Reklama

Reklama

Cud Mejzy. To on wstał z wózka, żeby pokazać, że minister nikogo nie chciał oszukać

Przyjechał na wózku, dwa razy jednak z niego wstawał i dziękował Bogu za dwójkę dzieci i za to, że żyje. - Ja stoję, ja się mogę puścić, ja mogę. Spodnie sobie poprawiam, da się – mówił Tomasz Guzowski, bohater środowej konferencji Łukasza Mejzy i jego wspólnik w spółce Vinci NeoClinic, o której dziś mówi się, że oferowała leczenie nieuleczalnego. Guzowski przekonywał jednak, że niemożliwe istnieje, a on jest żywym dowodem na to.

Podczas środowej konferencji ministra Łukasza Mejzy, Tomasz Guzowski opowiadał o swoim schorzeniu (adrenomieloneuropatia) i eksperymentalnej terapii komórkami macierzystymi, jakiej się poddał w Meksyku. Zanim tam poleciał, już praktycznie nie chodził. - Dokucza mi mocna spastyka, pęcherz nadreaktywny, choroba Addisona, a moje mięśnie z dnia na dzień są coraz słabsze - wyjaśniał dwa lata temu w wywiadzie, jakiego mi udzielił.

Falubaz pomógł Tomaszowi Guzowskiemu zebrać pieniądze na leczenie

Mówił, że dwa razy dziennie przyjmuje Olej Lorneza, żeby spowolnić postęp choroby. Lek nie działa jednak o ludzi, u których choroba się rozwinęła. - Jeszcze pamiętam, że byłem zwyczajnym, żonatym facetem z maleńką córeczką i synkiem "w drodze". Jednak to odejdzie, a bez terapii zacznę już naprawdę odliczać dni do końca - mówił.

Reklama

Dwa lata temu Guzowski utworzył zbiórkę na siepomaga.pl. Zakończono ją na początku 2020 roku, zebrano 337 tysięcy złotych, choć potrzebny był milion. W zbieranie kasy zaangażowany był żużlowy klub Falubaz Zielona Góra, bo Guzowski był zawodnikiem-amatorem. Znał zawodników, brał udział w zawodach. Licencję zdawał u najbardziej utytułowanego trenera kadry Marka Cieślaka.

Kto zostanie najlepszym sportowcem 2021 roku? - GŁOSUJ TUTAJ!

Po środowym występie Guzowskiego na konferencji Mejzy ludzie ze środowiska żużlowego w Zielonej Górze mają mieszane uczucia. Pamiętają, że zbierali na leczenie w Stanach, a teraz dowiadują się, że Guzowski był w Meksyku. Poza tym zastanawiają się, dlaczego Guzowski zdecydował się wejść w spółkę z Mejzą i bronić go na konferencji. Niektórym nie mieści się to w głowie. Anonimowo opowiadają, że Zielona Góra zawsze słynęła z dobrych występów kabaretowych i to się nie zmieniło.

Guzowski chciał przekonać, że Mejza nikogo nie nabierał

Wirtualna Polska opisała działalności należącej do wiceministra Łukasza Mejzy spółki Vinci NeoClinic. Według dziennikarzy WP pan Mejza miał zarabiać na cierpieniu, oferując turystykę medyczną i leczenie ciężkich chorób metodą, którą lekarze uważają za niesprawdzoną i niebezpieczną. Guzowski swoim wystąpieniem próbował wyjaśnić, że to nieprawda. Mówił, że metoda, która nie jest uznawana przez lekarzy, jemu pomogła.

O Guzowskim zrobiło się głośno w połowie 2019 roku. To wtedy poznał się z Tomaszem Gollobem, wybitnym żużlowcem, który od 2017 roku, od wypadku na crossie, jeździ na wózku i szuka sposobu na to, by się wyleczyć. Wciąż się rehabilituje, ale jego kontuzja jest na tyle poważna (zmiażdżony rdzeń), że postępów nie ma. Gollob chce wyjechać na leczenie do Szwajcarii. W okresie, kiedy poznał się z Guzowskim, marzył jednak o Stanach. I właśnie do tamtejszej kliniki latał na rehabilitację.

- Mam nadzieję, że dzięki pomocy i kontaktom Tomka Golloba także pojadę na leczenie i rehabilitację do Stanów. Do tej samej kliniki, do której lata Tomek - mówił wtedy Guzowski. - Może uda się zatrzymać postęp choroby, może całkowicie się wyleczę. W moim schorzeniu problem polega na tym, że sygnał z głowy do nóg idzie wolniej i to chciałbym zmienić. Mam w sobie wiele energii, mam duże plany związane z żużlem.

Guzowski robił numizmaty dla Golloba, liczył na jego pomoc

Guzowski wymyślił wtedy akcję z numizmatami Golloba. Jako współwłaściciel Mennicy Sudeckiej miał już na koncie podobne akcje. Robił numizmaty dla Lecha Wałęsy, a krótko po wypuszczeniu tych z Gollobem przyjął zamówienie od TVP na numizmaty związane z serialem Korona Królów.

Wspólnik Mejzy mówił, że za numizmaty nie chce ani złotówki. Stwierdził jedynie, że chce pomóc, bo jak nikt inny rozumie Tomka. - Podobnie, jak on poruszam się na wózku. Chociaż w domu staram się chodzić o kulach. Na wózek przesiadam się, kiedy chcę dogonić moje dzieci - mówił jeszcze przed wylotem na leczenie.

Na konferencji z Mejzą Guzowski mówił o osobie publicznej, która pomogła mu zorganizować wyjazd na leczenie. Nie chciał zdradzić jej nazwiska. Dwa lata temu to Golloba wymieniał jako tego, na którego pomoc liczy. Od pewnego czasu na temat Golloba się nie wypowiada. Ani publicznie, ani nawet prywatnie (Mejza był niedawno u Golloba, o czym pisaliśmy TUTAJ). Chętnie natomiast mówi o chorobie, o tym jak ją pokonał.

Guzowski motocykl zamienił na wózek

- Moje schorzenie nie bierze jeńców. Żużlowy motocykl musiałem zamienić na wózek. Nie to jest jednak najgorsze. Jak mam wytłumaczyć dzieciom, że ich tata umrze - pytał, kiedy ruszała zbiórka na jego leczenie.

Wtedy faktycznie opowiadał o terapii genowej w Stanach, o tym, że to będzie kosztować milion złotych, że na tyle wyceniono jego życie. - Choroba chce mi wszystko odebrać. Niestety dobrze jej idzie - mówił.

Problemy Guzowskiego zaczęły się w 2012 roku. - Byłem normalnym facetem, który kochał taniec i żużel.. Nagle zaczęły się problemy z chodzeniem i wędrówka po lekarskich gabinetach. Trafiłem do kliniki chorób rzadkich w Krakowie. Pobrano płyn z kręgosłupa, zrobiono badania i dostałem strzał od życia - opowiadał o tym, jak zdiagnozowano jego genetyczną chorobę i o tym, jak jego wujek zmarł, bo nie postawiono mu właściwej diagnozy i leczono go na stwardnienie rozsiane.

Przed leczeniem miał problem z pęcherzem. W nocy budził się sześć, siedem razy. Potem leżał wpatrzony w sufit i pytał, dlaczego czuje się coraz gorzej, dlaczego nogi są napięte. Zapominał, jak to jest normalnie żyć. Siedząc obok Mejzy wspomniał, że to był smutny czas, że pisał testament, ż przy dzieciach się śmiał, choć było mu źle. Wspomniał, że dzięki pobytowi w klinice w Meksyku może robić rzeczy, o których nie marzył.

Guzowski płacze, ludzie piszą o oscarowej roli

- Wiem, że jest wielu lekarzy, albo wszyscy, którzy mają wątpliwości. Wszystko, co teraz mówię, powiedziałem i powiem, to nie jest reklama czegokolwiek. Moją jedyną intencją jest pomaganie. Jeżeli ktoś czuje się albo uważa, że go oszukałem, skrzywdziłem, a może chciałem naciągnąć, powiedzcie mi to w twarz - podsumował w dramatyczny sposób konferencję, a potem otarł łzy i odjechał na wózku, zasłaniając twarz rękoma.

Wiele osób jest zniesmaczonych tym, co zobaczyło. Zastanawiają się, co stało się z Guzowskim, że zdecydował się na spółkę z Mejzą, a teraz go broni. Czytelnicy piszą w komentarzach o "oscarowych rolach" duetu Guzowski - Mejza.

W ostatnim czasie dwa razy kontaktowaliśmy się z Guzowskim. Za pierwszym razem mówił, że nie wszystkie jego wypowiedzi zostały opublikowane. Za drugim, że rodzina prosiła, żeby nie rozmawiał z dziennikarzami, że ewentualnie może opowiedzieć na pytania wysłane mailem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje