Partner merytoryczny: Eleven Sports

Derby palce lizać

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij

60. derby południowo-wschodniej Polski przeszły do historii, Po wspaniałym pojedynku wygrała Unia Tarnów 48-42. Jesteśmy szczęśliwi - podsumował krótko Tomasz Gollob.

/Tomasz Szatkowski

Przed biegami nominowanymi dwupunktowe prowadzenie utrzymywali tarnowianie. O wszystkim miały rozstrzygnąć dwa ostatnie wyścigi. Najpierw kapitalną walkę stoczył Jacek Rempała i Scott Nicholls. Zakończyło się 4-2 dla Unii, która powiększyła przewagę do czterech punktów. W finałowym biegu ostre starcie w pierwszym łuku mieli Gollob i Dobrucki. Rzeszowianin o mały włos nie zahaczył o bandę. Gollob rzucił się w pościg za Nickim Pedesenem, który zakończył powodzeniem. Drugi z tarnowian - Kołodziej wyprzedził Dobruckiego i tym samym Unia wygrała mecz sześcioma punktami i wywalczyła bonusa. Na wiosnę padł wynik 47:43.

W obozie tarnowian wybuchła ogromna radość. Jeszcze na torze w powietrze pofrunęli bohaterzy 15. biegu.

Cieszę się z wygranej drużyny, które zostało wywalczone po twardej i znakomitej walce. Marzyłem o tym zwycięstwie. Dodatkowym, handicapem dla nas jest zdobyty bunus - mówił na gorąco Tomasz Gollob.

Ojcem zwycięstwa był Tomek Gollob, który po raz kolejny pokazał jak powinno się tutaj jeździć - rozpoczął Janusz Kołodziej. - Gdyby nie Tomek mielibyśmy spore trudności, aby pokonać rzeszowian. Jedziemy dalej, liczymy na powrót Ljunga i mojej dobrej formy. Cieszę się z wygraliśmy, ale ze swojej postawy nie jestem zadowolony. Przedsezonowe rozwiązania sprzętowe wzięły w łeb. Stąd moja nierówna forma, ale powoli dochodzę do ładu z motocyklami. Zawaliłem początek, ale z każdym biegiem było lepiej. Nie mogę dopasować silników, aby równo pracowały na starcie i na dystanse. Głównie mam problemy z szybkim wyjściem spod taśmy, dlatego postawiłem na dystans. Opłaciło się. Po atakach zdobyłem kulka punktów więcej - podsumował Kołodziej.

Unia odniosła drugie zwycięstwo pod wodzą nowego trenera Romana Jankowskiego. - Ten mecz był dla nas bardzo ważny. Chciałem pogratulować moim zawodnikom za ambicję i wytrwałość. Zwłaszcza liderom Januszowi i Tomkowi, którzy w ostatnich biegach dali z siebie wszystko i przechylili szalę na naszą korzyść. Osobiście bardzo się cieszę i uważam, że zrobiliśmy drugi krok do przodu - powiedział Jankes.

Do Tarnowa zjechało kilkuset rzeszowskich kibiców. Przybył także Prezydent Miasta Rzeszowa Tadeusz Fernec: - Mecz był niezwykle emocjonujący. Szkoda, że sędzia powtórzył wyścig, w którym wygrał Nicki Pedersen. W powtórce zdobył tylko jeden punkt. Gdyby Marma miała te dwa "oczka" więcej, walka w dalszej części spotkania mogłaby się różnie potoczyć. Nie mniej jednak gospodarze byli lepi i zasłużenie wygrali. Cieszy, że kibice potrafią się bawić w kulturalny sposób. Na żużel przychodzą tłumy, które fantastycznie, dopingują, przeżywają i oby tak zawsze się zachowywali. Nie chcemy chuliganów.

Rzeszowianie mimo porażki zaprezentowali się z bardzo dobrej strony, każdy z zawodników dał z siebie wszystko. Jednym z bohaterów był Scott Nicholls, którego biegi trzymały w napięciu. - Trudne i wyrównane zawody. Wyścigi dostarczyły nam i kibicom wielu emocji. Moja postawa nie była zła, choć mogła być troszkę lepsza. Miło wrócić do Tarnowa, gdzie startowałem przez dwa sezony.

Liderem w szeregach Marmy był oczywiście Nicki Pedersen, który zanotował najlepszy występ w karierze na tarnowskim torze. - Było lepiej niż w ubiegłym roku. Ciężko pracujemy na odpowiednim ustawieniem silników. W Tarnowie czułem się komfortowo. W trakcie meczu wprowadziłem kilka zmian. Mimo, że przegrałem w 15. biegu byłem coraz szybszy. Z Gollobem stoczyliśmy świetne pojedynki. Publiczność obejrzała dobry speedway. W jednym biegu było blisko kolizji. Na szczęście wytrzymaliśmy presję - śmiał się Nicki. - Pojechaliśmy dobrze, byliśmy blisko, zabrakło kilku punktów. Mnie cieszy fakt, że pojechałem skutecznie - dodał Duńczyk.

W kratkę jeździł Australijczyk Davey Watt: - Motocykle mialem dobrze przygotowane. Próbowałem znaleźć odpowiednie przełożenie na długi dojazd na starcie. Rożnie mi z tym wychodziło. Chyba przekombinowałem w ostatnim podejściu? zastanawiał się Watt. - Tarnowski tor jest trudny w odnalezieniu trafnych przełożeń. Zawody świetne dla kibiców, ale nie dla mnie. Doceniam zawodników Unii, ale spodziewałem się po sobie lepszej postawy. Podobnie jak w poprzednich zawodach - stać mnie na więcej.

Nie kręcą mnie te cztery punkty. Szkoda, że nie dowieźliśmy 5-1 przeciwko Kołodziejowi - kręcił głową Maciej Kuciapa. - Na starcie nie było nieźle, ale szwankowała szybkość na trasie. Nie dowoziliśmy wywalczonych pozycji. Na wzór gospodarzy jeździliśmy po szerokiej, napędzaliśmy się, ale nie byliśmy tak szybcy jak Kołodziej czy Gollob. Nasze motocykle nie były optymalnie dopasowane, jak tarnowian, którzy lepiej czują na własnym torze. Jesteśmy blisko fazy play-off. Szkoda, że nie udało się wywalczyć bonusa. Startowałem na silniku Rafała Dobruckiego. Nie wiem jak będzie z tym dalej. Na razie go eksploatuję, czyli coś w rodzaju pożyczki. Trwają rozmowy na linii Rafał i jego sponsor w kontekście dalszego użyczenia...

Grzegorz Drozd

INTERIA.PL

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij
Masz sugestie, uwagi albo widzisz na stronie błąd?Napisz do nas
Dołącz do nas na:
instagram