Reklama

Reklama

Super Bowl: Patriots kontra Seahawks

Super Bowl to w USA największe sportowe wydarzenie. Jednak tym razem zaplanowany na niedzielę finał NFL pomiędzy Seattle Seahawks i New England Patriots został przyćmiony przez skandal z... niedopompowanymi piłkami.

18 stycznia w spotkaniu decydującym o awansie do Super Bowl Patriots grali u siebie z Indianapolis Colts. Gospodarze wygrali gładko 45:7, jednak następnego dnia nie mówiono wiele o ich świetnej grze.

Przepisy dokładnie określają, jakie ciśnienie powinno mieć powietrze w piłkach, a 11 z 12, którymi Patriots grali (każda drużyna ma swój komplet) w pierwszej połowie było za słabo napompowanych. Piłkę bardziej miękką łatwiej kontrolować, szczególnie w deszczu, który wówczas padał. Gospodarze już po pierwszej kwarcie wygrywali 14:0.

Reklama

W kolejnych dniach na konferencjach prasowych o niewinności zapewniali trener Bill Belichick i quarterback (rozgrywający) Tom Brady, który na takich piłkach mógł najbardziej skorzystać. Zdecydowana większość obserwatorów w ich deklaracje nie uwierzyła. Jednak powszechne jest także przekonanie, i to nawet w ekipie Colts, że piłki nie miały decydującego wpływu na wynik. Po przerwie, gdy wszystko było już zgodne z przepisami, Patriots zdobyli 28 punktów.

NFL wciąż prowadzi śledztwo, a ewentualne kary i tak raczej będą miały wymiar symboliczny. Drużynie ze stanu Massachusetts grozi grzywna w wysokości 25 tys. dolarów i odebranie wyboru w drafcie.

Opinia publiczna nie wierzy Patriots, bo przylgnęła do nich etykieta oszustów. W 2007 roku w efekcie afery "Spygate" Belichick musiał zapłacić 500 tys. dolarów kary, a klub kolejne 250 tys. Patriots zostali wówczas przyłapani na nagrywaniu sygnałów, jakie sztab trenerski New York Jets przekazywał swojej formacji obronnej. Takimi sygnałami szkoleniowcy informują zawodników, jak mają się zachować przy kolejnej zagrywce. Ich nagrywanie jest surowo zabronione.

Seahawks do finału także awansowali w niesamowitych okolicznościach, ale w czysto sportowym znaczeniu. Jeszcze na trzy minuty przed końcem spotkania z Green Bay Packers przegrywali 7:19. Zdołali jednak doprowadzić do dogrywki i wygrali 28:22.

Słynąca ze świetnej defensywy drużyna z Seattle jest pierwszą od 10 lat, która będzie miała szansę obronić tytuł. W 2005 roku udało się to... Patriots.

Seahawks to klub na dorobku. W finale znalazł się po raz trzeci, na koncie ma jeden triumf. Jego największymi gwiazdami są grający dopiero trzeci sezon quarterback Russell Wilson, cornerback Richard Sherman (jego zadaniem jest krycie skrzydłowych) oraz biegacz Marshawn Lynch.

Patriots natomiast o Super Bowl zagrają po raz ósmy. Nikt nie grał częściej, a osiem występów mają na koncie także ekipy Pittsburgh Steelers i Dallas Cowboys. Patriots z mistrzostwa cieszyli się trzykrotnie - w roku 2002, 2004 i 2005.

Wszystkie te tytuły wywalczyli pod wodzą Belichicka, który drużynę objął w 2000 roku oraz z Bradym w zespole. Kariera 37-letniego quarterbacka ma niesamowity przebieg. Patriots wybrali go w drafcie w 2000 roku dopiero ze 199. numerem.

Do podstawowego składu wskoczył już w swoim drugim sezonie, kiedy kontuzji doznał pierwszy rozgrywający. Brady doprowadził drużynę do mistrzostwa, zostając przy okazji najbardziej wartościowym zawodnikiem finału. MVP Super Bowl uznano go także dwa lata później.

Niedzielne spotkanie odbędzie się w Glendale koło Phoenix. Transmisja w Polsacie Sport od północy z niedzieli na poniedziałek. Zdaniem bukmacherów szanse obu drużyn są równe.

Każdy mecz w NFL emocjonuje miliony, a Super Bowl wywołuje wśród Amerykanów prawdziwe szaleństwo. W ubiegłym roku transmisja decydującego spotkania ustanowiła rekord najlepiej oglądanego programu telewizyjnego w historii USA. Przed odbiornikami zasiadło 111,5 mln mieszkańców tego kraju (liczba ludności wynosi ok. 320 mln).

Nic dziwnego, że astronomicznych cen sięga czas przeznaczony na reklamy. W tym roku za 30 sekund stacja NBC inkasowała nawet 4,5 mln dolarów, co jest nowym rekordem. Dla większości koncernów, które często na ten dzień szykują wyjątkowe spoty, zwykle nie jest to jednak żadną przeszkodą. Na początku stycznia poinformowano, że 95 proc. czasu antenowego zostało sprzedane.

Innym nieodłącznym elementem tego widowiska jest występ muzycznej gwiazdy. W przerwie spotkania publiczności zaprezentują się Katy Perry i Lenny Kravitz. Rok temu występ Bruno Marsa i Red Hot Chili Peppers obejrzało 115,3 mln, czyli więcej niż sam mecz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje