Reklama

Reklama

T-Mobile Ekstraklasa - kluby korzystają z możliwości sprzedaży piwa

Kluby piłkarskiej Ekstraklasy w większości chwalą sobie możliwość sprzedaży alkoholu na meczach, choć nie wszystkie z niej korzystają. Ich przedstawiciele podkreślają, że stanowi to dodatkowe źródło dochodu, a nie prowadzi do pogorszenia stanu bezpieczeństwa.

Przyjęta prawie dwa lata temu nowelizacja ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych umożliwia, pod pewnymi warunkami, podawanie podczas zawodów sportowych napojów z zawartością do 3,5 proc. alkoholu, czyli w praktyce ogranicza je do piwa. Wyjątkiem są spotkania zakwalifikowane jako imprezy o podwyższonym ryzyku. W ostatniej rundzie ze 120 meczów 30 miało taki status.

Jednym z pierwszych klubów Ekstraklasy, który skorzystał z tej możliwości była Lechia Gdańsk. Piwo pojawiło się na stadionie PGE Arena już w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu.

Reklama

"Pół litra piwa kosztowało do tej pory na naszym obiekcie osiem złotych. Można je było zakupić w kilku punktach gastronomicznych. Dane z trzech ostatnich ligowych spotkań Lechii w zakończonym niedawno sezonie wskazują, że średnio w trakcie meczu sprzedawaliśmy około 800 litrów tego napoju" - poinformował rzecznik prasowy Areny Gdańsk Operator Michał Brandt.

Tyle samo kosztuje piwo na Stadionie Miejskim we Wrocławiu, a dystrybucją zajmuje się spółka zarządzająca obiektem. Wpływy nie zasilają kasy klubu.

"W ostatnim okresie jednak sprzedaż odbywała się tylko podczas spotkań z Lechią Gdańsk, Wisłą Kraków, PGE GKS Bełchatów czy Podbeskidziem Bielsko-Biała. Reszta to były mecze tzw. podwyższonego ryzyka" - poinformował rzecznik prasowy spółki Wrocław 2012 Adam Burak.

Z kolei KGHM Zagłębie Lubin na swoim stadionie oferuje kibicom piwo, które nosi nazwę "Zagłębiak Stadionowy". Kosztuje 5 zł i średnio podczas każdego meczu sprzedawanych jest około 2000 kubków o pojemności 0,4 l. Trunek oferowany jest również na trybunie przeznaczonej dla kibiców gości, a wpływy zasilają kasę klubową.

"Na pewno nie ma piwa podczas meczów ze Śląskiem, Legią, Widzewem, ale większość imprez w Lubinie nie ma statusu podwyższonego ryzyka" - powiedział rzecznik prasowy klubu Zygmunt Kogut.

Dobrze ocenia powrót piwa na stadiony rzecznik Wisły Kraków Adrian Ochalik.

"Nim o tym zadecydowano pojawiały się głosy, że pogorszy się bezpieczeństwo, wzrośnie liczba zachowań chuligańskich, a nawet będzie z tego powodu dochodzić na obiektach piłkarskich do dantejskich scen. Na naszym stadionie nic takiego nie zaobserwowaliśmy, a sprzedawaliśmy piwo zawsze, gdy było to możliwie" - przyznał Ochalik.

Jak podkreślił, dochody klubu z tzw. dnia meczowego były sporo wyższe wtedy, gdy kibice mogli kupić na obiekcie piwo. "A wpływy z tzw. dnia meczowego odgrywają istotną rolę w klubowym budżecie" - zaznaczył, choć nie przekazał żadnych danych finansowych związanych ze sprzedażą alkoholu.

Z trójki górnośląskich zespołów Ekstraklasy piwo w minionym sezonie sprzedawane było tylko na stadionie Piasta Gliwice.

"Blisko połowa spotkań miała u nas status podwyższonego ryzyka, dlatego sprzedaż nie była na wysokim poziomie. Do tego dochodzi jeszcze kwestia pogody, która nie sprzyjała. Nie znam konkretnych kwot, jakie zarobiliśmy, ale nie są one duże. Mamy nadzieję, że to się poprawi w kolejnym sezonie, który rozpocznie się w połowie lipca, a ten okres sprzyja spożywaniu piwa" - poinformował Przemysław Plisz, dyrektor ds. marketingu gliwickiego klubu.

W Chorzowie rozważają wprowadzenie sprzedaży od nowego sezonu. "Być może taka decyzja pozytywnie wpłynie na wzrost frekwencji" - zauważyła rzeczniczka Ruchu Donata Chruściel.

Z kolei stadion Górnika Zabrze jest w końcowej fazie przebudowy. W ostatnim sezonie widownia była ograniczona do trzech tysięcy. Po zakończeniu pierwszego etapu prac trybuny pomieszczą 24 tysiące. "Na nowym obiekcie na pewno będzie prowadzona sprzedaż piwa" - zadeklarował rzecznik klubu Jerzy Mucha.

Podobne kłopoty były udziałem Jagiellonii. Stadion w Białymstoku jest wciąż w przebudowie i na meczach piwo nie było dostępne.

"Po oddaniu nowego stadionu do użytku, ten temat będzie raczej w gestii jego operatora, czyli spółki Stadion Miejski" - poinformowała rzecznik SSA Jagiellonia Białystok Agnieszka Syczewska.

Spółka Stadion Miejski zapewnia, że oddanie do użytku trybun na 11 tys. widzów i zaplecza z początkiem nowego sezonu jest priorytetem. Jej prezes Adam Popławski powiedział, że trwają już rozmowy, by wybrać tzw. operatora gastronomicznego na obiekcie. Chodzi o to, by na stadionie był nie tylko catering w czasie meczów piłkarskich, ale i działalność gastronomiczna między nimi (restauracje, sale bankietowe itp.), co przynosiłoby także dochód spółce. Jak dodał, w grę wchodzi również sprzedaż piwa podczas spotkań ligowych czy pucharowych.

Na stadionie łódzkiego Widzewa piwo kibice mogli kupić w rundzie jesiennej ostatniego sezonu. Służyły temu cztery stoiska zlokalizowane na terenie obiektu przy al. Piłsudskiego. Wiosną 2013 zrezygnowano z jego sprzedaży.

"Terminarz rozgrywek i godziny rozpoczęcia spotkań nie sprzyjały temu, by na otwartym powietrzu pić piwo. Dlatego wiosną na naszym stadionie nie sprzedawaliśmy tego napoju. W rundzie jesiennej znów się jednak u nas pojawi" - zaznaczył członek zarządu i rzecznik prasowy klubu Michał Kulesza.

Dodał, że Widzew możliwość sprzedaży piwa traktował i nadal traktuje jako powiększenie oferty gastronomicznej, a nie "sposób na zarobienie dużych pieniędzy". Podmioty prowadzące na stadionie działalność gastronomiczną, m.in. sprzedające piwo, wpłacały z tego tytułu stałą kwotę do klubowej kasy. Jej wysokości rzecznik nie chciał jednak ujawnić.

Na meczach w Bełchatowie piwo było sprzedawane jedynie w kawiarni znajdującej się w budynku sąsiadującym z trybuną dla dziennikarzy i zaproszonych gości. Spadkowicz z Ekstraklasy nie miał jednak z tego dodatkowych korzyści, bo nie jest jej właścicielem. We własnym zakresie natomiast nie prowadził sprzedaży alkoholu w innych częściach stadionu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama