Reklama

Reklama

Ekstraklasa - szybki koniec śląskiej przyjaźni

Od początku wiadomo było, że to bardziej małżeństwo z rozsądku niż szczere uczucie. Tak szybkiego końca nie spodziewał się jednak nikt. Koalicja Piasta Gliwice, Górnika Zabrze, Podbeskidzia Bielsko-Biała i Ruchu Chorzów ograniczy się tylko do wspólnego przelotu na zgrupowanie w Turcji.

Pomysł wydawał się bardzo ciekawy. Przelot jednym samolotem miał być dopiero początkiem. Przede wszystkim opłacał się każdemu, bo prezesowi Ruchu Dariuszowi Smagorowiczowi udało się załatwić przelot dużo taniej niż oferowali to menedżerowie organizujący zgrupowania w Turcji. Nic dziwnego, że na wspólną eskapadę zgodzili się wszyscy, bo nie od dziś wiadomo, że śląskie kluby gotówką nie śmierdzą.

O pobycie w jednym hotelu nie było jednak mowy. I tak Podbeskidzie zdecydowało się na ośrodek w Aksu, a Górnik w Alanyi. Piast i Ruch wybrały Side. Jak się okazało, pierwotnie wybrany hotel przez gliwiczan nie odpowiadał im do końca, bo było tam zbyt dużo dzieci, więc organizujący ich wyjazd menedżer Artur Wichniarek polecił inny ośrodek. Wszystko było ok, do czasu gdy nie okazało się, że w nowo wybranym przez nich hotelu są już piłkarze Ruchu. W związku z tym gliwiczanie obrócili się na pięcie i pojechali szukać innego hotelu.  

Reklama

Ściemą okazał się szumnie zapowiadany Puchar Śląska. Byłoby to spore wydarzenia. Bezpośrednią transmisję w internecie miał przeprowadzić STS, który wcześniej pokazywał m.in. mecze Lecha Poznań w eliminacji Ligi Europejskiej. - Musimy zmienić plany, bo nie udało nam się znaleźć odpowiedniego boiska, choć zapewniam, że do samego końca będziemy szukać odpowiedniego placu - przekonywał Smagarowicz.

Nie była to prawda. Czego jak czego, ale w Turcji boisk nie brakuje. Nawet w takiej konfiguracji jak życzyli sobie prezesi - aby dwa mecze rozgrywać równolegle. Powód był inny. Piast i Ruch nie chciały odkrywać kart przed początkiem ligi. Zwłaszcza, że obie drużyny spotkają się już w pierwszej kolejce wiosennych zmagań, a w 23. serii spotkań gliwiczanie zmierzą się z Górnikiem. - Brzmi to trochę śmiesznie, bo co tu ukrywać, jak i tak wszyscy znamy się jak łyse konie - usłyszeliśmy od przedstawiciela jednego z klubów, który uważał, że Puchar Śląska to świetna okazja do promocji klubów.

W związku z tym szerokie wizje jakie roztaczali prezesi czterech klubów na konferencji prasowej przed wylotem do Turcji brzmią teraz jak mrzonki. Mówili wtedy o wspólnej ofercie reklamowej dla wszystkich śląskich drużyn i szeroko zakrojonej koalicji. Skoro drużyny nie są w stanie mieszkać z sobą w jednym hotelu i zagrać towarzyskiego meczu, to trudno wyobrazić sobie, aby skupiły się na wspólnym zarabianiu pieniędzy.

Krzysztof Oliwa, korespondencja z Turcji


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje