Partner merytoryczny: Eleven Sports

Lekkoatletyczne HMŚ - Bukowiecki czwarty w pchnięciu kulą

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij

34 centymetrów zabrakło Konradowi Bukowieckiemu do medalu w pchnięciu kulą lekkoatletycznych halowych mistrzostw świata w Portland. Polak był czwarty.

Konrad Bukowiecki
Konrad Bukowiecki/AFP

Bukowiecki (PKS Gwardia Szczytno) wynikiem 20,53 uplasował się tuż za podium. Na 14. pozycji był Michał Haratyk (AZS AWF Kraków) - 19,48. Złoty medal rezultatem 21,78 zdobył Nowozelandczyk Tomas Walsh.

24-letni lekkoatleta z antypodów w poprzedniej edycji imprezy IAAF w 2014 roku w Sopocie był trzeci. W sobotę w Convention Center miał świetną serię - w pięciu próbach uzyskiwał odległości ponad 21 m. W ostatniej osiągnął 21,78 i jest to najlepszy w tym roku wynik na świecie, jak również halowy rekord Nowej Zelandii.

W czwartek Bukowiecki, juniorski mistrz globu z 2014 roku, obchodził 19. urodziny. Ekipa "Biało-czerwonych" życzyła mu, aby sam sprawił sobie prezent i stanął na podium. A było blisko. Zabrakło 34 cm - o tyle lepszy był trzeci w konkursie Chorwat Filip Mihaljević. Srebrny medal wywalczył niespodziewanie Rumun Andrei Gag - 20,89.

W 2004 roku w HMŚ w Budapeszcie Tomasz Majewski zajął... czwarte miejsce; cztery lata później zdobył w Pekinie olimpijskie złoto. Ale ta historia nie bardzo przemawiała do Bukowieckiego. Wicemistrz Polski (6 marca uzyskał w Toruniu 20,37) nie krył rozczarowania i był zły na.... samego siebie.

- Jestem zdenerwowany, bo dwa pchnięcia miałem w linię 21 metrów. Niestety, były nieważne. Mogłem mieć tutaj nawet srebrny medal. Wszystko przez moją głupotę. Po co ja patrzę za tym pchnięciem?! Jestem czwarty, niby powinienem się cieszyć, ale... to nie to. Chyba muszę jeszcze nabrać doświadczenia - kręcił głową niezadowolony.

Video Player is loading.
Current Time 0:00
Duration -:-
Loaded: 0%
Stream Type LIVE
Remaining Time -:-
 
1x
    • Chapters
    • descriptions off, selected
    • subtitles off, selected
      reklama
      dzięki reklamie oglądasz za darmo
      Lekkoatletyczne HMŚ - dzień drugi. Wideo/© 2016 Associated Press

      Znacznie gorszy nastrój miał Haratyk, który 5 lutego wynikiem 21,35 wygrał konkurs mityngu Pedro's Cup w Łodzi. To trzeci w historii tej konkurencji rezultat w Polsce po Majewskim i Edwardzie Sarulu.

      - Nie wiem, co poszło nie tak. Czułem się dziś źle, łapały mnie skurcze. Startowało 19 zawodników, na swoją próbę czekałem chyba 20 minut. Nie udało się, ale mam nadzieję, że to doświadczenie zaprocentuje. Sezon rozpocząłem bardzo mocno, nie spodziewałem się, że forma przyjdzie tak szybko. Uczymy się z trenerem, aby w przyszłości trafiać z formą na najważniejszą imprezę - powiedział 23-letni Haratyk pochodzący z niewielkiej miejscowości Kiczyce koło Skoczowa. Kulą pchał też jego starszy brat Łukasz, który kilkakrotnie zdobywał mistrzostwo Polski juniorów, był też wicemistrzem kraju młodzieżowców.

      - Niestety, Łukasz musiał zrezygnować ze sportu, bo nie było z tego pieniędzy, a on musiał utrzymywać rodzinę. Został strażnikiem więziennym. Natomiast mnie doradzała co mam robić babcia, która do dziś jest też moim głównym sponsorem. Gdy pchnąłem 21,35 w Łodzi, od razu zadzwoniła i pogratulowała - wspomniał.

      Do finałowej rywalizacji na 400 m awansowała Justyna Święty (AZS AWF Katowice). W swym półfinale była druga - 53,00. Nie powiodło się natomiast Małgorzacie Hołub (Bałtyk Koszalin), która w drugiej, znacznie mocniejszej serii, miała lepszy czas - 52,73, ale zajęła piąte miejsce.

      - Gdybym biegła w pierwszej serii - byłabym w finale. Walczyłam do końca i czuję, że jestem bardzo dobrze przygotowana. To optymistyczny prognostyk przed sztafetą. To są mistrzostwa świata, dziewczyny wiedzą, po co tu przyjechały - podkreśliła Hołub.

      Na półfinale 60 m zakończył występ w zawodach Remigiusz Olszewski. Sprinter OŚ AZS Poznań uzyskał tego samego dnia dwukrotnie (wcześniej w eliminacjach) czas 6,71. W finale za faworyta uchodził Asafa Powell. Jednak Jamajczyk miał słabszą reakcję startową i nie dogonił Trayvona Bromella, który szybciej wyszedł z bloku. Amerykanin wygrał rezultatem 6,47.

      Na bardzo wysokim poziomie skakały w dal zawodniczki, a przy tym stworzyły dla widzów emocjonujące widowisko. Ivana Spanovic i Brittney Reese zmieniały się na prowadzeniu niemalże po każdej serii. Ostatecznie odległością 7,22 zwyciężyła ku wielkiej radości rodaków Amerykanka, a Serbka dostała srebro za rezultat 7,07.

      W sobotni wieczór polskiego czasu z biało-czerwonej ekipy pobiegną w eliminacjach 60 m Agata Forkasiewicz (AZS AWF Wrocław) i Marika Popowicz-Drapała (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL).

      Wyniki drugiego dnia 16. halowych lekkoatletycznych mistrzostw świata w Portland (USA):

          mężczyźni

          60 m

       1. Trayvon Bromell (USA)          6,47

       2. Asafa Powell (Jamajka)         6,50

       3. Ramon Gittens (Barbados)       6,51

      ...

      21. Remigiusz Olszewski (Polska)   6,71 w półfinale

          kula

       1. Tomas Walsh (Nowa Zelandia)   21,78

       2. Andrei Gag (Rumunia)          20,89

       3. Filip Mihaljević (Chorwacja)  20,87

       4. Konrad Bukowiecki (Polska)    20,53

      ...

      14. Michał Haratyk (Polska)       19,48

          kobiety

          60 m ppł

       1. Nia Ali (USA)                  7,81

       2. Brianna Rollins (USA)          7,82

       3. Tiffany Porter (W.Brytania)    7,90

          w dal

       1. Brittany Reese (USA)           7,22

       2. Ivana Spanovic (Serbia)        7,07

       3. Lorraine Ugen  (W.Brytania)    6,93

          pięciobój

       1. Brianne Theisen Eaton (Kanada) 4881

       2. Anastazja Mochniuk (Ukraina)   4847

       3. Alina Fodorowa (Ukraina)       4770

      PAP

      Lubię to
      Lubię to
      0
      Super
      0
      Hahaha
      0
      Szok
      0
      Smutny
      0
      Zły
      0
      Udostępnij
      Masz sugestie, uwagi albo widzisz na stronie błąd?Napisz do nas
      Dołącz do nas na:
      instagram
      • Polecane
      • Dziś w Interii
      • Rekomendacje