela

1. Rosja 1 2 27-17

2. Niemcy 1 2 29-26

3. Argentyna 1 1 24-24

3. Dania 1 1 24-24

5. Polska 1 0 26-29

6. Arabia Saudyjska 1 0 17-27

Falstart na początek MŚ. Będzie lepiej?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy