Reklama

Reklama

1. liga: Pogoń wierzy w awans do Ekstraklasy

Piłkarze Pogoni Szczecin wierzą w wygraną na wyjeździe z Arką Gdynia w niedzielnym meczu ostatniej, 34. kolejki pierwszej ligi i awans do T-Mobile Ekstraklasy.

Piłkarze Pogoni Szczecin wierzą w wygraną na wyjeździe z Arką Gdynia w niedzielnym meczu ostatniej, 34. kolejki pierwszej ligi i awans do T-Mobile Ekstraklasy.

Z nieba do piekła i z powrotem - tak można określić to, co przeżywają wiosną piłkarze Pogoni Szczecin. W marcu wznawiali rozgrywki pierwszoligowe z czteropunktowa przewagą nad Termaliką Nieciecza i Zawiszą Bydgoszcz. Wszystkie, bez wyjątku, media okrzyknęły portowców mianem pewniaka do awansu.

Na inaugurację zespół prowadzony wówczas jeszcze przez Marcina Sasala wygrał z Piastem Gliwice, co jeszcze spotęgowało euforię w Szczecinie. Tylko wiceprezes klubu, Grzegorz Smolny przestrzegał przez hurraoptymizmem: "Poczekajmy. Wielu widzi już nas w Ekstraklasie, ale do awansu jeszcze daleka droga i bardzo ciężka walka" - zapewniał.

Reklama

Kłopoty zaczęły się już od drugiej, wiosennej kolejki, i porażki w Nowym Sączu. To był początek "czarnej serii" Pogoni. Pięć meczów i tylko dwa punkty, w tym porażka ze skazaną na degradację Olimpią Elbląg, sprawiły, że kibice po meczach wygwizdywali i lżyli piłkarzy. Zarząd natomiast rozstał się z trenerem Sasalem, powierzając w połowie kwietnia prowadzenie zespołu Ryszardowi Tarasiewiczowi.

Drużyna znów zaczęła zwyciężać i na kolejkę przed końcem rozgrywek znów wróciły nadzieje na awans. Czwartkowy trening zespołu oglądało ok. 200 najwierniejszych kibiców prowadząc doping jak podczas meczu. Skandowali: "Walczyć, trenować, bo Pogoń ma awansować", "Tylko zwycięstwo, Portowcy, tylko zwycięstwo" czy "Gramy o awans, na Arce gramy o awans".

W klubie mają świadomość, że nie wszystko zależy tylko od Pogoni. Nawet zwycięstwo na trudnym terenie w Gdyni nie musi oznaczać awansu.

"Mimo tego przygotowania do tego meczu przebiegają tak samo, jak przed wszystkimi innymi spotkaniami tej wiosny" - zapewnia Łukasz Kasprzyk, rzecznik klubu.

Jedyna zmiana ma polegać na tym, że w sobotę po porannym treningu w Szczecinie, zespół uda się na lotnisko i poleci do Gdyni samolotem. Wcześniej Pogoń korzystała z tego środka transportu, ale w przypadku meczów w znacznie odleglejszych miejscach kraju - np. Stróżach.

"W sobotę wieczorem odbędziemy trening w godzinie meczu na stadionie Arki" - zapowiedział Kasprzyk.

W klubie nikt nie bierze pod uwagę innej ewentualności niż wygrana. Wówczas Pogoń awansuje bezpośrednio - jeśli Piast wygra lub zremisuje u siebie z Zawiszą lub zagra baraż o Ekstraklasę z Piastem - jeśli w Gliwicach wygrają bydgoszczanie.

"Jedziemy do Gdyni całym zarządem razem z piłkarzami. Będziemy z nimi cały czas, uważamy, że wsparcie jest im potrzebne. Wierzę, że na koniec będziemy się wspólnie cieszyć. Jesteśmy zdeterminowani, żeby Pogoń grała w Ekstraklasie" - zapewnił prezes Pogoni Jarosław Mroczek.

Szczecinianie zamówili pakiet 750 biletów na mecz w Gdyni. Pojadą tam specjalnie wynajętym pociągiem w niedzielę rano. Po powrocie planują fetę w Szczecinie.

Walka o awans ma też ogromne znaczenie dla sporej części zespołu. Sześciu zawodnikom kończą się w czerwcu kontrakty. Jeśli nie będzie awansu, umowy raczej nie zostaną przedłużone. Kilka tygodni temu nieoficjalnie mówiło się o rewolucji w drużynie.

Prezes Mroczek jednak uspokaja: "Jeśli w przyszłym sezonie - nie daj Boże - występować będziemy na zapleczu Ekstraklasy, transfery zostaną tak przeprowadzone, żebyśmy łatwiej i bez problemów awansowali do elity. I to pomimo tego, że pierwsza liga będzie mocniejsza o Cracovię, ŁKS i Arkę Gdynia, która też będzie chciała awansować. Ale to jest scenariusz rezerwowy, podstawowy to niedzielny sukces."

Mecz z Arką ma wiele podtekstów. W drużynie gdyńskiej gra kilku piłkarzy, którzy w przeszłości reprezentowali barwy lokalnego rywala Pogoni, Floty Świnoujście. Drużynę trenuje Petr Nemec, który w trakcie czterech lat spędzonych w Świnoujściu wielokrotnie był wskazywany jako ten, który mógłby zbudować silną Pogoń, ale ostatecznie nie dostał kontraktu w Szczecinie.

Asystentem Nemeca jest szczecinianin Paweł Sikora, który zapowiada, że Arka na pewno zagra w niedzielę o zwycięstwo.

Zobacz tabelę przed ostatnią kolejką 1. ligi

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL