Reklama

Reklama

Nie ma nowego terminu Final Four

Nie wiadomo, kiedy odbędzie się finałowy turniej Ligi Mistrzów siatkarzy, który z powodu tragedii pod Smoleńskiem, został odwołany. Najbardziej prawdopodobny termin to 30 kwietnia - 1 maja, podał "Przegląd Sportowy".

Pierwotnie turniej finały miał zostać rozegrany w miniony weekend w Łodzi. W sobotę pod Smoleńskiem doszło jednak do katastrofy samolotu, w którym zginął prezydent RP Lech Kaczyński, jego małżonka Maria i 94 innych osób, w tym wielu znanych polityków. Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski ogłosił żałobę narodową, która potrwa do piątku.

W takiej sytuacji przedstawiciele PGE Skry Bełchatów, gospodarza imprezy, poinformowali, że jeśli ta się odbędzie, to oni w niej nie zagrają. Z argumentacją Polaków zgodzili się broniący trofeum siatkarze Trentino BetClic i Słoweńcy z ACH Volley Bled. Tylko Rosjanie z Dynama Moskwa nie popierali tego wniosku.

Reklama

"Na pewno uszanujemy żałobę Polaków, zrozumiemy jeśli Skra nie będzie chciała grać. Ale zastanawiam się, czy nie zorganizować po prostu meczów kwalifikacyjnych - bez publiczności, w pustej hali albo z widownią, ale bez dopingu i całej oprawy" - mówił jeszcze w sobotę Philip Berben, wiceprezes Europejskiej Federacji Siatkówki (CEV), cytowany przez "Przegląd Sportowy". Ostatecznie głosy trzech uczestników wystarczyły. "Kluby szły ramię w ramię. Wszyscy współczujemy Polakom i rozumiemy, że gra w takich okolicznościach nie ma sensu. Nie mieliśmy wyjścia, musieliśmy przełożyć Final Four" - dodał Berben na konferencji prasowej.

Na razie nie udało się ustalić nowego terminu turnieju. Według "Przeglądu Sportowego" najbardziej prawdopodobnym terminem jest 30 kwietnia - 1 maja. Rozważana jest też data 13-14 maja, ale tu przeszkodą jest piąty mecz finału rosyjskiej Superligi.

Pojawił się też pomysł, żeby półfinały i finał rozegrać systemem pucharowym (mecz i rewanż). "Znajdziemy odpowiadające wszystkim rozwiązanie. Logistyczne rozwiązanie problemu będzie bardzo trudne, ale chcemy, żeby walka o Puchar Europy toczyła się w wypełnionej po brzegi łódzkiej Atlas Arenie" - powiedziała Riet Ooms, wiceprzewodnicząca CEV.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje