Asy i Cieniasy 15. kolejki Ekstraklasy
Za nami pierwsza runda Ekstraklasy. W ostatniej kolejce znów rządził Kraków, wygrała Legia i Lech, ale najlepszy na półmetku i tak jest Piast. Pokonanie Zbigniewa Małkowskiego graniczy z cudem, a Konrad Forenc powinien przenieść się do oktagonu. Oto Asy i Cieniasy 15. kolejki!

Asy
Zbigniew Małkowski (Korona) - znów nie zawiódł fanów Korony, znakomitymi interwencjami walnie przyczyniając się do wyjazdowej wygranej z Górnikiem Zabrze. Skazywana na porażkę ekipa po pierwszej rundzie zajmuje piąte miejsce. W 15 spotkaniach kielczanie stracili zaledwie 12 bramek - najmniej w lidze. Brawo Małkowski!
Emilijus Zubas (Podbeskidzie) - tym razem miał spory udział w wyjazdowym zwycięstwie "Górali" z Termalicą. Obronił między innymi groźne strzały Dariusza Jareckiego i Dawida Plizgi, a w końcówce wybił niecieczanom z głów marzenia o remisie. To już nie pierwsza jego nominacja do Asów kolejki.
Boban Jović (Wisła) - wyróżnił się przede wszystkim w ofensywie, w dużej mierze dzięki niemu "Biała Gwiazda" zdobyła zwycięskie bramki w Lubinie. Dwa razy idealnie dośrodkował na głowę Pawła Brożka. W pierwszym przypadku skończyło się celną dobitką Rafała Boguskiego, w drugim - golem Brożka po odbiciu piłki od Aleksandara Todorovskiego.
Kornel Osyra (Piast) - również tym razem był pewnym punktem defensywy lidera w wyjazdowej potyczce z Jagiellonią. Co więcej, w 65. minucie precyzyjnym, technicznym strzałem z pola karnego zaskoczył Bartłomieja Drągowskiego, podwyższając na 2-0 dla gości. Takim wynikiem skończył się mecz.
Kto był Asem 15. kolejki Ekstraklasy?
Damian Dąbrowski (Cracovia) - w starciu ze Śląskiem popisał się między innymi dwoma kapitalnymi podaniami. Najpierw zagrał do Bartosza Kapustki, a ten asystował przy bramce Denissa Rakelsa. Chwilę później wyśmienitym prostopadłym zagraniem obsłużył Mateusza Cetnarskiego. Gdy po przerwie Śląsk przycisnął na chwilę zagubioną Cracovię, Dąbrowski wstrząsnął kolegami i znów wzięli się do gry.
Michał Mak (Lechia) - poderwał swoją drużynę, która, startując z beznadziejnej sytuacji, niemal wywalczyła remis w Chorzowie. Ruch już po 26. minutach prowadził 3-0, ale Lechia miała Maka. Najpierw indywidualną akcją wdarł się w pole karne, ogrywając Michała Koja i pokonując Matusza Putnocky’ego. Minęły trzy minuty, a miał na koncie już dwie bramki, gdy sfinalizował rewelacyjne podanie Daniela Łukasika.
Tomasz Jodłowiec (Legia) - był jednym z jaśniejszych punktów bezbarwnego starcia wicemistrzów Polski z czwartą drużyną tabeli. Reprezentant Polski już w 12. minucie rozstrzygnął losy meczu, pakując piłkę do siatki Pogoni po rzucie rożnym. Sprawdził też Jakuba Słowika efektownym strzałem pod poprzeczkę.
Krzysztof Mączyński (Wisła) - rządził w środku pola, potwierdzając, że nieprzypadkowo jest piłkarzem wyjściowej jedenastki kadry Adama Nawałki. Nie złamały go ostre faule rywali, po których musiał na moment opuścić boisko. Zagrażał bramce Zagłębia strzałami z dystansu. Świetnie podał do Bobana Jovicia, który zacentrował na głowę Pawła Brożka przy drugiej bramce dla Wisły.
Bartosz Kapustka (Cracovia) - też potwierdził, że Nawałka nie powołuje go bez powodu. Miał spory udział w wysokiej wygranej "Pasów" ze Śląskiem Wrocław. Asystował przy golu Denissa Rakelsa, a potem zanotował świetny odbiór w środku pola, co zaowocowało bramką Erika Jendriszka.
Maciej Gajos (Lech) - ma już na koncie siedem goli w sezonie Ekstraklasy, w tym dwie, strzelone w niedzielę Górnikowi Łęczna. Najpierw celnie główkował, później popisał się dwójkową akcją z Karolem Linettym, zakończoną celnym uderzeniem. Najjaśniejszy punkt Lecha w ostatnich spotkaniach.
Mateusz Mak (Piast) - strzelił gola, zanotował asystę, a jego zespół wciąż wygrywa. Czego chcieć więcej? Mak w pierwszej połowie z bliska wepchnął piłkę do siatki Jagiellonii. W drugiej odsłonie, mimo ostrego faulu rywala, podał znakomicie do Kornela Osyry, a ten ustalił wynik meczu. Po wielomiesięcznej kontuzji wraca do dawnej, dobrej formy. Zdobył pierwszego gola od lipca 2014.
Marek Zieńczuk (Ruch) - w Lechii stawiał pierwsze kroki, a teraz, mimo 37 lat na karku, pokazał byłemu klubowi, jak się gra w piłkę. Precyzyjnym strzałem z boku pola karnego nie dał szans Marco Mariciowi. Chwilę później idealnie dośrodkował na głowę Michała Koja. Ruch pokonał Lechię 3-2.
Rafał Boguski (Wisła) - nie bał się włożyć głowy, tam, gdzie trzeba, ale wcisnął piłkę do bramki Zagłębia, dobijając strzał Pawła Brożka. W tym sezonie zdobył już pięć bramek, tylko o jedną mniej od napastnika Wisły.
Paweł Brożek (Wisła) - miał udział przy wszystkich bramkach "Białej Gwiazdy" w wygranym 3-1 meczu z Zagłębiem. Najpierw główkował w spojenie, a z dobitką pospieszył Boguski. Potem trafił do siatki po dośrodkowaniu Bobana Jovicia, wreszcie wymienił piłkę z Wilde-Donaldem Guerrierem, a ten ustalił wynik meczu.
Erik Jendriszek (Cracovia) - to był dobry dzień 29-letniego słowackiego napastnika. Już w dziesiątej minucie celnym strzałem zamknął akcję po rzucie rożnym Mateusza Cetnarskiego. Tuż przed przerwą zdobył czwartą bramkę dla "Pasów", idealnym strzałem przy słupku.
Tomasz Nowak (Górnik Łęczna) - porażka 1-3 z Lechem w Poznaniu nie umniejsza zasługi zawodnika z Łęcznej, który w końcówce popisał się efektownym rajdem przez ponad pół boiska i obsłużył idealnym podaniem Leandro, a ten zdobył honorową bramkę.
Mateusz Cetnarski (Cracovia) - znów "robił" grę "Pasów", czego efektem wysoka wygrana ze Śląskiem. Po jego rzucie rożnym bramkę zdobył Erik Jendriszek. Cetnarski sam także wpisał się na listę strzelców po pięknej asyście Damiana Dąbrowskiego.
Michał Bartkowiak (Śląsk Wrocław) - 18-letni pomocnik nie miał łatwego zadania, bo trener Tadeusz Pawłowski posłał go na murawę, gdy Śląsk przegrywał 0-4. Młokos pokazał, że warto na niego stawiać. Szybko zakręcił dwoma piłkarzami Cracovii i celnym strzałem z dystansu poderwał drużynę. Chwilę później doszedł do znakomitej sytuacji i minimalnie chybił strzałem głową. W 46. minucie zastąpił bezproduktywnego Petera Grajciara i udowodnił, że był to strzał w dziesiątkę.
Mariusz Stępiński (Ruch Chorzów) - kapitalną główką w okienko dał prowadzenie "Niebieskim" w starciu z Lechią. Był to już ósmy jego gol w sezonie. Lepszy jest tylko Nemanja Nikolić z Legii.
