Śledztwo prokuratury w sprawie niedoszłego meczu na Stadionie Narodowym

Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez urzędników resortu sportu i niegospodarności zarządu Narodowego Centrum Sportu. Chodzi o niedoszły mecz na Stadionie Narodowym, na który nie zgadzała się policja i straż pożarna.

Decyzja o wszczęciu śledztwa zapadła, bo - jak tłumaczył w czwartek rzecznik stołecznej prokuratury okręgowej Przemysław Nowak - prokurator doszedł do wniosku, że zachodzi prawdopodobieństwo przestępstwa niedopełnienia obowiązków w działaniach nadzorujących NCS urzędników resortu sportu, którzy wiedzieli, iż nie było zgody policji i straży pożarnej na organizację meczu na Stadionie Narodowym w lutym 2012 r. W działaniu ówczesnego zarządu NCS (prezesem był Rafał Kapler), prokurator dostrzegł prawdopodobieństwo przestępstwa niegospodarności zarządu centrum, który podpisując umowę ze spółką Ekstraklasa na organizację meczu wiedział o braku tych zgód i wiedział, że za niewywiązanie się z umowy trzeba będzie zapłacić 1,5 mln zł kary.

Reklama

- Śledztwo zostało wszczęte z zawiadomienia Najwyższej Izby Kontroli - powiedział PAP prok. Nowak, potwierdzając wiadomość portalu tvn24.pl. Jak ujawnił, śledztwo przekazano do prowadzenia policji, która będzie teraz analizować materiały.

NIK zbadała sprawę w ramach dokonywanej corocznie kontroli z wykonania budżetu państwa; w tym przypadku chodziło o wykonanie budżetu na 2012 r. Ustalenia co do wydatków Narodowego Centrum Sportu i umów, jakie ta spółka podpisywała z resortem sportu. Jak ocenia NIK, ochrona interesów skarbu państwa przez ministerstwo była niewystarczająca, a nadzór właścicielski ministra sportu nad NCS - nieskuteczny.

Badano m.in. dwie umowy, które podpisał Kapler: z PZPN z 24 stycznia 2012 r., na organizację na nowo wybudowanym Stadionie Narodowym towarzyskiego meczu Polska-Portugalia oraz ze spółką Ekstraklasa SA (umowa z 29 stycznia 2012 r.) na organizację meczu o Superpuchar Ekstraklasy między Legią Warszawa a Wisłą Kraków. Mecz z Portugalią doszedł do skutku, a mecz Legia-Wisła, uznany za spotkanie o podwyższonym ryzyku z powodu antagonizmów między kibicami, nie odbył się. O zapłatę 1,5 mln. zł kary Ekstraklasa sądzi się z NCS.

Powołując się na opinie policji i straży (choć niektóre z zastrzeżeń udało się usunąć) władze Warszawy nie wydały pozwolenia na rozegranie spotkania w planowanym terminie. Nie udało się usunąć przeszkody, jaką był brak łączności między poszczególnymi poziomami obiektu. Mimo dostarczenia nowego sprzętu, policyjne testy wypadły negatywnie. Ostatecznie ówczesny prezes Ekstraklasy S.A. Andrzej Rusko odwołał mecz.

Dwa mecze testowe na nowo wybudowanym stadionie były wymogiem UEFA przed rozgrywanymi w Polsce i na Ukrainie piłkarskimi mistrzostwami Europy. "Konieczność wypełnienia zobowiązań wobec UEFA o przeprowadzeniu dwóch meczów testowych przed Mistrzostwami Europy w Piłce Nożnej UEFA EURO 2012 nie uzasadniała pominięcia obowiązującej procedury dotyczącej zawierania umów najmu" - uznała NIK, zawiadamiając prokuraturę.

Po zamieszaniu z meczem o Superpuchar Kapler odszedł z NCS, a minister sportu Joanna Mucha zdecydowała o wstrzymaniu wypłaty ponad 500 tys. zł z jego kontraktu menedżerskiego. Kapler odwołał się do sądu, który nakazał ministerstwu wypłacenie tych pieniędzy. Resort nie składał apelacji.

Kapler mówił tvn24.pl, że to organizator meczu, a nie NCS, powinien był zdobyć wymagane zgody. "Wycofał się z umowy w trakcie spotkania z wojewodą, policją i strażą pożarną, bo nie mógł zrealizować wszystkich zaleceń służb" - cytuje jego słowa portal. Co do klauzuli o karach umownych powiedział, że wzięła się ona z zobowiązań Ekstraklasy wobec sponsorów i automatycznie została przeniesiona do kontraktu z głównym wykonawcą stadionu. Według Kaplera miało być to gwarancją, że ewentualna kara nigdy nie dotknie zarządzanej przez niego spółki, czyli tak naprawdę podatnika, a wykonawców stadionu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje