Ależ moc! 44 minuty, 6:0, 6:0 z pogromczynią Ostapenko. Już czeka na ruch Igi Świątek
Anastasija Sevastova, która nie jest obecnie nawet notowana w rankingu WTA, sprawiła w Madrycie już dwie spore sensacje, tą drugą było ogranie w dwóch setach rodaczki Jeleny Ostapenko. Gdyby w sobotę na Caja Magica pokonała też rozstawioną w Madrycie z trzynastką Dianę Sznajder, byłaby już o krok od drugiej potyczki w karierze z Igą Świątek. O ile Polka wygra oczywiście wieczorem z Lindą Noskovą. To jednak Rosjanka będzie czekała na to rozstrzygnięcie, rozbiła Sevastovą w 44 minuty 6:0, 6:0.

Iga Świątek swój mecz w trzeciej rundzie Mutua Madrid Open zagra dopiero w sobotę wieczorem - jego początek na stadionie Manolo Santany nie przed godz. 20. Zadanie Polka ma wcale nie takie łatwe - zmierzy się z Lindą Noskovą, z którą wygrała cztery poprzednie starcia, ale w zakamarkach pamięci wciąż pewnie tkwi ten przegrany bój z Czeszką w zeszłorocznym Australian Open. Na dodatek trzy ostatnie ich potyczki były bardzo długie, trzysetowe, w każdej z nich Noskova miała realna szanse na wygraną.
Już wcześniej odbył się za to bój potencjalnych rywalek Polki bądź Czeszki w czwartej rundzie - po godz. 11 zaczęło się bowiem starcie rewelacji tego turnieju Anastasiji Sevastovej z rozstawioną tu z trzynastką Dianą Sznajder. Rosjanka w tym sezonie nie błyszczy, ale to, co zrobiła w sobotę, budzi duży respekt.
WTA Madryt. Pogromczyni Ostapenko znów w akcji. Anastasija Sevastova grała z Dianą Sznajder o czwartą rundę
Sevastova wraca do tenisa po ciężkiej kontuzji kolana, a przecież przed nią też miała dłuższą przerwę, macierzyńską. Obecnie nie jest notowana w rankingu WTA, przed turniejem w Madrycie zagrała zaledwie jedno pełne spotkanie, w zawodach ITF. Dlatego też tak wielką sensacją były wyniki, które już na Caja Magica osiągnęła, bo przecież z Anastazją Pawluczenkową miała dotąd bilans 0:8, a ją pokonała. A z Jeleną Ostapenko dotąd tylko wygrywała, dwukrotnie, ale jednak jej młodsza rodaczka była świeżo po triumfie w Stuttgarcie, gdzie pokonała dwie najlepsze zawodniczki na świecie. Tymczasem z Sevastovą przegrała 6:7, 2:6, kompletnie nie radząc sobie ze stylem gry 35-latki.

Sevastova gra bowiem sporo piłek do dołu, z niskim kozłem, a to coś, czego Ostapenko nie lubi. I z takimi rywalkami, zmieniającymi rytm, grać po prostu nie potrafi. Co innego jednak Sznajder. 21-letnia Rosjanka ma za sobą kiepskie tygodnie w singlu, jedynie w styczniu w Adelajdzie dotarła do ćwierćfinału, a i to raczej tylko dlatego, że Marketa Vondrousova skreczowała po wygraniu pierwszego seta. I aż trudno uwierzyć, ale zawodniczka z drugiej dziesiątki rankingu przebijająca się do ścisłej elity, w ośmiu kolejnych imprezach nie potrafiła dotrzeć do najlepszej ósemki.
Może i Sznajder osiągała sukcesy deblowe, w parze z Mirrą Andriejewą, ale na początku kwietnia zdecydowała się dość radykalny ruch - zatrudniła byłą liderkę rankingi WTA Dinarę Safinę. Być może tę lepszą wersję rosyjskiej zawodniczki widzimy już w Madrycie, ale raczej starcie z Sevastovą nie było jeszcze tego wyznacznikiem.
To co bowiem działało na Ostapenko, nie było żadnym rozwiązaniem w starciu z Sznajder. Sevastova została bowiem w tym pojedynku całkowicie rozbita.

Pierwszy set trwał zaledwie 20 minut, Łotyszka nie istniała we własnych gemach serwisowych. Sznajder bardzo agresywnie atakowała returnem, ale też trudno się dziwić - zagrania rywalki były po prostu wolne. Na twarzy Sevastovej malowało się coraz większe zniechęcenie, w jednym gemie postawiła się rywalce - i to wszystko. Ona i tak w tym turnieju zrobiła już więcej niż się spodziewano, za dziewięć dni w rankingu WTA będzie w szóstej setce. A teraz trafiła na zawodniczkę, która z jej slajsami radziła sobie świetnie, a do tego... była po prostu za szybka. No i jeszcze Sevastova sama grała na bardzo niskim poziomie, seta zakończyła dwoma podwójnymi błędami z rzędu.
W drugiej partii 35-latka była już bliżej honorowego gema. Najpierw przy stanie 0:3 prowadziła 40-15 - i serwowała. zwłaszcza ta druga przegrana szansa ją zirytowała, ale jak na złość, właśnie wtedy Rosjanka się nie myliła. I ponownie w kolejnym rozdaniu, gdy Łotyszka uzyskała dwa break pointy. Sznajder wzięła się w garść, wygrała cztery akcje z rzędu, podwyższyła na 5:0. A za moment zakończyła spotkanie tenisowym rowerem.
Sznajder dopiero po raz trzeci wygrała w karierze 6:0, 6:0, ale pierwszy raz w głównym cyklu WTA. Sevastova zaś już taką porażkę przeżyła - i może była wtedy nawet bardziej bolesna. W finale zawodów WTA w Bukareszcie dziewięć lat temu została tak zmieciona z kortu przez Simonę Halep.
Zobacz również:






![Tak grał Jannik Sinner. Droga do finału Wimbledonu 2026 [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1B92CWL9J0AF-C401.webp)




![Niecodzienna sytuacja na Wimbledonie. Punkt trzeba było powtórzyć [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1B791YT6GP93-C401.webp)