Cieniasy
Konrad Forenc (Zagłębie) - ostro zaszalał w spotkaniu z Wisłą. Wyszedł daleko poza pole karne, by akcją w stylu karate ściąć atakującego Łukasza Burligę. Bramkarz Zagłębia chwalił się niedawno, że jest fanem MMA i widać, że sztuki walki nie są mu obce. Osłabił swój zespół, słusznie wylatując z boiska z czerwoną kartką.
Kto był Cieniasem 15. kolejki Ekstraklasy?
Jarosław Fojut (Pogoń) - zaspał przy bramce Tomasza Jodłowca, jak się okazało, jedynej w meczu Legia - Pogoń. "Widzieliście. Nie będę komentował. Mój zawodnik strzelił bramkę i tyle" - powiedział Interii po spotkaniu obrońca "Portowców".
Dawid Sołdecki (Termalica Bruk-Bet Nieciecza) - obrońca beniaminka nie popisał się przy drugiej bramce dla Podbeskidzia. Powędrował na środek boiska, łatwo dał się ograć, a potem nie zdążył za kontrą "Górali", która dobiła Termalicę.
Lubomir Guldan (Zagłębie) - spóźnił się z interwencją przy pierwszej bramce dla Wisły, w efekcie czego uprzedził go Rafał Boguski. Gdy "Miedziowi" dążyli do wyrównania, podciął im skrzydła. Tak niedokładnie przyjmował piłkę na połowie boiska, że krakowianie wyprowadzili zabójczą kontrę.
Dudu Paraiba (Śląsk) - podobnie jak większość jego kolegów z zespołu "nie dojechał" na mecz do Krakowa. Zapomniał o linii spalonego, dzięki czemu bramkę zdobył Mateusz Cetnarski. Nie poszedł za Bartoszem Kapustką przy drugiej bramce "Pasów.
Tomasz Hołota (Śląsk) - ostatecznie dobił Śląsk, gdy stracił piłkę na rzecz Kapustki, a po chwili Jendriszek podwyższył na 4-0 dla Cracovii
Radosław Pruchnik (Górnik Łęczna) - bezmyślnie osłabił swoją drużynę w wyjazdowym meczu z odradzającym się Lechem. "Kolejorz" prowadził tylko 1-0, gdy Pruchnik za faul w środku pola po raz drugi zobaczył "żółtko". Po tym ciosie jego kolegom ciężko był już walczyć w Poznaniu.
Adam Kokoszka (Śląsk) - zaliczył fatalny występ, nie potrafił sobie znaleźć miejsca na boisku. Nie pomógł ani w obronie, ani w ataku. Słusznie został zmieniony już w przerwie, gdy Śląsk przegrywał z Cracovią 0-4.
Peter Grajciar (Śląsk) - dograł tylko do 45. minuty koszmarnej połowy Śląska na stadionie Cracovii. Wynik 0-4 mówił sam za siebie, a Grajciar nie zrobił nic, żeby było lepiej. Wprowadzony za niego Michał Bartkowiak błyskawicznie wpisał się na listę strzelców, miał też okazję na drugiego gola.
Maciej Korzym (Górnik) - zabrzanie przegrywają, co się da, i liga odjechała im już na parę punktów. Tę sytuację mógł zmienić Korzym, ale zmarnował znakomitą okazję, strzelając wprost w ręce Zbigniewa Małkowskiego z Korony. W dwóch innych sytuacjach nie miał szczęścia, raz trafił w słupek, potem główkował tuż obok bramki.
Władimer Dwaliszwili (Pogoń) - zagrał od pierwszej do ostatniej minuty starcia "Portowców" na Legii, ale nie oczarował ani swoich kibiców, ani fanów swojej byłej drużyny. Miał znakomitą okazję do urwania punktów Legii, ale ją zmarnował.
Waldemar Stelmach
Więcej na ten temat
Zobacz także
- Polecane
- Dziś w Interii
- Rekomendacje