Zachwycają się Polakiem. A wszystko zaczęło się od 250 zł
Jakub Stolarczyk zaczyna podbijać Anglię. Polski bramkarz przebił się do pierwszego składu Leicester City, a w niedzielę zachwycił ekspertów na Wyspach Brytyjskich, zatrzymując zawodników Tottenhamu. - A to wszystko zaczęło się od pewnego meczu pokazowego dla łowców talentów - wspomina w rozmowie z Interią Tomasz Dziurzyński, prezes Piasta Chęciny, którego Stolarczyk jest wychowankiem.

Chęciny - niewielkie miasteczko w województwie świętokrzyskim, w który mieszka niespełna 4,5 tys. osób. A ostatnio najpopularniejszym obywatelem tej miejscowości jest Jakub Stolarczyk, który zachwycił świetnym występem w Premier League.
Grę w piłkę zaczynał w UKS-ie Chęciny, ale wiek juniora spędził już w Piaście. Reprezentował także seniorów tego klubu, ale dziś byłoby to niemożliwe, ponieważ Piast prowadzi już tylko trzy grupy młodzieżowe.
- Gdy Kuba był w naszym klubie, to trenowałem akurat inną grupę, ale widać było, że to duży talent. Już wtedy mówiło się, że jest niezwykle zawzięty i pracowity. Wiedział, co chce w życiu osiągnąć. Zapowiadał się na bardzo dobrego trenera - mówi Dziurzyński.
Prezes Piasta nie kryje jednak, że wielką rolę w rozwoju Stolarczyka odegrali jego rodzice. Wspierali go na każdym kroku i przez lata zapewniali mu treningi u Marka Bębna, byłego bramkarza m.in. Zagłębia Sosnowiec oraz Górnika Zabrze, który w Ekstraklasie zaliczył łącznie 311 spotkań. To także rodzice otworzyli Jakubowi drzwi do wielkiego piłkarskiego świata, choć doszło do tego w dość nietypowy sposób.
W pobliskich Nowinach odbywał się mecz pokazowy dla łowców talentów i by wziąć w nim udział, należało wpłacić 250 zł. Państwo Stolarczykowie sięgnęli do kieszeni, syn spisał się świetnie i wkrótce był już w akademii Leicester.
I tu kolejny raz widać, jaki wkład w jego wyszkolenie mieli rodzice. Dziś niektórzy też tak dbają o swoich synów, ale następców Kuby nie widać. Teraz młodzi są chyba bardziej leniwi i mają specyficzne podejście. Oczywiście, że zdarzają się perełki, ale to już inny materiał
Po wyjeździe z Polski Stolarczyk wykazał się też dużą cierpliwością. Kraj opuścił w wieku niespełna 17 lat, a w pierwszym zespole Leicester zadebiutował dopiero siedem lat później. Po drodze grał w zespołach młodzieżowych, a także szkockim Dunfermline Athletic oraz angielskich Fleetwood Town oraz Hartlepool United.
W pierwszym zespole Leicester zadebiutował w sierpniu 2023, ale dopiero teraz na dobre wskoczył między słupki. W lidze zagrał sześć ostatnich spotkaniach, ale to po ostatnim mógł być z siebie w pełni zadowolony. Jego drużyna pokonała na wyjeździe faworyzowany Tottenham 2:1, a Polak bronił jak w transie.
- Teraz to prawdziwy ambasador naszego klubu. Wszyscy śledzimy jego występy, chwalimy się nim w mediach społecznościowych. Ale prywatnie to wciąż normalny chłopak: przyjeżdża do rodziców na wakacje, korzysta z naszego boiska i zawsze można na niego liczyć. Nie odwrócił się od klubu, ostatnio pomógł nam zorganizować obóz w Anglii - zaznacza Dziurzyński.














