Reklama

Reklama

MŚ w biathlonie. Adam Kołodziejczyk: Dziewczyny pokazały, że są blisko czołówki

- Po tym czwartym miejscu w sztafecie powinna być satysfakcja zwłaszcza, że początek mistrzostw świata był nieudany – skomentował trener kadry biathlonistek Adam Kołodziejczyk występ swoich podopiecznych w piątkowym biegu w norweskim Oslo.

Polki, po raz trzeci w tym sezonie, zajęły czwarte miejsce w sztafecie. Złoty medal wywalczyły Norweżki wywołując euforię na trybunach. Marte Olsbu odparła atak Francuzki Marie Dorin Habert. Na najniższym stopniu podium stanęły Niemki. Polki do triumfatorek straciły 1.08,4.

- Wydawało się, że nasze dziewczyny są coś nie tak przygotowane do tych mistrzostw, ale później kolejne biegi były coraz lepsze. W biegu indywidualnym Krysia (Guzik - przyp. red) z Magdą (Gwizdoń - przyp. red) otarły się o medal. W sztafecie dziewczyny wykonały solidną robotę. Widać było, że zaczynają coraz szybciej biegać, co cieszy przed startem w biegu masowym Krysi i Magdy. No i strzelanie było solidne. Może nie było perfekcyjne, bo musiały doładowywać, ale nie było ich zbyt wiele i nie było rund karnych. Uciekły nam te trzy pierwsze zespoły i ciężko było. Dobrze, że Krysia wytrzymała strzelanie w "stójce", gdzie Dorothea Wierer "złapała" karną rundę - skomentował na gorąco Adam Kołodziejczyk.

Reklama

Strzelanie czołowych zespołów było bardzo dobre. Norweżki dobierały tylko sześć pocisków, Francuzki osiem, a Niemki tylko cztery. Polki pomyliły się siedmiokrotnie. Najlepiej radziła sobie na drugiej zmianie Monika Hojnisz, która spudłowała tylko raz. Pozostałe nasze biathlonistki pomyliły się zgodnie po dwa razy. Wszystkie niecelne strzały reprezentantki Polski miały w "stójce".

- Przed biegiem wziąłbym czwarte miejsce w ciemno. Dwa czwarte miejsca, które mieliśmy w sztafetach w tym sezonie, były takim prognostykiem, że dziewczyny zaczynają dojrzewać do osiągnięcia sukcesu. Na tych mistrzostwach pokazały, że są blisko czołówki i naprawdę niewiele brakowało. Patrząc na wyniki, może strata wydawać się duża, ale to są właśnie jedno, dwa doładowania - podkreślił szkoleniowiec.

W Oslo Polki jeszcze nie zdobyły medalu, a w niedzielę ostatnią szansę będą miały Krystyna Guzik i Magdalena Gwizdoń w biegu ze startu wspólnego.

- Cały czas analizujemy występ w Oslo, ale tak na szybko można powiedzieć, że ta część do mistrzostw była dobra, a nawet bardzo dobra. Pierwszy raz byliśmy jednak za oceanem i zmiana czasu dała się dziewczynom we znaki. Ciężko dochodziły do siebie, nie mogły się odnaleźć, jeśli chodzi o sen, i być może miało jakiś wpływ. Jeszcze do końca nie wiemy - stwierdził Adam Kołodziejczyk.

Robert Kopeć, Oslo


Mistrzostwa świata w Oslo transmituje stacja Eurosport 1.

Sprawdź plan transmisji z MŚ w biathlonie w stacji Eurosport 1

Dowiedz się więcej na temat: biathlon | Adam Kołodziejczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje