Paweł Zarzeczny: W Polsce, czyli nigdzie
Dudek nie gra od 14 meczów, Frankowski nie strzelił gola w drugiej lidze od Świąt, i to nie Wielkanocnych a Bożego Narodzenia, a Mila mówi, że ma nadzieję, iż jego sytuacja się poprawi. Hm, ja na miejscu ich wszystkich modliłbym się, żeby się nie pogorszyło!!!

No, ale jest kilka nawet optymistycznych spostrzeżeń. Zwłaszcza takie, że oto na finiszu ligi przegrywają na własnych boiskach dwie ostatnie drużyny - Górnik i Polonia. Przed laty byłoby to nie do pomyślenia, bo przeciwdziałały takim wybrykom nawet związki zawodowe. Znaczy się wraca powolutku uczciwość i jeszcze tylko kilka prowokacji policji (chodzi o bukmacherkę, tam przechodzi właśnie cały przestępczo-piłkarski półświatek), a będzie w miarę fajnie, bo sportowo. Ludzie chyba chcą też nadal fajnej zabawy na świeżym powietrzu, skoro w Zabrzu bilety na mecz kupiło 15 tysięcy ludzi i to na najmniej ciekawego rywala ligi - na Amikę. Nie do wiary, bo przecież jest w Zabrzu sławna klinika kardiologii, a nie jakiś większy szpital psychiatryczny... No, ale tak działa ponoć ekonomia i rynek równoważąc popyt z podażą, w każdej absolutnie dziedzinie (może poza płacami dziennikarzy). Przy cenie 5 zł od osoby okazuje się, że całe miasto futbol kocha, nawet jeśli nie jest on na poziomie Bayern Munchen. I może dlatego życzyć będę Górnikowi po cichu pozostania, choć oczywiście mam świadomość, że jest to klub, przy którym ruch drogowy w Stambule to wzór uporządkowania i normalności... Gdzie zawodnicy nie wiedzą nawet nie tylko kto jest szkoleniowcem, ale i o której poprowadzi trening. W końcu jednak jesteśmy w Polsce. Jak to było w Królu Ubu - W Polsce, czyli nigdzie.
Więcej na ten temat
Zobacz także
- Polecane
- Dziś w Interii
- Rekomendacje