Reklama

Reklama

Urszula Radwańska: Zapytam o radę Agnieszkę

Urszula Radwańska spotka się z czwartą tenisistką świata Czeszką Petrą Kvitovą w drugiej rundzie wielkoszlemowego turnieju na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa (pula nagród 18,718 mln euro). - Nigdy z nią nie grałam, zapytam o radę Agnieszkę - zaznaczyła.

Jej zdaniem będzie to ciężki mecz. - Siostra grała z nią parę razy. Mecz jest w czwartek, więc mam dzień przerwy i będę myślała o tym. Petra jest przeciwniczką jak każda inna, a wiele zależy od dnia. Przed tygodniem grałam już przeciwko zawodniczce z pierwszej dziesiątki rankingu, więc nie będzie zaskoczenia. Spróbuję zagrać na swoje 100 procent, a wtedy może mi się udać wygrać. Kvitova jest faworytką, a ja nie mam nic do stracenia. Nie ma dla mnie większej różnicy czy rywalka jest leworęczna, zresztą parę razy już wygrywałam z takimi przeciwniczkami - powiedziała Urszula Radwańska.

Reklama

We wtorek pokonała Francuzkę Pauline Parmentier 6:4, 6:3. - Wiedziałam, że ona mocno serwuje i ma mocny forhend, więc starałam się unikać grania jej właśnie na forhend, aczkolwiek wiadomo, że nie zawsze się to udaje. To był ciężki mecz, publiczność była przeciwko mnie. Nie było łatwo, ale cieszę się, że grałam dobrze i wygrałam - dodała.

Mecz oglądał z trybun dziadek polskich tenisistek Władysław Radwański, w towarzystwie ich ojca Roberta. Obaj wracają do domu w środę rano.

- Jak widać obecność dziadka mnie dzisiaj nie speszyła. Cieszymy się z siostrą, że mógł przylecieć, bo niedawno miał 80. urodziny. Sprawiłyśmy mu prezent wygrywając swoje mecze, gdy był na trybunach. Jest naszym wiernym kibicem i często mówi, że jest zachwycony naszą grą, że +niesamowicie ładujemy te piłki+, ale przy kolacjach staramy się jak najmniej rozmawiać o tenisie - wspomniała Urszula.

Przed przyjazdem do Paryża, w ubiegłym tygodniu, 21-letnia krakowianka dotarła do ćwierćfinału turnieju WTA Tour w Brukseli, gdzie przebiła się z eliminacji. Po drodze wyeliminowała m.in. ósmą w rankingu Francuzkę Marion Bartoli.

- Na pewno wygrana z Bartoli dużo mi dała. Zresztą te cztery mecze, które tam wygrałam, dodały mi pewności siebie, bo nigdy nie wierzyłam, że mogę na +ziemi+ dobrze grać. Kompletnie się tego nie spodziewałam, że tam mi tak dobrze pójdzie i że tutaj przejdę rundę. Jestem w pozytywnym szoku - podkreśliła Radwańska.

Krakowianka zajmuje obecnie 79. miejsce w rankingu WTA Tour i wciąż ma szanse na wywalczenie kwalifikacji olimpijskiej w singlu na igrzyska w Londynie.

- Sytuacja wygląda tak, że jeśli wygrałabym w drugiej rundzie w Paryżu, to na pewno będę miała start w igrzyskach zapewniony. A jeśli nie, to będziemy czekać aż się wszystko wyjaśni zaraz po Paryżu. Nawet nie wiem, jak to dokładnie wygląda. To będzie zależeć od małych punktów, od tego kto odpada, ile dziewczyn zrezygnuje. Jestem na razie na styku, więc dobrze byłoby wygrać tu jeszcze jeden mecz - uważa Polka.

Po południu Radwańska ponownie wyszła na kort, tym razem w deblu ze Słowenką Poloną Hercog. Jednak jej partnerka skreczowała w wyniku kontuzji przy stanie 1:4 w pojedynku pierwszej rundy z Chia-Jung Chuang z Tajwanu i Rosjanką Wierą Duszewiną.

Awans do drugiej rundy wywalczyła natomiast Agnieszka razem z Niemką polskiego pochodzenia Angelique Kerber. Pokonały Czeszki rozstawione z numerem ósmym Ivetę Benesovą i Barborę Zahlavovą-Strycovą 7:6 (7-4), 7:5. Teraz na ich drodze staną Włoszki Flavia Pennetta i Francesca Schiavone.

W środę wieczorem (ok. 18) Agnieszka (nr 3.) zmierzy się w drugim meczu w singlu z byłą liderką rankingu WTA Tour - Amerykanką Venus Williams, obecnie 53. na świecie.

Z Paryża Tomasz Dobiecki


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL