Reklama

Reklama

MŚ smoczych łodzi - kanadyjkarze też powalczą o medale

Ponad 12-metrowe łodzie ozdobione głową i ogonem smoka znów będzie można zobaczyć na poznańskim Torze Regatowym Malta. W środę rozpoczynają się mistrzostwa świata smoczych łodzi, wśród uczestników nie zabraknie znanych kajakarzy i kanadyjkarzy.

Ponad 12-metrowe łodzie ozdobione głową i ogonem smoka znów będzie można zobaczyć na poznańskim Torze Regatowym Malta. W środę rozpoczynają się mistrzostwa świata smoczych łodzi, wśród uczestników nie zabraknie znanych kajakarzy i kanadyjkarzy.

Stolica Wielkopolski po raz drugi organizuje mistrzostwa świata tych dość nietypowych łodzi (pierwsze odbyły się w 2008 roku). Choć, jak mówią sami organizatorzy, ta dyscyplina sportu ma charakter turystyczno-rekreacyjny, to prezes Polskiego Związku Kajakowego Józef Bejnarowicz zapewniał, że uczestnicy traktują tę imprezę wyjątkowo poważnie.

"Przede wszystkim liczba uczestników - ponad 600 zawodników z 15 krajów musi robić wrażenie. My wystawiamy 59-osobową reprezentację, ale jeszcze silniejsze ekipy przyjeżdżają z Rosji i Węgier. Mamy także gości z odległych krajów, jak Stany Zjednoczone, Kanada czy Filipiny. To są bardzo efektowne wyścigi i myślę, że przyciągną one kibiców nad Maltę" - powiedział Bejnarowicz na konferencji prasowej.

Reklama

W polskiej kadrze znaleźli się także reprezentanci Polski w kanadyjkach, m.in. Tomasz Kaczor, Mariusz Kruk, Michał Kudła i Vincent Słomiński. Dla Kaczora, brązowego medalisty mistrzostw Europy, starty na smoczych łodziach to nie żadna nowość, a jak zaznaczył, mają one wiele wspólnego z kanadyjkami.

"Można powiedzieć, że technika wiosłowania w smoczych łodziach jest bardzo podobna. Pracują nogi, biodra, plecy i ręce. Istotną różnicą jest długość wiosła, w smoczych łodziach mamy krótsze, przez co musimy szybciej wiosłować" - tłumaczył Kaczor, który startował już w mistrzostwach świata jako junior.

"Poza tym mój klub Warta Poznań co roku jeździ do Niemiec, gdzie startujemy na smoczych łodziach na basenie. My akurat zakończyliśmy już sezon i dla mnie będzie to fajna zabawa. Może podchodzimy do tego z przymrużeniem oka, ale z drugiej strony skoro już zdecydowaliśmy się na start, to po to, żeby zdobywać medale" - zapewnił uczestnik igrzysk olimpijskich w Londynie.

W środę wieczorem nad Jeziorem Maltańskim odbędzie się ceremonia otwarcia zawodów, a od czwartkowego poranka rozgrywane będą wyścigi. Uczestnicy startują w łodziach 10- i 20-osobowych, a oprócz zawodników wiosłujących w osadzie są sternik oraz bębniarz, który nadaje rytm wiosłowania. Rywalizacja toczy się na trzech dystansach 200, 500 i 2000 m w kategorii seniora i juniora. Oprócz męskich i żeńskich osad startują również miksty (minimum osiem kobiet w 20-osobowej załodze).

Smocze łodzie to drużynowy sport wywodzący się ze starożytnych Chin. Mają dość charakterystyczny wygląd, na dziobie umieszczona jest głowa smoka, a na rufie - jego ogon. Długość łódki to 12,40 m, a ciężar z załogą wynosi nawet dwie tony. W Europie zyskały popularność na początku lat 80., a pierwszą imprezę w Polsce rozegrano w Gdańsku na Motławie w 1997 roku. Szacuje się, że na całym świecie tę dyscyplinę uprawia kilkadziesiąt milionów ludzi.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL