Reklama

Reklama

ME siatkarzy 2019

ME siatkarzy. Polacy utknęli na lotnisku w Amsterdamie

Polscy siatkarze później niż planowali dotrą do Lublany, gdzie w czwartek zmierzą się z gospodarzami w półfinale mistrzostw Europy. Lot z Amsterdamu, na który zakupione bilety mieli "Biało-Czerwoni", został odwołany z powodu strajku słoweńskich linii lotniczych. Na kłopoty Orłów zareagował premier Mateusz Morawiecki. Do Amsterdamu leci rządowy samolot, który ma zabrać kadrę do stolicy Słowenii.

Podopieczni Vitala Heynena wszystkie siedem dotychczasowych meczów czempionatu rozegrali w trzech holenderskich miastach. W poniedziałkowy wieczór w 1/8 finału pokonali w Apeldoorn Niemców 3:0. Po spotkaniu udali się do hotelu, by się spakować przed porannym lotem z Amsterdamu.

Reklama

Po dotarciu na lotnisko okazało się jednak, że ich podróż nie będzie przebiegała zgodnie z pierwotnym planem. Lot zaplanowany na godz. 10.15 został odwołany.

Jak poinformował Polski Związek Piłki Siatkowej, trwa szukanie zastępczego połączenia.

"Jest nadzieja na bilety do Zagrzebia, ale nie dla wszystkich..." - napisano na związkowym koncie na Twitterze.

Na problemy polskiej kadry zareagował szef rządu. "Nasza siatkarska kadra utknęła na lotnisku w Amsterdamie. Wysyłamy po nią nasz rządowy samolot, żeby spokojnie mogła dotrzeć na półfinał do Lublany" - oświadczył Morawiecki na Twitterze.

Rządowy samolot ma pojawić się w Amsterdamie po 15.00. Kadrowicze czekają na transport w lotniskowym hotelu.

Za okazaną pomoc podziękował premierowi Heynen.

Podróż do stolicy Słowenii nie jest jedyną, jaka czeka "Biało-Czerwonych". Mistrzowie świata na pewno będą grali do końca turnieju. Bez względu na wynik konfrontacji z współgospodarzami ME, Polacy z Lublany przeniosą się do Paryża, gdzie odbędzie się decydująca walka o medale.

Pozostałych dwóch półfinalistów poznamy we wtorek. O godz. 20.30 w Antwerpii Serbowie zmierzą się z Ukraińcami, a pół godziny później w Nantes rozpocznie się hit ćwierćfinałów Francja - Włochy.