Reklama

Reklama

​Szpilka i Włodarczyk wypowiedzieli się po bójce

"Jedynie mogę powiedzieć, że wówczas jedną rękę trzymałem na klamce, w drugiej miałem torbę" - tak Krzysztof Włodarczyk skomentował bójkę z Arturem Szpilką. "Szpila" był jeszcze bardziej oszczędny w słowach.

Artur Szpilka (17-1, 12 KO) od kilku dni przebywa w Houston, ale nawet w takim momencie jest o nim głośno z innych powodów niż sportowe.

W środę w mediach przetoczyła się informacja, że kilka dni temu na jednym z treningów, będąc jeszcze w Warszawie, "Szpila" pobił się z innym pięściarzem Sferis Knockout Promotions, Krzysztofem Włodarczykiem (49-3-1, 35 KO). Na swojej oficjalnej stronie na Facebooku pięściarz z Wieliczki nie chciał wgłębiać się w szczegóły.

"Co do aferki z Diablo, nie będę tego komentował. Niech on się lepiej skupi na walce z Drozdem i wróci z pasem, bo potem powie, że to przez Szpilkę przegrał. Ja tu żyję treningami, a nie małymi aferami..." - skwitował 25-letni bokser.

Reklama

Z kolei Włodarczyk powiedział, że nie chce wypowiadać się o "chamstwie i prostactwie" i nie będzie "do poziomu człowieka, który jeszcze w życiu nic nie osiągnął".

Od dawna wiadomo, że obaj pięściarze nie darzą się sympatią. Szpilka powiedział ostatnio, że dowiedział się o zachowaniu "Diablo" podczas jego pojedynku z Tomaszem Adamkiem w listopadzie ubiegłego roku. Według jego informacji, Włodarczyk tuż po korzystnym dla "Szpili" werdykcie miał ze zdenerwowania opuścić krakowską arenę.

Reklama

Reklama

Reklama