Reklama

Reklama

David Haye znokautował Derecka Chisorę

David Haye w walce wieczoru na gali w Londynie znokautował w 5. rundzie Derecka Chisorę i tym samym zdobył wakujące pasy WBA Inter-Conti i WBO International w wadze ciężkiej. Po walce zwaśnieni bokserzy niespodziewanie podali sobie ręce, czym zaskoczyli kibiców.

Ten pojedynek elektryzował cały pięściarski świat. Nic więc dziwnego, że stadion West Hamu pękał w szwach. Trzydzieści pięć tysięcy biletów rozeszło się jak świeże bułeczki. Już dawno żadna walka bokserska nie wzbudzała tak olbrzymiego zaciekawienia. Tym bardziej, że waga ciężka w ostatnich latach została zdominowana przez braci Kliczków.

Reklama

Krnąbrni pięściarze pierwszy raz pobili się w trakcie konferencji prasowej kilka miesięcy temu. Skandaliczne zachowanie obu zawodników spotkało się z ogromnym potępieniem brytyjskiego związku bokserskiego, lecz wartość marketingowa i zainteresowanie wielkim show znacząco wzrosło.

W sobotni wieczór Brytyjczycy zmierzyli się już według sportowych reguł. Zdecydowanym faworytem tej konfrontacji był "Hayemaker", za którym przemawiały przede wszystkim osiągnięcia sportowe (były mistrz świata dwóch kategorii wagowych).

Z kolei za "Del Boyem" przemawiała waga, ponieważ od swojego rywala był cięższy aż o 16 kilogramów! Ważący 112 kilogramów zawodnik nie mógł jednak mówić o przewadze psychologicznej, bo dwa ostatnie pojedynki przegrał, choć zaprezentował się w nich naprawdę nieźle.

Haye nie najlepiej rozpoczął batalię o wakujące pasy WBA Inter-Conti i WBO International. Już w pierwszej rundzie dał się zaskoczyć silnym lewym sierpowym. Ulubieniec publiczności zgromadzonej na Upton Park dał narzucić rywalowi swój styl walki. Urodzony w Zimbabwe pięściarz od początku starcia dążył do konfrontacji w półdystansie i wymiany ciosów.

Dopiero w czwartej rundzie inicjatywę przejął bardziej utytułowany zawodnik. Przede wszystkim zmienił taktykę i nie wdawał się w klincze, które zabierały mu mnóstwo sił. Decydująca była jednak piąta odsłona, w której Haye posłał Chisorę na deski. "Del Boy" zdołał się tylko podnieść na kilka sekund. Po serii sierpowych w wykonaniu "Hayemakera" cięższy z wojowników nie zdołał już wstać. Sędzia Luis Pabon widząc zamroczonego pięściarza, postanowił zakończyć pojedynek.

Tuż po walce obaj pięściarze zachowali się bardzo elegancko i podali sobie ręce, choć przed starciem ziali do siebie nienawiścią. Gest został ciepło odebrany przez zebraną publiczność, która nagrodziła obu bokserów za wspaniały spektakl rzęsistymi brawami.

Konrad Kaźmierczak



Dowiedz się więcej na temat: Dereck Chisora | haye | boks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje