Pod koniec lutego fatalne wieści przekazała w rozmowie z TVP Sport dyrektor sportowa Polskiego Związku Biathlonu, Agnieszka Cyl. Jak ujawniła, podczas treningu w Jakuszycach 18-letnia Milena Widlak miała poważny wypadek i błyskawicznie przetransportowana została do szpitala. Już wtedy działacze apelowali o pomoc i starali się znaleźć specjalistów, którzy pomogliby nastolatce wrócić do pełnej sprawności. Nikt jednak wówczas nie podejrzewał, że stan zdrowia młodej biathlonistki będzie tak poważny.
Dramat olimpijki. Toksyny w organizmie i palenie w nogach. To koniec kariery
Milena Widlak miała wypadek. Rodzina biathlonistki ujawnia informacje na temat jej stanu zdrowia
Kilka dni temu ruszyła zbiórka internetowa na sfinansowanie leczenia poszkodowanej w wypadku młodzieżowej reprezentantki. Teraz rodzina 18-latki ujawniła więcej informacji na temat jej stanu zdrowia. Jak się okazuje, biathlonistka jest częściowo sparaliżowana.
"W tym roku miała jechać na mistrzostwa świata. Niestety nie pojechała i nie pojedzie. (...) Rokowania są cały czas takie same jak na początku. Na tę chwilę Milenka nie czuje nic od linii piersiowej w dół. Porusza rękoma, jest w kontakcie z otoczeniem, myśli bardzo logicznie" - przekazała ciocia sportsmenki w rozmowie z reporterem TVN24 Pawłem Popkowskim.
Na krótko po trafieniu na OIOM Milena Widlak nie pamiętała momentu wypadku, z czasem jednak przypomniała sobie o incydencie. Obecnie przebywa na oddziale neurochirurgii jeleniogórskiego szpitala i czuje się znacznie lepiej. Ciotka biathlonistki nie ukrywa jednak, że leczenie nastolatki będzie naprawdę kosztowne i nie ma pewności, że Widlak stanie jeszcze na nogi.
Na temat wypadku głos zabrali także przedstawiciele klubu UKN Melafir Czarny Bór, w którym trenowała 18-latka. Prezeska Urszula Filip w rozmowie z Eurosportem ujawniła, że okoliczności wypadku młodej zawodniczki pozostają niewyjaśnione. "Samego upadku nikt nie widział. Trener Jerzy Szyda, jeden z najbardziej doświadczonych szkoleniowców, zjeżdżał wcześniej tą trasą i nic nie wskazywało na to, że coś może się wydarzyć. Zresztą grupa jedną pętlę już pokonała. Milena na całe nieszczęście jechała jako ostatnia. Nie wiemy, jak to się stało. Najprawdopodobniej najpierw bardzo mocno uderzyła o podłoże i dopiero potem bezwładnie wpadła na to drzewo. Wydaje się, że nie było żadnych obronnych odruchów, ani kijek nie był złamany, ani narta, żadna kończyna. Uderzyła tylko głową i plecami" - przekazała.
Król biathlonu zatrzymany. Koniec złotej serii. Koszmarny błąd Polaka








![Pierwsza porażka Vikings Vienna w sezonie. Panthers Wrocław lepsi w Wiedniu [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N5KJXB3IDCM6V-C401.webp)
