Reklama

Reklama

Żużel. Dwa stroje Motoru. Falubazu i Ewy Minge nie przebili, ale zarobią na sprzedaży koszulek

Kiedyś Ewa Minge zaprojektowała kevlary dla żużlowców Falubazu Zielona Góra. Teraz Motor Lublin ma zamiar ubierać zawodników w dwa różne stroje: ciemnoniebieski w domu, biały na wyjeździe. Motor doda PGE Ekstralidze kolorytu, a przy okazji nieźle zarobi.

To, że w piłce nożnej drużyna ma dwa, albo nawet trzy komplety strojów, to norma. Żużel za sprawą Motoru Lublin otwiera się na ten trend. W sezonie 2021 zespół prowadzony przez Macieja Kuciapę i Jacka Ziółkowskiego ma jeździć w jednym stroju w domu, a w innym na wyjeździe. Będzie to możliwe, bo PGE Ekstraliga właśnie zgodziła się na takie rozwiązanie, dopisując je do regulaminu. - Jeśli inne kluby chcą się rozwijać, muszą czym prędzej iść w ślady Motoru - uważa Jacek Gumowski, żużlowy specjalista od marketingu.

Reklama

Motor w związku z dwoma wzorami kevlarów zapłaci więcej za ich uszycie. Jeden komplet dla drużyny to koszt około 40 tysięcy przy 10 zawodnikach. Przy dwóch będzie 80 tysięcy. Jednak zysk może być bardzo wysoki. - Według mnie Motor może w tym roku na sprzedaży gadżetów klubowych zarobić nawet milion złotych - ocenia Gumowski. - Koszulki są w top3 gadżetów, zaraz po szalikach i czapeczkach. Już kilka sezonów temu kluby przy dobrej sprzedaży potrafiły zarobić milion.

Zdaniem naszego eksperta kibice rzucą się na koszulki, a jak klub zrobi dobrą promocję, to może się nieźle obłowić. - Oczywiście trzeba jeszcze tylko wypuścić te dwa wzory. Każdy prawdziwy fan będzie chciał mieć obie, żeby poczuć dumę, prestiż, żeby jeszcze bardziej identyfikować się z drużyną. Kiedyś marzyłem o tym, żeby kluby zrobiły wielkie zamówienia na koszulki, dodawały je do biletów, tak żeby można było cały stadion ubrać w klubowe barwy. To byłoby coś.

Jeśli klub przy jednym wzorze koszulki potrafił zarobić 700 tysięcy rocznie na sprzedaży gadżetów, a Falubaz w najlepszych latach osiągał obroty na poziomie miliona złotych, to mający bardzo wiernych i oddanych kibiców Motor może co najmniej powtórzyć wynik Falubazu. To i tak będzie sukces, zważywszy na to, że żyjemy w czasach pandemicznych.

To nie pierwsza fajna akcja marketingowa Motoru w ostatnim czasie. Pamiętamy listopadowy kot nowych zawodników helikopterem i ich lądowanie na stadionie. Filmik był hitem w sieci. Rok temu mieliśmy z kolei sesję w garniturach Macieja Zienia, znanego projektanta mody. Inna sprawa, że w kwestii kevlarów Motor nie przebił Falubazu, który kiedyś jeździł w strojach zaprojektowanych przez Ewę Minge. 

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL