Dariusz Dudka: W tej kadrze mogę być nawet sprzątaczką, atmosfera jest świetna
Trzy dni pozostały do meczu Polski z Grecją, inaugurującego mistrzostwa Europy. Piłkarz z największym stażem w reprezentacji "Biało-czerwonych" Dariusz Dudka twierdzi, że jeszcze nie czuje atmosfery turnieju, Euro nie widać też na ulicach Warszawy.

W piątek o godz. 18.00 na stołecznym Stadionie Narodowym Polacy rozpoczną rywalizację w grupie A. Ich pierwszym przeciwnikiem będzie Grecja.
- To najważniejszy mecz, liczy się tylko wynik, styl nas nie obchodzi. Musimy wyjść na boisko i zmiażdżyć rywala. Oczywiście, będzie ciężko, bowiem Grecy z ostatnich 20 meczów przegrali tylko jeden. Tworzą nieprzyjemną drużynę, z którą niewiele ponad rok temu bezbramkowo zremisowaliśmy w Pireusie. Wtedy mieliśmy swoje szanse, ale ich nie wykorzystaliśmy. Każdy myśli, że to łatwy przeciwnik, a tak nie jest - stwierdził Dudka.
Zawodnik AJ Auxerre otwarcie mówi, że spotkanie z Helladą rozpocznie na ławce rezerwowych.
- Pracuję z selekcjonerem Franciszkiem Smudą od trzech lat i znam jego zachowania. Jeśli w dwóch ostatnich meczach wystawił taką samą jedenastkę, to nic nie będzie zmieniał. Ja mogę tylko pracować na treningach i liczyć, że zmieni zdanie. Mam nadzieję, że dostanę szansę po przerwie w tym spotkaniu i w następnych potyczkach. Na pewno widziałbym się w grze przeciwko Rosji, która preferuje futbol bardziej ofensywny od naszych pozostałych grupowych rywali - Greków i Czechów - przyznał Dudka.
W roli środkowych, defensywnych pomocników Smuda wystawiał ostatnio Rafała Murawskiego i Eugena Polanskiego.
- To wybór trenera, który zaufał i postawił właśnie na tych piłkarzy. Nie czuję się od nich słabszy, mam inny styl gry, więcej daję drużynie w defensywie. Ze swojego doświadczenia wiem, kiedy będę grał a kiedy nie. Ale Smuda potrafi przyjść do nas, rezerwowych, porozmawiać i pokazać, że nie jesteśmy odrzuceni na boczny tor. Czekam na swoją szansę i początek mistrzostw. We wtorek w południe byliśmy na siłowni i każdy tam wydawał jakieś takie motywujące okrzyki. Widać, że wszyscy chcielibyśmy już zacząć Euro - ocenił były gracz m.in. Amiki Wronki i Wisły Kraków.
Dudka pełni rolę w kadrze również... tłumacza, ze względu na znajomość języka francuskiego. Ułatwia życie Ludovikowi Obraniakowi i Damienowi Perquisowi, którzy przeciętnie radzą sobie z polskim.
- Gdybym przez cały turniej miał służyć tylko jako tłumacz, to nie ma problemu. W tej kadrze mogę być nawet sprzątaczką, atmosfera jest świetna. Ale najważniejsze, abyśmy wyszli z grupy i coś osiągnęli. Co do Ludo, nie dziwię się, że ma problemy z opanowaniem języka polskiego. Przecież na co dzień nie ma z nim styczności. Ale i tak mówi, że bardzo dobrze czuje się w kadrze, jest mocno z nią związany. Tworzymy kolektyw - podkreślił Dudka.
Dariusz Dudka przyznał, że chętnie pomaga nie tylko zawodnikom z francuskimi korzeniami, ale też młodzieży. - Wiem, że w przeszłości nie było takiego komfortu, przecież sam byłem młodszym graczem. Byliśmy traktowani inaczej - dodał.
Reprezentant Polski odniósł się również do sytuacji Marcina Wasilewskiego, który musi mocno się "pilnować" aby nie dostać szybko żółtej kartki w ME.
- Mieliśmy na zgrupowaniu w Austrii spotkanie z jednym z sędziów. Zwracał uwagę na ataki jedną lub dwiema wyprostowanymi nogami, na symulowanie w polu karnym i ataki słowne na arbitrów. Co do Wasyla - sędziowie w Belgii są na niego uczuleni, uparli się na Marcina - powiedział Dudka.
Więcej na ten temat
Zobacz także
- Polecane
- Dziś w Interii
- Rekomendacje