Niemcy spierają się, czy kibice futbolu mogą być patriotami
Sukcesy niemieckich piłkarzy na Euro 2012 znów stały się dla Niemców pretekstem do sporów, czy patriotyzm kibiców, wymachujących narodowymi flagami, to pierwszy krok w stronę groźnego nacjonalizmu. Zwolennicy takiej tezy są jednak mniejszością.

Do niedawna takie publiczne okazywanie patriotycznych uczuć nie było czymś oczywistym, jak w wielu krajach europejskich, a u niektórych wręcz budziło lęk i przywoływało wspomnienia o niemieckim nacjonalizmie w okresie III Rzeszy. Symbolem zmiany tego nastawienia stały się piłkarskie mistrzostwa świata w Niemczech w 2006 r., gdy ulice miast opanowali kibice, wymachujący niemieckimi flagami i malujący twarze w barwy narodowe. To wówczas rozgorzała debata o możliwych konsekwencjach nowego niemieckiego "party-patriotyzmu" i odradzającego się poczucia wspólnoty narodowej.
Także wobec aktualnych sukcesów niemieckich piłkarzy, którzy awansowali do półfinału Euro 2012 i nie kryją nadziei na tytuł mistrzów Europy, niektóre media odświeżają temat dumy narodowej niemieckich kibiców. Większość komentatorów dochodzi do wniosku, że poczucie wspólnoty, które w 2006 r. jeszcze obserwowano z niepokojem, stało się czymś normalnym. Podkreślają, że również żyjący w Niemczech imigranci ozdabiają samochody i domy niemieckimi flagami.
"To nieznośnie normalne, utyskuje prawica, która przeciwna jest +imprezowemu patriotyzmowi+. A strachliwa lewica twierdzi, iż to zbyt normalne. A po środku, całkiem na luzie, miliony Niemców świętują. Również w czwartek znów pomalują twarze, będą śpiewać, bać się, pić i wrzeszczeć, a być może kilku się pobije. Ale na pewno nigdzie nie wmaszerują - oprócz finału" - napisała w czwartek niemiecka gazeta "Sueddeutsche Zeitung".
Z Berlina Anna Widzyk
Więcej na ten temat
Zobacz także
- Polecane
- Dziś w Interii
- Rekomendacje