Reklama

Reklama

Dziennik Barcy i Realu

Wołowski: Puchar pocieszenia

Mając za sobą traumatyczne doświadczenia Barcelona i Athletic Bilbao będą szukały ukojenia w finale Pucharu Króla na Vicente Calderon. To już ostateczne z serii pożegnań z Pepem Guardiolą.

Trzynastka okazała się feralna dla najlepszego trenera w historii klubu z Katalonii. Kiedy na sześć dni przed Wigilią 2011 roku Barcelona rozbiła Santos w finale klubowych mistrzostw świata, gwiazda brazylijskiej piłki Ganso wyznał, że choć nie ma prawa marzyć, by zagrać kiedyś w takiej drużynie, ale wybrałby się do Europy po to, by od czasu do czasu mieć przywilej gry przeciw niej. Uwielbienie dla dzieła Guardioli było powszechne, a kolejne tytuły kwestią miesięcy. Na czternaste trofeum trener Barcy czeka jednak do dziś. Czy zdobędzie je w pożegnalnym meczu?
 
Wystarczyło pięć miesięcy, by hierarchia wywróciła się do góry nogami. Real Madryt pozbawił Katalończyków tytułu nr 1 w Hiszpanii, Chelsea miejsca na europejskim tronie. Na domiar nieszczęść Guardiola ogłosił, że jest wykończony. Po czterech latach i zdobyciu 13 trofeów, odchodzi z Camp Nou. W piątek poprowadzi drużynę po raz ostatni w finale Pucharu Króla. Trudno o rywali bardziej symbolicznych niż Athletic Bilbao i kierujący nim Marcelo Bielsa.
 

Nawet Mourinho tak nie odmienił Realu

Reklama


Przez chwilę wydawało się nawet, że to Argentyńczyk przejmie Barcę po Guardioli. Zaledwie kilka miesięcy pracy w kraju Basków wystarczyło, by Hiszpanie odkryli w Bielsie geniusza futbolowego. Tamtejsze media uważają, że nawet Jose Mourinho nie odmienił Realu Madryt tak, jak Argentyńczyk drużynę z Bilbao. Opiewana przez prasę całego świata gra Basków przyniosła im kilka spektakularnych wzlotów, jak ten, gdy "poszybowali" nad Manchesterem United na Old Trafford, ale ani jednego trofeum. Zostali upokorzeni przez Atletico Madryt w finale Ligi Europejskiej, sezon w Primera Division zakończyli na zawstydzającym 10. miejscu daleko poza strefą europejskich rozgrywek.
 
Drużyna z Bilbao, która do kadry Vicente del Bosque oddaje aż czterech piłkarzy może się dziś czuć tak samo pobita i rozczarowana jak Barcelona. Dla jednych i drugich finał Pucharu Króla jest ostatnią szansą na trofeum. Czy w swoim pożegnalnym meczu Pep przełamie pechową trzynastkę, czy też uzna wyższość Bielsy? Nigdy nie ukrywał, że jako trener uważa Argentyńczyka za przewodnika duchowego.
 
Z rozdartym sercem na Vicente Calderon wyjdzie Javier Mascherano. Guardiola i Bielsa to dwaj szkoleniowcy, który mieli największy wpływ na jego karierę. Marcelo wziął go do reprezentacji Argentyny zanim zdążył zadebiutować w I lidze argentyńskiej. "Pep nauczył mnie od nowa grać w piłkę, kiedy w wieku 26 lat trafiłem do Barcelony".
 

Wzburzenie w Barcelonie i Bilbao


Wszelkie sentymenty znikną podczas gry, Barca i Athletic to dwa zespoły, które najczęściej wygrywały trofeum powołane do życia w Madrycie 110 lat temu. Właśnie one spotkały się w pierwszym finale, w 1902 roku podczas uroczystości koronacyjnych Alfonsa XIII. Ze złymi emocjami nie poradzono sobie do dziś. Katalończycy i Baskowie wciąż manifestują swoją odrębność bojkotując symbole hiszpańskie, w finale sprzed trzech lat część kibiców obu drużyn wygwizdała hymn i króla Juana Carlosa. Sympatyzująca z Realem burmistrz Madrytu Esperanza Aguirre ogłosiła niedawno, że jeśli sytuacja się powtórzy w piątek, finał powinien zostać przerwany i rozegrany gdzie indziej, na zamkniętym stadionie. Te słowa wywołały oczywiście wzburzenie w Barcelonie i Bilbao.

Dla normalnych fanów będzie się liczyła wyłącznie gra. Tak drużyna Bielsy, jak i Guardioli uwielbiają wysoki pressing, dominację nad rywalem i trzymanie piłki, jak długo się da. Katalończycy przyznają, że w całej Europie nie ma dla nich rywali bardziej niewygodnych od Basków, którzy nie robią ani kroku wstecz. Bukmacherzy widzą jednak w Barcy bezwzględnego faworyta płacąc aż 9 euro za jedno postawione na Athletic.
 
Gerad Pique i Fernando Llorente są przyjaciółmi z boiska, którzy często wymieniają się sms-ami. Oba telefony milczą jednak już prawie od miesiąca, co znaczy, że napięcie przed finałem Copa del Rey jest ogromne. Ani jeden, ani drugi nie znajdują powodu do żartów. Tuż po meczu spotkają się na zgrupowaniu kadry, która 5 czerwca przyleci do Gdańska. Podczas Euro 2012 interes będzie wspólny: Pique musi poradzić sobie bez "mistrza" Carlesa Puyola, a Llorente zastąpić w roli snajpera Davida Villę.
 

Gigantyczny kłopot w defensywie


Na razie liczy się tylko piątkowy finał. Barca ma gigantyczny kłopot w defensywie. Dani Alves, Eric Abidal i Puyol grać nie mogą. Stąd odpowiedzialność Pique i Mascherano wzrasta. Na bokach będą ich wspierać Adriano i Montoya, Guardiola przypomina, że podobne kłopoty w defensywie miał przed każdym finałem i 13 razy wychodził z tego zwycięsko.
 
Najjaśniejszymi gwiazdami wieczoru na Vicente Calderon będą jednak trenerzy, choć jak żartuje Bielsa "podczas meczu szkoleniowiec ma taką samą szansę wpływania na wynik, jak ktoś, kto próbuje się uratować przed ulewą za pomocą figowego liścia". Dla Guardioli to jednak definitywnie koniec w Barcelonie. Mascherano przyznaje, że gdy pojawiła się groźba rozstania z Pepem, drużyna starała się go przekonać, by został postawą w meczach i na treningach. Starania zakończyły się fiaskiem. W piątek ostatnia okazja, by Pep jeszcze raz poczuł, że przywiązanie piłkarzy, to nie puste słowa.

Dariusz Wołowski

Dyskutuj o artykule z Darkiem Wołowskim