Reklama

Reklama

Liga Światowa: Brazylia - Polska 3:0

Polscy siatkarze przegrali w swoim pierwszym meczu w tegorocznej edycji Ligi Światowej z Brazylią 0:3. Wynik nie odzwierciedla tego, co działo się na boisku. "Biało-czerwoni", którzy do Kraju Kawy pojechali w mocno eksperymentalnym składzie, walczyli z utytułowanym rywalem jak równy z równym.

"Biało-czerwoni" do Kraju Kawy dotarli po niemal 30-godzinnej podróży, a w kadrze jest wielu zawodników, którzy po raz pierwszy wystąpią w Brazylii. Trener Stephane Antiga dał odpocząć swoim największym gwiazdom - m.in. Mariuszowi Wlazłemu, Pawłowi Zagumnemu, Michałowi Winiarskiemu i Bartoszowi Kurkowi.

Trener Brazylijczyków Bernardo Rezende podrażniony dwoma porażkami z Włochami posłał w bój z Polakami niemal najsilniejszy skład jakim w chwili obecnej dysponuje. "Biało-czerwoni" nie przestraszyli się gwiazd światowej siatkówki z Bruno, Visotto, Murillo czy Lucasem na czele. Początek pierwszego seta był wymarzony. Wszystkie elementy w naszym zespole funkcjonowały wyśmienicie. Polacy kapitalnie grali blokiem, znakomicie zagrywali (asy serwisowe Karola Kłosa i Grzegorza Boćka) i byli niemal bezbłędni w ataku - kontry popisowo kończyli Bociek i Mateusz Mika. Efektem tego było prowadzenie Polaków 6:2. Rezende szybko zmuszony był do tego, żeby wziąć czas. Nic to nie dało. Polacy grali znakomicie i systematycznie powiększali przewagę, która wynosiła już osiem punktów (18:10)!

Wydawało się, że pierwszy set zakończy się po myśli Polaków. Rezende wykorzystał drugą przerwę i do boju posłał znanego z występów w polskiej lidze Felipe Fontelesa. Były zawodnik ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle stanął w polu zagrywki i wtedy pojawiły się kłopoty. Fonteles posyłał asy lub serwował tak, że Polacy nie mogli wyprowadzić skutecznego ataku. Przewaga "Biało-czerwonych" stopniała do dwóch punktów (18:16). Brazylijczycy uwierzyli, że są w stanie odwrócić losy pierwszego seta. Kiedy Fonteles zablokował Boćka na tablicy wyników pojawił się remis 21:21.

W decydujących fragmentach górę wzięło większe doświadczenie Brazylijczyków. Przy stanie 23:23 Visotto minął nasz blok, a po chwili "Canarinhos" zatrzymali "kiwkę" Miki i było po secie.

Reklama

Porażka w pierwszej partii, a zwłaszcza w takich okolicznościach, nie podcięła skrzydeł Polakom. Drugiego seta rozpoczęli wyśmienicie od prowadzenia 6:3 i 8:4. Pierwszoplanowe role w naszej ekipie odgrywali Mika i Bociek. Tym razem Brazylijczycy nie pozwolili, żeby Polacy zyskali zbyt dużą przewagę. Gospodarze, od stanu 15:13 dla "Biało-czerwonych", zdobyli trzy punkty z rzędu.

Zanosiło się na wyrównaną i emocjonująca końcówkę. I tak rzeczywiście było. Pierwsi setbola mieli Brazylijczycy, kiedy zatrzymali atak Rafała Buszka. Sprawy w swoje ręce wziął Mika, który dwukrotnie popisał się znakomitymi atakami z drugiej linii i to Polacy stanęli przed szansą na wygranie seta. "Biało-czerwoni" nie wykorzystali dwóch setboli i to się zemściło. Szalę zwycięstwa na korzyść gospodarzy przechylił Fonteles, którego potężnej zagrywki nie przyjął Krzysztof Ignaczak - 29:27.

W trzecim secie wyrównana walka trwała do drugiej przerwy technicznej, która odbyła się przy prowadzeniu Brazylijczyków 16:15. Później "Canarinhos" z każdą akcją grali coraz lepiej, a w naszych szeregach mnożyły się błędy. W decydujących fragmentach Fabian Drzyzga często posyłał piłkę do Boćka, ale ten aż trzykrotnie został zablokowany. Trzecią partię Brazylia wygrała 25:19 i cały mecz 3:0.

Okazja do rewanżu już w piątek. Początek spotkania o godz. 19.45.

Oprócz Brazylijczyków i Polaków w grupie A są jeszcze Irańczycy i Włosi. Turniej finałowy odbędzie się we Florencji od 16 do 20 lipca.

Po meczu powiedzieli:

Stephane Antiga (trener reprezentacji Polski): "Oczywiście jestem smutny z powodu porażki, ale dumny z tego, jak zaprezentowali się moi zawodnicy. Mamy bardzo młody zespół, bo wielu z naszych podstawowych graczy ma teraz kontuzje, czy odpoczywa. Wielu siatkarzy grało po raz pierwszy w życiu w takiej atmosferze. Mimo wszystko mieliśmy szanse, by ten mecz rozstrzygnąć na naszą korzyść. Myślę, że w piątek zaprezentujemy się jeszcze lepiej".

Krzysztof Ignaczak (libero reprezentacji Polski): "Pierwszy i drugi set były bardzo wyrównane i mogliśmy to wygrać. Jak się gra z Brazylią nie wolno wypuszczać takich sytuacji z rąk. Jestem przekonany o tym, że w piątek zagramy lepiej".

Bruno Rezende (kapitan reprezentacji Brazylii): "Zagraliśmy nareszcie bardziej agresywnie. Nie można jednak teraz nas chwalić za zwycięstwo, bo nadal mamy wiele elementów, które należy poprawić. Ważne było, by triumfować i to na własnym terenie".

Brazylia - Polska 3:0 (25:23, 29:27, 25:19)

Brazylia: Dos Santos, Leandro Vissotto, Murilo Endres, Ricardo Lucarelli, Lucas Saatkamp - Mario Pedreira (libero) - Theo Lopes, Raphael Oliveira, Felipe Fonteles.

Polska: Karol Kłos, Andrzej Wrona, Grzegorz Bociek, Fabian Drzyzga, Mateusz Mika, Rafał Buszek - Krzysztof Ignaczak (libero) - Dawid Konarski, Michał Ruciak, Paweł Woicki

Tabela grupy A:

              M  Z  P  sety  pkt

1. Włochy     2  2  0  6-2    6

2. Brazylia   3  1  2  5-6    3

3. Polska     1  0  1  0-3    0

4. Iran        -  -  -  -:-  -

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Brazylia - Polska

Zapis relacji na urządzenia mobilne


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje