Kto przekona Beenhakkera?
W niedzielę towarzyskim spotkaniem z Serbią w Belek koło Antalyi (godz. 15.00 czasu polskiego) piłkarska reprezentacja Polski zakończy sezon. W grudniu już tradycyjnie selekcjoner Leo Beenhakker przygląda się głównie wyróżniającym polskim ligowcom.

Przed dwoma laty kadra poleciała do Zjednoczonych Emiratów Arabskich i wygrała 5:2. Niektórzy z piłkarzy, którym wtedy Beenhakker dał szansę, m.in. Rafał Murawski, Łukasz Garguła czy Marcin Wasilewski, na stałe zagościła w jego kadrze. Inni - jak Paweł Magdoń, Adrian Budka, Robert Kolendowicz czy strzelec dwóch bramek Bartłomiej Grzelak - nie zdołali przekonać selekcjonera.
Podobnie było z ubiegłoroczną wyprawą do Turcji i meczem z Bośnią i Hercegowiną (1:0). Swoją szansę wykorzystali wtedy m.in. Jakub Wawrzyniak, Adam Kokoszka, Michał Pazdan czy Tomasz Zahorski, którzy znaleźli się w kadrze na tegoroczne ME, ale Grzegorz Bartczak czy Piotr Kuklis nie zyskali zaufania selekcjonera na dłużej.
Tym razem do Antalyi "po naukę" pojechało 24 młodych piłkarzy, głównie z roczników 1984-87, dla których w większości jest to pierwszy kontakt z drużyną narodową.
Nowość stanowi fakt, że w kadrze znalazło się miejsce dla trzech piłkarzy z klubów zagranicznych. Beenhakker postanowił z bliska przyglądnąć się m.in. Sebastianowi Tyrale, który uchodził za duży talent w Niemczech, ale postanowił kontynuować karierę w polskich barwach, Grzegorzowi Krychowiakowi z francuskiego Bordeaux, który wpadł mu w oko podczas MŚ do lat 20 w 2006 roku oraz Dawidowi Janczykowi, który od dwóch lat nie może przebić się do podstawowego składu CSKA Moskwa.
Kadrowicze trenują w Turcji od poniedziałku. "O takich warunkach do zajęć o tej porze roku w Polsce moglibyśmy tylko pomarzyć" - nie ma wątpliwości jeden z asystentów Beenhakkera, Rafał Ulatowski. Jak podkreślił, piłkarze chcą się uczyć i szybko chłoną wiedzę przekazywaną przez selekcjonera.
O tym, że nauka nie idzie w las można było się przekonać podczas środowego sparingu z tureckim pierwszoligowcem z Antalyi, wygranym przez "biało-czerwonych" 3:0. Beenhakker ocenił, że młodzi zawodnicy zaprezentowali się dużo lepiej niż na pierwszych treningach, a ich gra mogła się podobać.
Prawdziwym testem ma być jednak niedzielny mecz z Serbią. "Przekonamy się, jak ci piłkarze będą wyglądać na tle znacznie silniejszego rywala niż drużyna Antalyasporu. Ale o to przecież chodzi, by uczyć się od lepszych" - zaznaczył Holender.
Pecha do kadry ma Radosław Majewski. Pomocnik warszawskiej Polonii w czerwcu do ostatniej chwili walczył o miejsce w kadrze na Euro-2008, w sierpniu znalazł się w gronie trzech zawieszonych piłkarzy po alkoholowej wpadce w Kijowie przy okazji meczu z Ukrainą, a już w pierwszym dniu zgrupowania w Turcji nabawił się kontuzji. W czwartek odleciał do Polski i poczynania kolegów w niedzielnym spotkaniu będzie śledził w telewizji.
Mecz z Serbią będzie 17. występem "biało-czerwonych" w tym roku. Statystycznie bilans w 2008 roku jest korzystny - siedem zwycięstw, cztery remisy i pięć porażek, ale nie ulega wątpliwości, że większość najważniejszych meczów polscy piłkarze przegrali - całkowitym niepowodzeniem zakończył się udział w mistrzostwach Europy, a porażka ze Słowacją (1:2) mocno skomplikowała drogę do mundialu w RPA. Nastroje przed zimową przerwą poprawiło kibicom listopadowe zwycięstwo nad Irlandią w Dublinie.
Podobnie jak Beenhakker mecz w Belek traktuje szkoleniowiec Serbów Radomir Antić, który powołał na spotkanie z Polską 12 debiutantów. 15 z 18 kadrowiczów gra na co dzień w ojczyźnie, a z zagranicy przyjadą bramkarz Sportingu Lizbona Vladimir Stojković oraz pomocnicy Bojan Zajić z norweskiej Valerengi i Nemanja Matić ze słowackiego MFK Koszyce.
INTERIA.PL/PAP
Więcej na ten temat
Zobacz także
- Polecane
- Dziś w Interii
- Rekomendacje