Partner merytoryczny: Eleven Sports

Smuda ostro przed Legią: Albo się uda, albo odjazd!

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij

- Czasy wyczekiwania w nieskończoność na dobrą dyspozycję piłkarzy już się skończyły, nie ma już myślenia: "a może się uda za rok". Teraz jest prosto: "albo się uda teraz, albo odjazd" - powiedział przed piątkowym meczem z Legią w Warszawie trener Wisły Kraków Franciszek Smuda.

Franciszek Smuda
Franciszek Smuda/Jacek Bednarczyk/PAP

Wisła rusza na starcie z Legią m.in. bez kontuzjowanych Łukasza Garguły, Gordana Bunozy i Arkadiusza Głowackiego, co stawia w trudnej sytuacji zwłaszcza jej defensywę. Smuda nie załamuje jednak rąk.

- Na mecze z Legią nie trzeba nikogo motywować, to jest automat. Kwestia tylko indywidualnej koncentracji. Zresztą ona jest totalna, jak i motywacja - powiedział na dzisiejszej konferencji trener Wisły Franciszek Smuda.

Franz wracała do przyczyn serii ośmiu meczów bez zwycięstwa: - Wszyscy wiemy, że jeżeli wracają kontuzjowani, czy wykartkowani, a było ich wielu, to mamy zupełnie inną drużynę. Bez tak wielu podstawowych graczy prochu nie wymyślimy. Gdy musimy bazować na zawodnikach z trzeciej ligi, to trudno oczekiwać cudów - przypominał.

Zagadnięty o to, że czasem brakowało koncentracji, bo zespół szybko tracił gole, Smuda nie zgodził się: - Nie chodziło o brak koncentracji, bo owszem, czasem traciliśmy bramkę bardzo szybko, ale co robiliśmy przez resztę meczu? Owszem, gdybyśmy mieli silny zespół na europejskie zespoły, to moglibyśmy takie kwestie poruszać. Natomiast tu nie ma żadnych pytań. Tu jest tylko głaskanie i chuchanie na każdego, by nie doznał kontuzji - podkreśla.

Czy atmosfera w szatni znaczącą się poprawiła po zwycięstwie 5-0 nad Pogonią? - Szatnia jest ta sama, co tydzień temu. Ja nigdy nie dopuszczam do tego, że wchodzę do szatni i jest cicho jak w kościele, ja też cicho, bo wtedy narasta zła atmosfera. Staram się tę samą, bojową atmosferę utrzymywać do następnego meczu - tłumaczy.

Czy Legia jest najsilniejsza w Polsce?

- Jest na pierwszym miejscu w tabeli, to kandydat numer "jeden" do mistrzostwa kraju - uważa Franz.-  Myśmy chcieli zbudować sobie jakiś trzon zespołu i w drugiej połowie sezonu powalczyć o górną część tabeli. W tej chwili nie chcę nic mówić, po meczu z Legią zobaczymy na co nas będzie jeszcze stać w końcówce sezonu. Nie myślę o europejskich pucharach. Absolutnie nie. W naszej sytuacji kadrowej najlepiej koncentrować się z meczu na mecz, a nie wybiegać do żadnych pucharów, bo później to się wszystko odwraca do góry nogami.

- Chcemy zagrać na Legii dobry mecz, ja tam mam dużo szczęścia i lubię tam grać w piłkę, jest świetna atmosfera do gry. Jesteśmy jedynym zespołem w lidze, który jeszcze z Legią w tym sezonie nie przegrał? No to moim marzeniem jest, aby tak zostało przynajmniej do soboty - nie kryje szef sztabu szkoleniowego "Białej Gwiazdy".

Na pytanie o to, czy Paweł Brożek po strzeleniu hat-tricka Pogoni Szczecin na dobre już wrócił "do życia", Franz odpowiedział:

- Tego nigdy nie wiemy. Jeśli strzeli bramki w Warszawie, to znaczy, że wrócił. Jeśli nie strzeli, to znaczy, że nie wrócił. Życzę Pawłowi, by strzelał jak najwięcej, także Legii. Życzę mu, by jego kariera poszła teraz w górę. Los każdego piłkarza spoczywa w jego rękach. Czasy "a może się uda za rok" już się skończyły. Teraz jest prosto: "albo się uda teraz, albo odjazd".

- Na to, jak Paweł strzela na treningach nie zwracam uwagi. Bardziej koncentruję się na wyeliminowaniu błędów, jakie popełnia w trakcie gry kombinacyjnej, po stracie piłki, czy zasłanianiu jej ciałem. Mimo, że ma 31 lat, wszystko to można u niego jeszcze poprawić - uważa eks-selekcjoner.

Mecz Legii z Wisłą odbędzie się w piątek o godz. 20.30.

Autor: Michał Białoński

INTERIA.PL

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij
Masz sugestie, uwagi albo widzisz na stronie błąd?Napisz do nas
Dołącz do nas na:
instagram
  • Polecane
  • Dziś w Interii
  • Rekomendacje