UEFA wyrzuci Izrael? Dotarliśmy do najnowszych informacji
UEFA ma dość sprawy Izraela. Z informacji, do jakich dotarła Interia, wynika, że temat wykluczenia drużyn z tego kraju faktycznie istnieje, podobnie jak coraz silniejszy lobbing, by tak się stało. Trwa wyczekiwanie, czy sprawa zostanie poddana pod głosowanie i w tej kwestii nie ma żadnego znaczenia, że spotkanie Komitetu Wykonawczego (organu decyzyjnego) zaplanowane jest dopiero na grudzień.

Temat wykluczenia Izraela związany jest z działaniami na terenie Strefy Gazy. Według jej władz - od 7 października 2023 roku (kiedy bojownicy kierowani przez Hamas wtargnęli do południowego Izraela, zabijając około 1,2 tys. osób i uprowadzając 251), życie wskutek działań Izraela straciło 65 tys. Palestyńczyków. Oddelegowana na ten teren do pomocy specjalna jednostka ONZ w sierpniu alarmowała, że w Strefie Gazy nie ma już ani jednego bezpiecznego miejsca dla cywili. UNRWA (Agencja Narodów Zjednoczonych ds. Pomocy Uchodźcom Palestyńskim) w swoim raporcie pisała, iż szkoły, szpitale i domy, które niegdyś dawały poczucie bezpieczeństwa, dziś same stają się celem ataków. Agencja jednocześnie apelowała o pilne działania społeczności międzynarodowej, aby powstrzymać dalszą eskalację i ratować życie najmłodszych mieszkańców regionu. Szacunkowo, wśród zabitych, już ponad 20 tys. to dzieci.
Naciski są realne, ale (na razie?) nie ma głosowania
O ewentualnym usunięciu Izraela z mapy piłkarskiej Europy, od piątku żywo informowały izraelskie media. Zapanowała w nich panika oraz przekonanie, że jeśli dojdzie do głosowania w Komitecie Wykonawczym UEFA, ich kraj podzieli los Rosji. Z tego, co udało nam się ustalić, na moment tworzenia tej publikacji, nie jest jednak zaplanowane żadne głosowanie. Co nie oznacza, że do niego nie dojdzie. Prawdą jest natomiast, że jeśli tak się stanie, Izrael nie będzie mógł liczyć na taryfę ulgową. Wewnątrz federacji faktycznie panuje coraz większe przekonanie, że najlepszym rozwiązaniem będzie wyrzucenie związku z Bliskiego Wschodu.
Z naszych informacji wynika, że prezydent UEFA Aleksander Ceferin otrzymuje także coraz więcej nacisków z zewnątrz, z których płynie jasny przekaz - Izrael powinien zostać zawieszony w prawach członka. I nie są to jedynie naciski płynące z medialnych wywiadów - jak na przykład ostatnio w przypadku Erika Cantony, który wprost przyznał, że oczekuje od UEFA wyrzucenia Izraela. Do Ceferina płyną bezpośrednie wiadomości od osobistości ze świata piłki. Są one jednoznaczne i nie takie, o jakich marzyłby Izrael.
Słyszymy, że w UEFA jest aktualnie bardzo głośno o całej sprawie, a federacja faktycznie na dziś ma wychodzić z założenia, że Izrael najlepiej byłoby zawiesić, natomiast wewnętrznie dyskutowane są dwie kwestie - jak przy szybkiej decyzji zastąpić Maccabi Tel Awiw w Lidze Europy oraz czy taka decyzja nie spowoduje lawiny problemów, jeśli Izrael ruszy do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie (CAS) i tam wygra - czego też nie można wykluczyć.
Jeśli chodzi o ten drugi przypadek, podobne sprawy toczyły się w 2022 roku z udziałem Rosji. CAS rozpatrzył dwie skargi (przeciwko FIFA i UEFA) w szybkim tempie i wydał werdykt już trzy tygodnie po zawieszeniu tamtejszej federacji - podtrzymujący decyzje światowej i europejskiej federacji. Nie ma jednak gwarancji, że teraz byłoby podobnie.
W pierwszym przypadku UEFA ma dwa wyjścia. Jeśli do zawieszenia Izraela dojdzie przed meczem PAOK-u Saloniki z Maccabi Tel Awiw, za klub z Bliskiego Wschodu trzeba będzie dokooptować kogoś innego. Maccabi w eliminacjach Ligi Europy wyeliminowało Dynamo Kijów, więc w teorii można przesunąć Ukraińców do tych rozgrywek, ale wtedy powstanie luka w Lidze Konferencji, do której Dynamo spadło z LE - zatem nie było klubu, który Ukraińcy wyrzuciliby z tego pucharu i który można by przywrócić. Jedyny klub, jaki został w tym roku wyeliminowany przez mistrza Ukrainy, to maltański Hamrun (w pierwszej rundzie el. LM), który i tak zdołał ostatecznie zakwalifikować się do Ligi Konferencji (gdzie na otwarcie zagra z Jagiellonią Białystok).
Gdyby do zawieszenia Izraela doszło już po pierwszym meczu Maccabi, o dalszym procesie - przynajmniej w teorii - mówi regulamin Ligi Europy. Czytamy w nim: "Jeśli klub zostanie zdyskwalifikowany lub z jakiegokolwiek powodu wycofa się z rozgrywek przed rozegraniem wszystkich meczów w fazie ligowej, wyniki wszystkich rozegranych do tego momentu meczów pozostają ważne. Po zakończeniu fazy ligowej konieczne będzie obliczenie punktów, aby uwzględnić odwołane mecze. Każdy klub, który nie był w stanie rozegrać zaplanowanego meczu z klubem zdyskwalifikowanym/wycofanym, otrzymuje średnią liczbę punktów zdobytych przez wszystkie kluby z tej samej puli rozstawienia przeciwko klubom z tej samej puli co zdyskwalifikowany/wycofany klub w meczach domowych, jeśli klub, którego to dotyczy, miał grać u siebie, lub w meczach wyjazdowych, jeśli klub, którego to dotyczy, miał grać na wyjeździe. Punkty z fazy ligowej ze wszystkich rozegranych meczów, w tym punkty zdobyte przez kluby w meczach z udziałem zdyskwalifikowanego/wycofanego klubu przed jego dyskwalifikacją/wycofaniem, nie są w żaden sposób korygowane i są uwzględniane przy obliczaniu średniej liczby punktów".
Głosowanie - jeśli do niego dojdzie - odbędzie się on-line
Po publikacjach izraelskich mediów o możliwym głosowaniu we wtorek, pojawiły się wątpliwości, czy to w ogóle możliwe, skoro Komitet Wykonawczy, jedyny decyzyjny organ w takich sprawach, miał swoje posiedzenie 11 września, a kolejne zaplanowano dopiero na grudzień. Fakty są jednak takie, że nie ma żadnych proceduralnych przeszkód, by takie głosowanie przeprowadzić poza terminem zjazdu. W takim przypadku członkowie Komitetu Wykonawczego otrzymują mailowo materiały oraz formularz do głosowania on-line z wymaganym czasem - przykładowo wynoszącym 10 godzin - na zaznaczenie odpowiedniej opcji. Tak było w przypadku zawieszenia Rosji. Z naszych ustaleń wynika, że członkowie Komitetu Wykonawczego jeszcze w poniedziałek wieczorem takich dyspozycji nie otrzymali.
Jeśli sprawa toczy się w tym samym trybie, co ta Rosji z 2022 roku, zanim dojdzie do głosowania, swoją opinię musi wewnętrznie wyrazić biuro prawne UEFA. Trudno na teraz powiedzieć, czy właśnie ta kwestia blokuje głosowanie, czy bardzo mocny lobbing izraelskich władz uprawiany od kilku dni, czy po prostu Aleksander Ceferin nie ulega naciskom - takiej wiedzy nie mamy. Gdyby jednak doszło do głosowania, Izrael niemal na pewno przepadnie. Komitet Wykonawczy składa się z 20 członków - prezydenta UEFA, dwóch osób nominowanych przez Europejskie Stowarzyszenie Klubów (ECA), jednej przez związek Lig Europejskich oraz 16 wybranych w wyborach demokratycznych (tych samych, w których w kwietniu swojej nominacji nie wywalczył Cezary Kulesza). Wśród tego grona panuje podobno niemal jednomyślność, że Izrael należy wykluczyć. Swoją drogą, jednym z członków Komitetu Wykonawczego jest Nasser Al-Khelaifi, potężny człowiek w europejskiej piłce, prezydent Paris Saint-Germain, Katarczyk - a to właśnie od żądań ze strony Kataru miał rozpocząć się aktualny temat działań przeciwko Izraelowi (według doniesień izraelskich mediów).
Sprawa Rakowa toczy się równolegle
Osobną kwestią jest sprawa Rakowa Częstochowa przeciwko Maccabi Hajfa. Szerzej opisywaliśmy ją ostatnio w tym miejscu.
UEFA cały czas prowadzi dochodzenie - a przynajmniej tak twierdzi, bo odpowiedzi na pytania dziennikarzy z Polski są wysyłane sposobem kopiuj-wklej i zawierają jedynie formułkę, że sprawa się toczy i nie będzie obecnie komentowana. Federacja ma wątpliwości, czy nie doszło do prowokacji węgiersko-rosyjskiej, bo z tego, co słyszymy, biletów na mecz nie dostały żadne oficjalne grupy kibicowskie Maccabi, a w UEFA mówi się, że baner wywiesiło kilku ludzi, którzy niekoniecznie są kojarzeni z tym klubem. Sprawa jest jednak bulwersująca, bo nawet jeśli przyjmiemy, że miała miejsce prowokacja, i tak pojawiają się co najmniej trzy pytania.
Pierwsze: czemu zabrakło skutecznej reakcji delegata UEFA (o ile jakakolwiek reakcja w ogóle była), który pozwolił, by napis obrażający prawdę historyczną o Polakach oraz - trzymając się już stricte przepisów federacji - nie mający nic wspólnego z wydarzeniem sportowym, wisiał na stadionie przez dobre 30 minut.
Drugie: skoro byłaby to tylko prowokacja, a nie przekaz kibiców Maccabi, gdzie w tym wszystkim komunikat samego klubu, odcinający się od wywieszonej treści - bo klub sprawę po prostu przemilczał.
I trzecie: skoro Raków za mecz w Częstochowie został ukarany nie tylko za swój transparent (10 tys. euro kary za treść: "Izrael morduje, a świat milczy" oraz 30 tys. euro kary za odpalenie środków pirotechnicznych), dlaczego za użycie materiałów pirotechnicznych w sektorze gości, Maccabi wciąż nie poniosło żadnych konsekwencji.
Sprawa ewentualnych kar dla Maccabi Hajfa wydaje się być rozwleczona do granic możliwości. Ta z ewentualnym zawieszeniem Izraela wygląda na bardziej dynamiczną. Interia trzyma w tej kwestii rękę na pulsie.












