Reklama

Reklama

Stoces: Kankan musi być, to drugi tydzień Wielkiego Szlema

Łukasz Kubot wygrał z Francuzem Benoit Paire'em 6:1, 6:3, 6:4, odtańczył kankana i awansował do 1/8 finału turnieju na trawie w Wimbledonie. Trener polskiego tenisisty Jan Stoces uważa, że kankan był obowiązkowy przed grą w drugim tygodniu Wielkiego Szlema.

"Nie ma litości! Musiał to zrobić, taka jest umowa i tyle!" - powiedział Polskiej Agencji Prasowej ze śmiechem Stoces.

Reklama

"Nawet po tym wszystkim. W końcu to przecież Wimbledon, najważniejszy turniej na świecie, a my znowu, tak jak dwa lata temu, jesteśmy tu w drugim tygodniu Wielkiego Szlema w singlu. To był wielki mecz i wynik, którego jednak trochę nie oczekiwaliśmy" - dodał.

Po meczu, zgodnie z ustną umową zawartą z Czechem na rozpoczęcie współpracy, Kubot odtańczył efektownego kankana, jak zwykle po zwycięstwach odniesionych na tzw. "show courts", czyli większych kortach ze stałymi trybunami. Uczynił to, chociaż w końcówce trzeciego seta naciągnął mięsień przywodziciel lewego uda i korzystał z pomocy medycznej.

Wychodzący z kortu numer 18 czeski trener wyraźnie przyspieszył kroku na wąskim odcinku przejścia, nim stanął nieco z boku, słysząc z tyłu jak udający się do szatni Paire zaczął uderzać rakietą ze złości o metalową poręcz.

"Uff, wolę uważać, to trochę szalony człowiek. Zresztą w trakcie meczu to było dobrze widać" - skomentował sytuację, zanim zaczął oceniać występ 31-letniego Kubota, zajmującego obecnie 130. miejsce w rankingu ATP World Tour.

Natomiast 24-letni Paire  jest obecnie 27. na świecie, a w Londynie był rozstawiony z numerem 25. Dotychczas odnosił zwycięstwa nad Polakiem we wszystkich czterech pojedynkach, na każdej z trzech nawierzchni, a ostatnio pokonał go przed miesiącem w drugiej rundzie wielkoszlemowego Roland Garros na kortach ziemnych w Paryżu. 

"Jestem bardzo szczęśliwy, bo Łukaszowi udało się pokonać go, choć wcześniej przecież zawsze przegrywał z nim. Do tego zagrał świetnie. Był cały czas mocno skoncentrowany, serwował bardzo dobrze, atakował i wywierał bez przerwy presję na niego. Powiem to znowu, to był wielki mecz, naprawdę" - powiedział Stoces.

"Myślę, że decydujące był pierwsze przełamanie serwisu Benoit w drugim secie. On wiedział, że gra mu się wymyka i zaczął grać jeszcze bardziej nerwowo. Dzięki temu Łukasz mógł wywierać jeszcze większą presję, mając w ręku przewagę" - dodał.

Kolejnym rywalem  Kubota będzie inny Francuz Adrian Mannarino, 111. W rankingu ATP World Tour. Jeszcze ze sobą nie grali.

"To dobry zawodnik, grający bardzo regularnie, a do tego leworęczny, ale trochę zaskakujące jest, że dotarł tu do czwartej rundy. Myślę, że ten mecz będzie dokładnie 50 na 50 procent, bo żaden z nich nie będzie faworytem w poniedziałek" - powiedział Stoces.

"Jutro Łukasz ma wolny dzień na odpoczynek i regenerację, a poniedziałek da z siebie wszystko. Na pewno Mannarino jest niewygodnym zawodnikiem, bo gra dobrze z tyłu kortu, ma dość niebezpieczny leworęczny slajs i dobrze biega po korcie. Jednak wierzę w taktykę serwis-wolej, szczególnie na trawie!" - dodał.

Z Londynu - Tomasz Dobiecki

Dowiedz się więcej na temat: Łukasz Kubot | Wimbledon | Wielki Szlem

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje