Reklama

Reklama

​ME koszykarzy. Hiszpania awansowała do finału

Koszykarze reprezentacji Hiszpanii po zwycięstwie nad broniącą tytułu Francją 80:75 po dogrywce (17:20, 15:13, 16:23, 18:10, 14:9) jako pierwsi awansowali do finału EuroBasketu w Lille.

Hiszpanie tym samym zapewnili sobie bezpośrednią kwalifikację do igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro.

Reklama

To był stojący na wysokim poziomie klasyk europejskiej koszykówki ze scenariuszem jak z najlepszych kryminałów trzymającym czytelników w napięciu do końca. Bohaterem był lider Hiszpanów Pau Gasol (Chicago Bulls), który uzyskał rekordową liczbę punktów w turnieju - 40 i miał 11 zbiórek.

Spotkały się najlepiej broniąca drużyna turnieju Francja (średnia traconych punktów - 65,4) z drugą atakującą Hiszpanią (średnia zdobycz - 85,9 pkt). Symbolicznie rywalizację uosabiali lider klasyfikacji strzelców Gasol (do czwartku średnia 23,6 pkt) i jeden z czołowych obrońców turnieju Rudy Gobert (średnia bloków - 1,9).

Bilans ostatnich meczów był przed pojedynkiem w Lille korzystniejszy dla Hiszpanów. Wygrali w ćwierćfinale ME 2009 w Polsce, w finale dwa lata później w Kownie oraz w ćwierćfinale igrzysk w Londynie. "Trójkolorowi" byli lepsi po dogrywce w półfinale Eurobasketu 2013 w Słowenii oraz przed rokiem w Madrycie w ćwierćfinale mistrzostw świata.

Na parkiecie pojawiło się ośmiu obecnych i czterech byłych zawodników najlepszej koszykarskiej ligi świata - NBA. Ponad 26-tysięczna publiczność przez 40 minut gromkimi śpiewami dopingowała "Trójkolorowych", tworząc fantastyczną oprawę widowiska.

Francuzi, obrońcy tytułu, rozpoczęli aktywnie w ataku i po sześciu minutach prowadzili 13:6. Czas wzięty przez szkoleniowca wicemistrzów olimpijskich Sergio Scariolo spowodował większą agresywność w defensywie jego zespołu. Francuzom nie przychodziło już tak łatwo zdobywanie punktów. Po pierwszej kwarcie wygrywali 20:17.

Druga kwarta była równie zacięta. Początek należał do Francuzów, którzy po akcjach Tony'ego Parkera (San Antonio Spurs) i Mickaela Gelabale prowadzili 31:25. Lidera "Trójkolorowych" Parkera próbowali zatrzymać, bez większego skutku, Sergio Llull i Sergio Rodriguez. Końcówka to dobra gra do Hiszpanów, którzy po pięciu z rzędu punktach zdobytych przez Rudy'ego Fernandeza prowadzili 32:31.

To jednak gospodarze prowadzili minimalnie do przerwy 33:32, mając wyraźną przewagę w zbiórkach (23:15). Problemem podopiecznych trenera Vincenta Colleta były jednak faule - mieli ich dziesięć, podczas gdy rywale tylko pięć. W 20 minutach Francuzi ani razu nie wykonywali rzutów wolnych. Popełnili zaś ponad dwa razy więcej strat (siedem) niż Hiszpanie - trzy.

 

Lider Hiszpanów Gasol miał 13 pkt, ale brakowało mu wsparcia od podkoszowych, szczególnie Nikoli Mirotica, który trafił tylko raz w pięciu próbach.

Druga połowa to walka pod tablicami i na obwodzie o każdą piłkę, każdy metr parkietu. Na twardą rywalizację pozwalali sędziowie, którzy nie wtrącali się gwizdkami do podniebnych pojedynków gwiazd.

Pod koniec trzeciej kwarty gospodarze uzyskali większą przewagę. Dwa razy zza linii 6,75 m trafił Joffrey Lauvergne (Denver Nuggets) i raz Gelabale, co pozwoliło obrońcom tytułu uzyskać ponad dziesięciopunktowe prowadzenie (51:40 i 54:44).

Po trzech kwartach gospodarze mieli 56 punktów, a wicemistrzowie olimpijscy 48. W ostatniej części defensywa strefowa Hiszpanów pozwoliła na odrobienie strat. Główną rolę w ataku odegrał Gasol. Po jego efektownym wejściu pod kosz oraz bloku na Gobercie (Utah Jazz) w kolejnej akcji Hiszpania prowadziła 62:61 na trzy minuty przed końcem.

Punkty Gasola i wejście Sergio Rodrigueza pod kosz dało wicemistrzom olimpijskim prowadzenie 66:63, gdy zegar wskazywał 16,6 s do zakończenia kwarty. Po czasie wziętym przez szkoleniowca Francji Nicolas Batum (Portland Trail Blazers) trafił zza linii 6,75 m doprowadzając do dogrywki.

W niej były trzy remisy, ale decydujące akcje należały do bohatera meczu Gasola. Gwiazdor NBA dwukrotnie umieścił po zbiórkach piłkę w koszu efektownymi wsadami i Hiszpania na 18,3 s przed końcem dodatkowego czasu gry prowadziła 78:75. Sfaulowany Batum nie wykorzystał żadnego z trzech rzutów wolnych, a mecz kolejnym wsadem zakończył 35-letni Gasol. Publiczność zamilkła, a koszykarze z Półwyspu Iberyjskiego oszaleli ze szczęścia. Wywalczyli po raz dziewiąty finał ME, a przy okazji bezpośredni awans na igrzyska w Rio de Janeiro.

Hiszpania - Francja 80:75 (17:20, 15:13, 16:23, 18:10, 14:9)

Hiszpania: Pau Gasol 40, Sergio Rodriguez 15, Rudy Fernandez 7, Nikola Mirotic 7, Sergio Llull 7, Felipe Reyes 2, Victor Claver 2, Pau Ribas 0;

Francja: Nando de Colo 14, Nicolas Batum 14, Joffrey Lauvergne 11, Tony Parker 10, Mickael Gelabale 10, Rudy Gobert 8, Boris Diaw 5, Evan Fournier 3, Florent Pietrus 0.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje