Reklama

Reklama

Erislandy Lara o klasę lepszy od Austina Trouta

​Miał być wielki boks w Nowym Jorku i zacięta walka dwóch świetnych pięściarzy, ale ring wszystko zweryfikował i szybko okazało się, że Erislandy Lara (19-1-2, 12 KO) jest o klasę lepszy od Austina Trouta (26-2, 14 KO). Po dwunastu jednostronnych rundach wszyscy trzej sędziowie wskazali na Kubańczyka, punktując 118-109, 117-110 i 117-110. Zwycięzca zdobył wakujący pas mistrza świata federacji WBA w wadze junior średniej.

Chyba nikt nie oczekiwał po tej walce wielkich emocji i nie ma się co dziwić, bo ani Lara, ani tym bardziej Trout nie słyną z ekscytujących stylów walki. Co więcej, Amerykanin wyszedł do ringu bez pomysłu, bo jeśli było nim punktowanie Kubańczyka i wymiana prawych prostych, to przegrał ten pojedynek na długo przed pierwszym gongiem. Obydwaj zadawali niewiele ciosów, ale Lara lepiej czuł dystans, poruszał się znacznie płynniej i trafiał ze zdecydowanie większą skutecznością.

Zagubiony Trout nie potrafił nic zmienić w swoim boksie i oddawał kolejne rundy, a znudzeni kibice przez cały czas gwizdali, okazując w ten sposób swoje niezadowolenie. Wygrywający tę walkę Lara nie zamierzał jednak nic zmieniać, a jego przeciwnik - nawet jeśli chciał - to zwyczajnie nie potrafił tego zrobić. W jedenastej rundzie Lara perfekcyjnie skontrował Trouta lewym krzyżowym i Austin ciężko upadł na deski, robiąc przy tym niepełny szpagat. Wstał i podjął walkę, ale był mocno zamroczony i przetrwał do gongu tylko dlatego, że Kubańczyk nie chciał ryzykować i wykańczać go za wszelką cenę. W ostatniej odsłonie nie wydarzyło się nic godnego uwagi i kolejny kubański uciekinier zdobył tytuł mistrza świata w zawodowym boksie.

Reklama


Dowiedz się więcej na temat: Erislandy Lara | Austin Trout | wba

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje