Reklama

Reklama

  • 1 .Athletic Bilbao (0 pkt.)
  • 2 .Atletico Madryt (0 pkt.)
  • 3 .CA Osasuna (0 pkt.)
  • 4 .Cádiz CF (0 pkt.)
  • 5 .Deportivo Alavés (0 pkt.)
  • 6 .Elche CF (0 pkt.)
  • 7 .FC Barcelona (0 pkt.)
  • 8 .Getafe CF (0 pkt.)

​Primera Division. Koniec i nowy początek Barcelony

500 mln euro kredytu z amerykańskiego banku Goldman Sachs ma pomóc Barcelonie przetrwać zapaść finansową i stworzyć nową drużynę. - Wyeliminowali nas z Ligi Mistrzów bardzo szybko, przegraliśmy ligę hiszpańską w sposób niewytłumaczalny - wylicza prezes Joan Laporta zapowiadając głębokie zmiany.

Słowa nowego prezesa zwiastują koniec trenera Ronalda Koemana. Sam Holender uważa, że zasłużył na kolejną szansę. - Zapracowałem na uznanie piłkarzy, co na Camp Nou nie jest łatwe - mówi Koeman, któremu przyszło działać w ekstremalnych warunkach.

Primera Division. Koniec Koemana?

Zaczynał pracę po kompromitującej klęsce z Bayernem 2-8 w ćwierćfinale poprzedniej edycji Ligi Mistrzów. Barcelona przegrała tamten sezon na wszystkich frontach.

Zatrudnił Koemana poprzedni prezes Josep Maria Bartomeu, który wpędził klub w spiralę długów, wywołał aferę Barcagate i jesienią podał się do dymisji. Ponieważ pandemia opóźniała nowe wybory, przez kilka miesięcy Barcelona miała wyłącznie władzę tymczasową.

Reklama

- Nie pójdę do sądu z klubem mojego życia - powiedział Leo Messi zaczynając nowy sezon. Największy gwiazdor czuł się oszukany przez Bartomeu, chciał opuścić Camp Nou, ale zatrzymano go siłą. Kilka miesięcy później wybuchła nowa afera, gdy dziennik "El Mundo" ujawnił "faraonowy kontrakt Messiego, który rujnuje Barcelonę". W ostatnie cztery lata argentyński piłkarz zarobił 555 mln euro. Szokująca kwota.

W warunkach nieustannej burzy Koeman próbował odbudować drużynę. Dał szansę młodym: kupiony z Las Palmas Pedri grał świetnie, do pierwszego zespołu z rezerw weszli Sergio Mingueza, Ronald Araujo i Ilaix Moriba. Najzdolniejszy z nich Ansu Fati doznał urazu łąkotki i stracił niemal cały sezon. Tak jak najdroższy piłkarz w historii klubu Philippe Coutinho, którego Barca będzie chciała za wszelką cenę sprzedać. Lista tych, którzy mają odejść jest bardzo długa, od niepotrzebnych graczy jak stoper Samuel Umtiti, pomocnik Miralem Pjanic, po tak kluczowych jak wychowankowie Sergi Roberto, czy nawet Sergio Busquets.

Po bardzo słabej jesieni drużyna z Camp Nou zakończyła rok 2020 na szóstej pozycji w tabeli La Liga. To był upadek na dno, odbicie było efektowne. Pod koniec kwietnia zespół miał szansę wspiąć się na pozycję lidera. I wtedy zaczął tracić punkty z rywalami przeciętnymi (Granada, Levante, Celta). I tego właśnie nie może przeboleć nowy prezes Joan Laporta.

Barcelona to hegemon La Liga. W ostatnich 13 latach zdobyła tytuł osiem razy. Od trzech sezonów systematycznie osuwa się w hierarchii. W 2018 roku zdobyła tytuł mając 93 pkt, rok później obroniła go z 87 pkt, w poprzednim sezonie uzbierała 82 pkt i oddała mistrzostwo Realowi Madryt, dziś na kolejkę przed końcem rozgrywek ma 76 pkt i nie zajmie miejsca wyższego niż trzecie. A przecież w 2013 roku zdobyła mistrzostwo osiągając granicę 100 pkt.

- Skończył się pewien etap w historii klubu, czas rozpocząć nowy - stwierdza Laporta. Mówi otwarcie, że zmiany będą głębokie, choć nie wiadomo jeszcze dokładnie, kto przyjdzie i odejdzie. Prasa katalońska donosi, że nowe szefostwo klubu wierzy, iż uda się zatrzymać 34-letniego Messiego, który po raz kolejny zdobył najwięcej goli w La Liga (ósme trofeum Pichichi czyli nagroda dla króla strzelców).

Aby zostać na Camp Nou, Argentyńczyk musi się zgodzić na znaczącą obniżkę pensji (40 procent), a przecież zabiega o niego finansowany przez Katarczyków Paris Saint Germain. Messi uzależnił pozostanie w Barcelonie nie tylko od finansów, ale przede wszystkim od pomysłu na nową drużynę. Nie ma już czasu czekać, a marzy jeszcze o piątym triumfie w Champions League.

Primera Division. Mentalna słabość Barcelony

- Przeanalizujemy ambicję i zaangażowanie zawodników oraz ich wkład w osiągnięcia zespołu - mówi Laporta. Brzmi to jakby prezes potwierdzał diagnozę powtarzaną najczęściej, że obecna kadra nie ma DNA zwycięzcy. Dziennik "El Pais" uważa, że piłkarzom Barcelony od lat brakuje charakteru. Potwierdzał to stoper Gerard Pique, który wściekał się na głupio tracone bramki. Barcelona nie tylko przegrywała z wielkimi rywalami (Real, Atletico, Juventus, PSG), ale w kluczowych spotkaniach La Liga z przeciętniakami (Granadą, Levante i Celtą) wychodziła na prowadzenie, którego nie umiała utrzymać. Ten fakt obnaża mentalną słabość piłkarzy i bezradność ich trenera. Faworytem do zastąpienia go jest Xavi Hernandez - legenda klubu.

Zadłużona na grubo ponad miliard euro Barcelona dostała kredyt 500 mln euro w amerykańskim banku Goldman Sachs. To zapewni klubowi płynność finansową i pozwoli Laporcie gruntownie przebudować zespół. - Chcemy stworzyć drużynę zdolną wygrywać poważne trofea. W tym sezonie wygraliśmy Puchar Króla, ale z Ligi Mistrzów wyeliminowano nas bardzo szybko, a mistrzostwo straciliśmy w sposób niewytłumaczalny - powiedział Laporta.

Spekulacji transferowych w mediach jest w związku z tym mnóstwo. Wiadomo, że do klubu wróci jego wychowanek, dziś stoper Manchesteru City Eric Garcia. Prasa hiszpańska podaje, że Laporta zrezygnował z transferu Erlinga Haalanda, którego ojciec Alf-Inge i agent Mino Raiola byli niedawno w Barcelonie. Rewelacyjny Norweg jest piłkarzem bardzo drogim, a poza tym Borussia Dortmund chce go zatrzymać wszystkimi możliwymi sposobami na kolejny sezon.

Prasa hiszpańska pisze, że gdyby udało się zatrzymać Messiego, Barcelona będzie musiała sprzedać Antoine’a Griezmanna. Inna wersja głosi, że Atletico jest gotowe na wymianę: chce odzyskać Francuza oddając Portugalczyka Joao Felixa, za którego dwa lata temu zapłaciło 127 mln euro, a który wciąż nie może wywalczyć miejsca w podstawowym składzie. Od dłuższego czasu plotkuje się o transferach Holendrów Memphisa Depay’a z Lyonu i Georginio Wijnalduma z Liverpoolu.

Wyniki, tabelę i terminarz Primera Division znajdziesz tutaj!

Do niedawna media hiszpańskie spekulowały także nad powrotem Neymara, ale Brazylijczyk przedłużył kontrakt z PSG. Domysłów i plotek jest póki co znacznie więcej niż faktów. Jedno jest pewne: nadchodzące lato w Barcelonie będzie gorące. Póki co dumą piłkarską klubu jest sekcja kobieca, po pierwszym triumfie w Lidze Mistrzów.

Dariusz Wołowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje