Reklama

Reklama

Marcin Lepa: Variactwo po włosku

Kolejny weekend i kolejna afera sędziowska. Calcio bez problemów z arbitrami byłoby nudne. Podobnie jak wieczna polemika wokół trenerów i największych gwiazd. Wiedzą coś o tym Andrea Pirlo i Cristiano Ronaldo, ale pewnie w tygodniu przekonają się o tym także Antonio Conte i Gennaro Gattuso.

Napoli pod batutą mistrza świata z 2006 roku ostatnio faluje - zachwyciło z Atalantą (4-1), aby pięć dni później przegrać u siebie z AZ Alkmaar (0-1), wygrało z Benevento (2-1) i Realem Sociedad (1-0) w Lidze Mistrzów, aby teraz ulec Sassuolo (0-2). Choćby Gattuso ubrał się w smoking Jamesa Bonda, jego zespół wygląda średnio galowo. Zresztą trener Napoli miał kiedyś okazję poznać Agenta Jej Królewskiej Mości - gdy występował w ekipie Rangersów, spotkał się z Seanem Connerym. Na szczęście legendarny Szkot nie przekonał Gattuso do zmiany profesji.

Znikające karne

Reklama

Wróćmy jednak do kulejących drużyn - Juventus wygrał, więc Pirlo ma teraz kilka dni spokoju, ale cały czas czarne chmury wiszą nad Antonio Conte. Tym razem opiekun Interu może tłumaczyć się pomyłką sędziowską. "Neroazzurri" zasługiwali bowiem na rzut karny, po faulu na Ivanie Perisiciu. Tak jak w poniedziałek sędzia Piero Giacomelli w starciu Milan - Roma, tak tym razem pomylił się Marco Piccinini, ale co gorsza w obu przypadkach zawiedli także sędziowie VAR-owi.

Podobne błędy miały też miejsce w trakcie meczów Torino - Lazio, czy Bologna - Cagliari. Nie wiem skąd we Włoszech taka lubość do zaogniania polemiki, ale sędziowie zamiast uspokoić nastroje, dolewają oliwy do ognia. Być może wynika to z charakteru mieszkańców Półwyspu Apenińskiego, ale za chwilę podniesie się głos, że sędziowie znów fałszują obraz rywalizacji w lidze.

Tłumaczenie w internecie?

Może dobrym pomysłem jest więc przykład niemiecki, gdzie poprzez Twittera sędziowie tłumaczą najbardziej kontrowersyjne decyzje. W ten sposób edukują, ale także wnoszą pełną przejrzystość do odbioru meczów. Swego czasu we Włoszech sędziowie mogli nawet udzielać wywiadów, ale szybko z tego zrezygnowano. Być może pomysł z Twitterem jest lepszy?

W końcu arbitrzy są częścią widowiska - tak jak po meczu tłumaczy się ze swoich decyzji trener, jak z błędów musi tłumaczyć się piłkarz, tak czasem i arbiter spotkania mógłby wytłumaczyć kibicom niektóre niejasności.

Wiem jedno - niezależnie od pomyłek sędziowskich Conte już stoi pod ścianą i ma kilka dni, aby znów nie zacząć tłumaczyć się ze słabego występu. Inter już ma pięć punktów straty w Serie A do "kuzynów" z Milanu, a we wtorek gra z Realem Madryt w Lidze Mistrzów. 

Tu także sytuacja jest niezbyt wesoła. Wymęczone 2-2 z Borussią Moenchengladbach i 0-0 z Szachtarem Donieck może martwić. A teraz mecz i rewanż z "Królewskimi". Dla całej Serie A byłoby fatalnie, gdyby pod koniec listopada jedna z najmocniejszych ekip w Italii i według wielu główny faworyt do mistrzostwa, był już pozamiatany w Champions League. A wówczas nie będzie już mowy o żadnej analizie wideo. Conte pożegna się z Mediolanem.

Marcin Lepa, Polsat Sport

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama