Partner merytoryczny: Eleven Sports

Wołowski: Złoto dla piłkarzy

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij

Od połączenia plebiscytów „France Football” i FIFA, „Złota Piłka” przyznawana najlepszemu piłkarzowi na świecie stała się jedną z najbardziej cenionych nagród show biznesu. Choć kryteria wyboru są coraz bardziej paradoksalne.

Andres Iniesta, Lionel Messi i Cristiano Ronaldo - kandydaci do nagrody dla najlepszego piłkarza roku
Andres Iniesta, Lionel Messi i Cristiano Ronaldo - kandydaci do nagrody dla najlepszego piłkarza roku/AFP

Można strzelać mocniej niż ktokolwiek, biegać szybciej niż inni, skakać wyżej niż specjaliści od skoku wzwyż. To wszystko tworzy gracza wyjątkowego, ocierającego się o parametry maszyny doskonałej, wywołującej powszechny podziw, ale jednak nie tak samo rozległe emocje. Praca, wysiłek, profesjonalizm nie zastąpią iskry bożej, która jest być może darem niezasłużonym, ale daje widzowi pewność obcowania z czymś tajemniczym i fascynującym. Dlaczego facet o posturze chłopca, który zaledwie bąka coś pod nosem, niezdolny do wyjaśnienia nawet setnej części swoich własnych dokonań na boisku, może budzić tak powszechne uwielbienie? Wystarczy spojrzeć na niego z piłką przy nodze.
 
Jose Mourinho poszedł w swoich rozważaniach dalej. Argumentował, że "Złota Piłka" dla Ronaldo w 2012 roku byłaby rodzajem zadośćuczynienia i aktem sprawiedliwości. No bo co by było gdyby wygrał Messi? Zadalibyśmy sobie pytanie: "Jak to możliwe, żeby z dwóch graczy nie z tej ziemi, jeden miał cztery "Złote Piłki", a drugi jedną"? Równie dobrze można zapytać: dlaczego tego wyróżnienia nie dostał nigdy Xavi Hernandez? Dlaczego nie Gianluigi Buffon, albo Iker Casillas? Kiedyś burmistrz Mostoles, rodzinnej miejscowości Casillasa zebrał i przesłał do "France Football" kilkadziesiąt tysięcy podpisów wspierających kandydaturę bramkarza Realu Madryt. Nie pomogło.
 
Kampanie na rzecz tego, czy innego kandydata zaczęły się nasilać. Podobno Ronaldo ma żal do szefów Realu, że klub nie opowiadał się za nim jednym głosem. A to Sergio Ramos bąknął, że "Złotą Piłkę" powinien dostać Casillas, a tu z kolei okazało się, iż kapitan Realu i reprezentacji Hiszpanii oddał swój głos na Sergio Ramosa. Tymczasem Ronaldo czuł, że przerwać hegemonię Messiego mógłby tylko on, przy zgodnym i zdecydowanym wsparciu wszystkich pracowników z Santiago Bernabeu. W końcu nagroda pracowałaby też na chwałę klubu.

Robert Lewandowski wyznaje, że hektolitry potu wylane na treningach przez Ronaldo budzą w nim najwyższy szacunek i uznanie. Większe niż talent Messiego, będący efektem rozdawanego na ślepo prezentu od losu. Do wielu z nas trafia ten argument. Nagradzanie kogoś za talent, który już jest rodzajem daru od natury, to tak jak nagradzanie dwa razy.
 
Do niedawna zasada była prosta. "Złotą Piłkę" zgarniał gracz, który w minionym roku osiągnął najwięcej. W latach mundiali była to gwiazda mundialu, w latach Euro, najlepszy piłkarz mistrzowskiego teamu. Messi zniszczył tę zasadę w 2010 roku, kiedy głosujący wybrali ćwierćfinalistę mistrzostw w RPA przed Iniestą - zdobywcą zwycięskiego gola w finale. W tym roku sytuacja jest niemal analogiczna, Andres poprowadził Hiszpanów do triumfu w Polsce i na Ukrainie. Niemal nikt nie ma jednak wątpliwości, że i tym razem to nie wystarczy. Głosujący nie zauważyli nawet, że w maju tego roku, na Allianz Arena odbyło się coś takiego, jak finał Champions League - żaden gracz Chelsea, czy Bayernu nie był traktowany, jako mocny kandydat do finałowej trójki plebiscytu.
 
Gdyby opierać się na wrażeniach, najbardziej spragniony "Złotej Piłki" jest Ronaldo, on mówi o niej niemal obsesyjnie, jako o wielkim trofeum będącym nagrodą za rok ciężkiej pracy. Messi z Iniestą są zdecydowanie bardziej powściągliwi, choć oczywiście dla obu byłoby to wyróżnienie szczególne. Gdyby wygrał Argentyńczyk, zostałby w 25. roku życia graczem nr 1 w całej historii plebiscytu, dla Iniesty byłaby to wielka sprawa, dotąd nagrodę dostał tylko jeden Hiszpan - Luis Suarez 52 lata temu, kiedy "Złota Piłka" była czymś zupełnie innym. Dziś Andres musi się zmierzyć z kolosalną przewagą medialną, którą posiadają konkurenci.
 
Z pozoru medialność gracza nie powinna mieć nic do rzeczy skoro głosują kapitanowie drużyn narodowych i selekcjonerzy. Tymczasem większym przywiązaniem do realnych osiągnięć gracza popisują się ludzie mediów. W 2010 roku dziennikarze opowiedzieli się za Wesleyem Sneijderem, triumfatorem Champions League z Interem i wicemistrzem świata z Holandią. To głosy ludzi żyjących z piłki, a nie opowiadania o niej bajek, wynieśli Messiego ponad wszystkich.
 
Jedno jest zadziwiające. Im plebiscyt jest bardziej kuriozalny, a jego reguły mniej jasne, tym większe budzi emocje. Dyskusja trwa przez pół roku, kampanie, kłótnie, spory, jakby chodziło o sprawę wagi państwowej. Zabranie głosu w tej kwestii obarczone jest wielkim ryzykiem, podobno Ronaldo zerwał przyjacielskie kontakty z obrońcą Realu Marcelo, gdy ten ogłosił w prasie brazylijskiej, że nr 1 w światowej piłce jest Messi. Gonzalo Higuain był rozdarty, w klubie gra z Portugalczykiem, ale w reprezentacji z graczem Barcelony. Gdy pytano go o plebiscyt, na wszelki wypadek powiedział, że obaj są równie niewiarygodni.
 
"Złota Piłka" stała się najbardziej popularną nagrodą w sporcie. Jeden z dziennikarzy żartował, że to nie Messiemu, Ronaldo, czy Inieście należą się hołdy, ale promotorowi plebiscytu, który sprawił, iż jego wyniki elektryzują większość mieszkańców planety Ziemia. To paradoks w sporcie zespołowym, gdzie sukces wyznaczają trofea drużyny. Tymczasem zabawa FIFA i "France Football" nabiera rangi trofeum. I zaczyna upodabniać futbol do innych dziedzin show biznesu, gdzie promocja, medialność, popularność są na pierwszym miejscu.
 
Oscara może dostać kiczowaty film, lub średni aktor. Futboliści mimo wszystko wciąż są oceniani według bardziej wymiernych kryteriów. Cieszmy się tym, co jest, zanim plebiscyt FIFA i "France Football" zmieni się we frontalną wojnę agentów, klubów, federacji i innych grup nacisku. Wcześniej, czy później ktoś wpadnie przecież na pomysł, by wpływać na głosujących. "Złota Piłka" już dawno przestała mieć wiele wspólnego z niewinną zabawą wymyśloną w redakcji przez Gabriela Hanota.

INTERIA.PL

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij
Masz sugestie, uwagi albo widzisz na stronie błąd?Napisz do nas
Dołącz do nas na:
instagram
  • Polecane
  • Dziś w Interii
  • Rekomendacje