Reklama

Reklama

​MP w tenisie stołowym. Błaszczyk: Będę kibicował 14-letniemu Redzimskiemu

"Jeśli 14-letni Tomokazu Harimoto zwyciężył w mistrzostwach Japonii, to dlaczego Miłosz Redzimski w jego wieku nie mógłby zostać mistrzem Polski? Będę mu kibicował" - przyznał utytułowany tenisista stołowy Lucjan Błaszczyk, 11-krotny złoty medalista mistrzostw kraju w singlu.

W dniach 26-28 marca w hotelu Arłamów odbędą się 89. indywidualne MP. Po długiej przerwie zawody tej rangi odbędą się na Podkarpaciu. W 2007 roku w rzeszowskiej hali na Podpromiu triumfował Błaszczyk. To był jego jubileuszowy, 10. tytuł w karierze.

"Byłem wtedy zawodnikiem niemieckiego Zugbruecke Grenzau. Pamiętam, że w półfinale i finale wygrałem z dużo młodszymi kolegami z reprezentacji, Bartkiem Suchem i Danielem Górakiem. Trzy tygodni później wspólnie wywalczyliśmy brąz w drużynówce podczas mistrzostw Europy w Belgradzie" - powiedział PAP Błaszczyk.

Obecnie większość najlepszych polskich zawodników występuje w rodzimej superlidze. Jedynie w niemieckiej Bundeslidze grają Samuel Kulczycki i Maciej Kubik, a we francuskiej drugiej lidze Górak.

"Faworytów jest kilku, m.in. kadrowicze Jakub Dyjas, Marek Badowski i Samuel Kulczycki. Zobaczymy, w jakiej formie przyjadą do Arłamowa, bo przecież Kuba był zakażony koronawirusem i przez pewien czas nie trenował, zaś Marek boryka się z kontuzją biodra. Bardzo duże postępy poczynił Miłosz Redzimski i mocno się nie zdziwię, jeśli wygra turniej singlistów" - przyznał legendarny pingpongista.

Redzimski urodził się w 2006 roku, a we wrześniu skończy zaledwie 15 lat. Młodziutki tenisista bardzo dobrze sobie radzi w seniorskiej superlidze w Dartomie Bogorii Grodzisk Mazowiecki i jest powoływany na zgrupowania reprezentacji.

"Miłosz gra od wczesnych lat i jest dojrzale prowadzony. To chłopak bardzo dobrze poukładany, który już sporo potrafi pod względem techniczno-taktycznym. Jest groźnym rywalem dla każdego w Polsce. Będę mu kibicował i życzę zwycięstwa w mistrzostwach, chociaż trzymam kciuki w pierwszej kolejności za powodzenie zawodników ZKS Palmiarnia Zielona Góra, z którymi mam przyjemność pracować w ośrodku w Drzonkowie. Ale doceniam umiejętności Redzimskiego. I skoro Harimoto mógł w jego wygrać piekielnie ciężkie mistrzostwa Japonii, to dlaczego Miłosz miałby nie powtórzyć tego osiągnięcia w Polsce?" - dodał Błaszczyk.

Pochodzący z Lwówka Śląskiego Błaszczyk debiutował w seniorskich MP w 1990 roku w wieku 15 lat. To były czasy niepodzielnego panowania znakomitego Andrzeja Grubby. Pierwsze złoto wywalczył w edycji 1993 w Libiążu. 18-latek wygrał rywalizację w singlu, deblu z Piotrem Skierskim i mikście z Jolantą Langosz.

"Zanim zacząłem zdobywać medale, przeszedłem chrzest bojowy w postaci debiutu 31 lat temu w Jastrzębiu. Wypadłem dobrze, bo mimo porażki o ćwierćfinał ze Zbyszkiem Mojskim, później wygrałem wszystkie mecze w tzw. turnieju pocieszenia i zająłem dziewiąte miejsce" - przypomniał.

Błaszczykowi podoba się pomysł rozgrywania krajowego czempionatu w nowych, nawet odległych miejscach.

"Myślę o tym, aby udać się z Drzonkowa do Arłamowa samolotem prywatnym z moim kolegą, też tenisistą stołowym i przedsiębiorcą, głównym sponsorem klubu żużlowego Stal Bermudy Gorzów Marcinem Rystwejem. Skoro jest lądowisko, to trzeba skorzystać z możliwości. A co do samych zawodów - najważniejsze, aby były bezpieczne w czasie pandemii. Zawodnicy na miejscu mają możliwość zamieszkania w świetnych warunkach, z halą sportową na miejscu. Nic, tylko walczyć o medale. Wśród kobiet faworytką jest Natalka Bajor. Może technicznie jest słabsza od drugiej Natalki - Partyki, ale Bajor zna serwis Partyki i ostatnio ją ogrywała. Jestem ciekawy też postawy sióstr Węgrzyn, może Kasia sprawi niespodziankę? Jej taka chłopięca siła naturalna, połączona z dynamiką, może przynieść triumf" - ocenił Błaszczyk.

Od niedawna multimedalista mistrzostw Europy jest w zarządzie Europejskiej Unii Tenisa Stołowego (ETTU) i jako jej przedstawiciel pracuje w Radzie Dyrektorów Międzynarodowej Federacji (ITTF).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama