Dylemat Kondratowicza: sport czy praca

Wojciech Kondratowicz po blisko pięcioletniej przerwie i rocznym treningu zajął siódme miejsce w konkursie rzutu młotem w 20. mistrzostwach Europy w Barcelonie. Chciałby kontynuować sportową przygodę, ale bardziej skłania się do powrotu do pracy.

Urodzony w Gorzowie Wlkp., a mieszkający w Piasecznie, Kondratowicz (RKS Skra Warszawa) karierę zakończył jesienią w 2004 roku. Zaczął ją jako młodzik pod okiem trenera Zenona Kowalskiego od dysku, dochodząc do wyniku 52,30 m.

Reklama

W 1998 roku zamienił "talerz" na żelazną kulę, którą w 2003 posłał na swą rekordową odległość 81,35 m. W następnym sezonie wyszedł z koła i już do niego nie wrócił. Jak zaznaczył, nie dlatego że sport mu się znudził, ale zmusiła go do tego sytuacja materialna.

- Z rzucania młotem wyżyć się nie dało. Założyłem rodzinę, wziąłem kredyt, szukałem pracy. Trafiłem do Ministerstwa Finansów i nie narzekam. A że trudno było mi bez sportu, bo wilka ciągnie do lasu, więc wróciłem do koła - powiedział urzędnik państwowy.

Treningi rozpoczął ponownie zimą 2009 roku, za namową trenera Krzysztofa Kaliszewskiego. Z początkiem lipca zdobył w Bielsku-Białej tytuł mistrza Polski, pokonując mistrza olimpijskiego (Sydney 2000) i świata (Edmonton 2001), srebrnego medalistę ubiegłorocznych mistrzostw globu w Berlinie Szymona Ziółkowskiego. W środę konkurs 20. mistrzostw Europy zakończył na siódmym miejscu.

"- edna lokata wyżej i miałbym stypendium, ale też nie od razu, tylko od przyszłego roku. A kredyt muszę spłacać, no i przede wszystkim z czegoś żyć. Mam dylemat, co robić, stoję na rozdrożu - zastanawia się Kondratowicz, dodając: - Teraz piłeczka jest po stronie Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, może Ministerstwa Sportu. Jeżeli ktoś będzie zainteresowany tym, żebym dalej uprawiał rzut młotem, muszą się znaleźć na to pieniądze.

Mistrz kraju zaznaczył, że jeżeli tylko będą takie możliwości, na pewno bardzo chętnie wróci do koła na dłużej. - Poczułem adrenalinę tak, jak przed laty, połknąłem na nowo bakcyla, znowu mi się spodobało. Poza tym miejsce w europejskiej czołówce też dodało mi skrzydeł - wyjaśnił.

Ziółkowski uważa, że właśnie w Kondratowiczu leży przyszłość tej konkurencji w Polsce. - To przecież była tak naprawdę pierwsza impreza mistrzowska Wojtka. On się dopiero rozkręca. Nie wiem jak to zostanie rozwiązane dalej, ale uważam, że to przyszłościowy zawodnik. Ten rok pokazał, że jest w stanie rzucać daleko - ocenił bardziej doświadczony kolega, który w Barcelonie uplasował się na piątej pozycji.

Jak podkreślił, bardzo chciałby, by Kondratowicz miał możliwość przygotowywania się do mistrzostw świata w Daegu w Korei Południowej (2011), a potem do igrzysk olimpijskich w Londynie (2012).

Dowiedz się więcej na temat: sporty | sport

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje