Reklama

Reklama

Paweł Zagumny i Małgorzata Glinka-Mogentale wspólnie przeciw białaczce

Siatkarze Paweł Zagumny i Małgorzata Glinka-Mogentale zostali ambasadorami akcji walki przeciw białaczce i wspomogą Fundację DKMS w powiększeniu bazy dawców komórek macierzystych.

"Poprzez promocję takich akcji będziemy mogli pomóc wielu ludziom. Jestem zaangażowany w to emocjonalnie, ponieważ choroba dotyczy także jednego z moich przyjaciół i mam nadzieję, że dzięki takim inicjatywom baza dawców znacznie się powiększy" - powiedział rozgrywający polskiej kadry Zagumny.

Reklama

Również Glinka-Mogentale wierzy, że wiele osób przekona się do tego, że każdy z nas może uratować komuś życie. "To jest bardzo szczytny cel i jestem dumna z tego, że mogę dołożyć swoją cegiełkę. Jestem w każdej chwili do dyspozycji i dziękuję, że mogłam się tu znaleźć" - skomentowała.

Już w zeszłym roku do akcji włączył się PZPS. W tym sezonie na każdym meczu siatkarskim rozgrywanym w Polsce ludzie będą mogli zarejestrować się do bazy dawców. Dotyczy to wszystkich rozgrywek - Ligi Europejskiej i Światowej, mistrzostw globu oraz World Grand Prix.

"Mamy nadzieję, że dzięki temu baza powiększy się o kolejne setki, a może nawet tysiące potencjalnych dawców szpiku. W trakcie każdej akcji będziemy zachęcać i uświadamiać ludzi, z czym to się wiąże. Ci, którzy się na to zgodzą, będą mogli od razu zarejestrować się w bazie i zostanie pobrany od nich wymaz z policzka. To wszystko wymaga jedynie kilku minut, a może uratować życie" - powiedziała kierowniczka działu rekrutacji dawców Agata Maraszek.

W tej chwili w bazie znajduje się ponad 600 tys. potencjalnych dawców, a Polska znajduje się na trzecim miejscu w rankingu europejskim. W ciągu 23 lat szansę na życie chorym na raka krwi podarowało ponad 40 tys. osób z baz DKMS. W Polsce fundacja działa od 2008 roku jako niezależna organizacja non-profit.

"Zależy nam przede wszystkim, żeby była to świadoma decyzja i osoba, która się na to decyduje wiedziała, co się z tym wiąże. Bycie potencjalnym dawcą szpiku to poważna sprawa, od której może zależeć ludzkie życie. W przypadku, gdy okaże się, że właśnie dana osoba jest bliźniakiem genetycznym chorego, to daje komuś nadzieję. Jeśli wtedy zrezygnuje, brutalnie mu ją odbiera. Staramy się by do takich sytuacji nie dochodziło i dlatego zależy nam na tym, by każdy bardzo świadomie podejmował tę decyzję" - podkreśliła Maraszek.


Dowiedz się więcej na temat: Paweł Zagumny | Małgorzata Glinka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje