Reklama

Reklama

Wołowski: Co nas czeka na Euro 2012?

Nie ma w polskiej piłce katastrofy, po której nie mogłoby nastąpić jeszcze bardziej dotkliwa katastrofa.

Zobacz galerię z meczu Polska - Kamerun 0-3

Ile razy wydaje nam się, że to już dno, że z naszą piłką gorzej być nie może, tyle razy okazuje się, że jednak może. Po szokującym, wyjazdowym 0-6 z Hiszpanami, przyszło jeszcze bardziej upokarzające 0-3 w Szczecinie z Kamerunem. W Murcii drużyna, która za dwa lata będzie gospodarzem Euro 2012, przegrała z przyszłymi mistrzami świata, wczoraj okazała się gorsza o dwie klasy od jednego z najsłabszych zespołów mundialu w RPA.

Reklama

Gdyby porwać się na porównania indywidualnie, w zespole Franciszka Smudy nie było choćby jednego zawodnika godnego gry u Jacquesa Songo'o. To nie jest różnica, to przepaść!

Polska piłka nikogo nie goni, drepcze w miejscu, jak tych kilkunastu rozbitków wybranych przez Smudę na mecz w Szczecinie, tylko po to, by jeszcze raz przekonać nas o niewykonalności swojej misji.

Kluby? Po katastrofalnej postawie w europejskich pucharach przed rokiem, przychodzi cierpieć tak samo fatalny, obecny sezon. Wciąż liczymy na cud wierząc, że na nowych stadionach polscy piłkarze będą zachowywali się inaczej i po kolejnych meczach zdajemy sobie sprawę z braku do tego choćby najbardziej kruchych podstaw.

Co może się zmienić do czerwca 2012? Czy perspektywa mistrzostw Europy w Polsce wpłynie na uczciwość i profesjonalizm działaczy PZPN, załata dziury w mózgach trenerów, poprawi poziom szkolenia w klubach, przeistoczy ludzi bez aspiracji, w ambitnych? Pozostaje liczenie na cud i że samo się zrobi. Polska piłka toczy się tam, gdzie kopnie ją niedouczony piłkarz. W planowym, przemyślanym działaniu, w ogóle nie istnieje.

Co stanie się za niespełna dwa lata? Na Euro 2012 zagrają przecież ci sami ludzie, których widzieliśmy wczoraj. A może jednak przypadkiem będzie ok? Pomogą sędziowie, rywale, szczęście w losowaniu. Niewykluczone, że piłkarze Smudy osiągną coś, co zostanie uznane powszechnie za sukces - wystarczą do tego dwa przyzwoite spotkania. Czy one jednak od podstaw zmienią polski futbol? Nie, potem znów będzie to, co zwykle. To czego nauczył nas mundial 2002, 2006 i Euro 2008. Że nie ma w polskiej piłce katastrofy, po której nie mogłoby nastąpić jeszcze bardziej dotkliwa katastrofa.

Dyskutuj z Darkiem Wołowskim na jego blogu!

Zobacz również:

Wołowski: Co nas czeka na Euro 2012?

Tomaszewski: Wyrzucić Smudę dyscyplinarnie!

Franz nie wpada w panikę

Polska - Kamerun 0-3

Dowiedz się więcej na temat: piłka | kamerun | katastrofy | Dariusz Wołowski | Euro 2012

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje