MŚ w kolarstwie torowym. Damian Zieliński: Satysfakcja i lekki zawód
Damian Zieliński odczuwa satysfakcję pomieszaną z lekkim zawodem po swoim starcie w mistrzostwach świata w kolarstwie torowym. W sobotę na welodromie wybudowanym na poprzednie igrzyska olimpijskie w Londynie zajął czwarte miejsce w sprincie indywidualnym.

Powtórzył w ten sposób swój najlepszy wynik z 2004 roku z Melbourne. Sprint jest najstarszą, rozgrywaną w mistrzostwach świata od 1895 roku (amatorzy od 1893) i najbardziej prestiżową konkurencją torową.
"Odczuwam i satysfakcję, i lekki zawód, że zabrakło medalu. Przez 12 lat nie udało mi się wejść do półfinału, choć zajmowałem już piąte miejsce. Długo, długo nie było poprawy. Ten sezon jest wyjątkowy. Idę w górę" - powiedział PAP 34-letni zawodnik Piasta Szczecin.
W półfinale Zieliński przegrał z mistrzem olimpijskim z tego samego obiektu Brytyjczykiem Jasonem Kennym, a w walce o brąz z ubiegłorocznym wicemistrzem świata Rosjaninem Denisem Dmitrijewem. Obaj konkurenci pokonali go 2:0. Po złoty medal sięgnął ostatecznie Kenny.
Czy była szansa z nimi wygrać? "W eliminacjach (200 metrów ze startu lotnego) obaj byli szybsi ode mnie o jedną dziesiątą sekundy, a pojedynki z nimi potwierdziły tę różnicę poziomu. Kenny zaskoczył wszystkich, bo jeszcze kilka tygodni temu był w słabszej formie. Dmitrijew co roku nastawia się na mistrzostwa świata, więc to nie jest żadna niespodzianka" - ocenił.
W tym sezonie Zieliński startował praktycznie tylko w sprincie indywidualnym, sięgając po raz drugi w karierze po Puchar Świata. W perspektywie występu w igrzyskach w Rio de Janeiro będzie musiał się przygotować także do sprintu drużynowego. W Londynie Polacy, startujący w składzie Grzegorz Drejgier, Rafał Sarnecki i Krzysztof Maksel, zajęli ósme miejsce, a co ważniejsze, zapewnili sobie kwalifikację olimpijską.
"Nie odpuszczamy sprintu drużynowego. W tej konkurencji jeździłem już na wszystkich pozycjach i mam doświadczenie. Teraz prawdopodobnie pojechałbym w Rio na drugiej zmianie drużyny" - wspomniał.
Igrzyska w Brazylii będą jego trzecimi, po Atenach (2004) i Londynie (2012), prawdopodobnie ostatnimi w karierze. "Gdzieś po głowie chodzi, że będą to moje ostatnie igrzyska, ale o zakończeniu kariery jeszcze nie myślę. W PZKol. nie patrzy się w metrykę, póki są wyniki" - zakończył Zieliński, który jest już w drodze ze stolicy Wielkiej Brytanii do rodzinnego Szczecina.
Więcej na ten temat
Zobacz także
- Polecane
- Dziś w Interii
- Rekomendacje