Reklama

Reklama

Zagłębie Lubin: Sieroty po Smudzie

Piękny nowy stadion, bogaty sponsor i dopiero przedostatnie miejsce w tabeli. Zagłębie Lubin, po rocznym pobycie w pierwszej lidze (karna degradacja) , z trudem wróciło do ekstraklasy. Sytuację uratował dopiero Orest Lenczyk, z którym jednak nie podpisano nowego kontraktu. Drużynę powierzono niedoświadczonemu Andrzejowi Lesiakowi. Eksperyment się nie powiódł i trzeba było wzywać na pomoc Franciszka Smudę.

Lesiak nie potrafił nawiązać kontaktu z zespołem, nie zdołał należycie przygotować do sezonu. Już w trakcie sezonu otwarcie krytykował piłkarzy i a ci nie chcieli za niego umierać. Czara goryczy przelała się, gdy Zagłębie przegrało w Pucharze Polski z IV-ligowym Piastem Kobylin. Wcześniej drużyna zbierała pogromy w lidze - z Legią (0:4), z Wisłą (1:4) i Piastem (1:4).

Franciszek Smuda objął zespół pod koniec sierpnia miał dwa tygodnie, by dokonać cudu. Sprowadził do Lubina weterana Piotra Świerczewskiego, stopera Michała Łabędzkiego z Arki, wypożyczył z Legii pomocnika Martinsa Ekwueme i zakupił z GKP Gorzów Mouhamadou Traore. Zwłaszcza transfer senegalskiego napastnika okazał się strzałem w "10". Już w pierwszym meczu pod wodzą Smudy z Polonią w Warszawie zdobył gola, a Zagłębie wygrało 1:0. To była zapowiedź lepszych czasów. Ale tylko zapowiedź... Drużyna zdziesiątkowana serią kontuzji, zwłaszcza w formacji defensywnej, z trudem zdobywała punkty. Nie miała też szczęścia do sędziów. Ewidentne pomyłki arbitra (np. w meczu z Lechią w Gdańsku) pozbawiły Zagłębie - według szacunków - pięć punktów. Czara goryczy przelała się po meczu z Koroną w Kielcach (3:3), gdy Marcin Szulc nie podyktował dla lubinian dwóch rzutów karnych. Władze klubu wystosowały oficjalna prośbę, aby ten arbiter już więcej nie prowadził spotkań Zagłębia. Straconych punktów jednak nic nie wróciło.

Reklama

W trzech ostatnich kolejkach tego roku lubinian czekały potyczki z "wielką trójką" naszej ekstraklasy - Lechem, Legią i Wisłą. W tych spotkaniach Zagłębie swoje konto wzbogaciło tylko o jeden punkt i dlatego przezimuje na miejscu spadkowym.

Na przyszłość Zagłębia można by patrzeć optymistycznie, gdyby reprezentacja nie wezwała Smudy. Jego następca - Marek Bajor nie ma doświadczenia w prowadzeniu drużyny. Będzie mógł wprawdzie liczyć na rady Franza, ale to czy to wystarczy? Ostatnio Zagłębie solidnie przejechało się na trenerach-debiutantach - Robercie Jonczyku i Andrzeju Lesiaku.

A poza tym zespół należy solidnie wzmocnić i to w każdej formacji. Bez tego nie ma co myśleć o utrzymaniu się.

Liczby Zagłębia

8100 - tylu kibiców oglądało średnio mecze Zagłębia w Lubinie (trzeci wynik).

27 - z tylu piłkarzy korzystali w tym sezonie trenerzy Zagłębia.

24 - tyle żółtych kartek otrzymali piłkarze Zagłębia.

3 - tyle czerwonych kartek obejrzeli piłkarze Zagłębia.

2 - tyle rzutów karnych podyktowano przeciwko Zagłębiu.

0 - tyle rzutów karnych przyznano Zagłębiu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje